• facebook
  • rss
  • Z kijkami w las

    Łukasz Sianożęcki

    |

    Gość Elbląski 23/2015

    dodane 03.06.2015 00:00

    Ponad 500 fanów nordic walking z całego Elbląga zebrało się 30 maja w lesie Bażantarnia, aby wspólnie przemierzać jego szlaki.

    Całkiem niedawno przeszliśmy Ekstremalną Drogę Krzyżową liczącą 40 km, potem odbyliśmy jeszcze dwie pielgrzymki do Świętego Gaju i Stagniewa, więc te dzisiejsze osiem kilometrów w najmniejszym stopniu nie robi na nas wrażenia – mówi Mirosława Lewczuk z grupy kijkarzy „Salwator”, jedna z uczestniczek marszu. Jak wyjaśnia pani Mirosława, pod okiem księży salwatorianów działają jeszcze dwie sekcje sportowe – szachowa i siatkarska. – Ale grupa nordic walking jest tak prężna, że nie mogło nas zabraknąć na dzisiejszym marszu – dodaje.

    Kijkarze z „Salwatora” mają różne doświadczenie. Niektórzy biorą udział w zawodach po raz pierwszy, inni byli już na wszystkich trzech edycjach. – Przez pewien czas chodziłam w klubie „El-Aktywni”. Potem miałam dłuższą przerwę, a dzisiejszy dzień wydał mi się idealną datą do powrotu do nordic walkingu – powiedziała nam pani Anna, którą spotkaliśmy na trasie. Jak poinformowali organizatorzy, do udziału w mityngu zapisało się ok. 500 osób. Ale maszerujących było znacznie więcej, choć nie wszyscy mieli na sobie charakterystyczne zielone koszulki przewidzianych dla zapisanych uczestników imprezy. Baza zawodów znajdowała się na dużej polanie w Bażantarni, przy wiacie Margitka. Stamtąd uczestnicy wyruszyli na dwie trasy – 8 km i 2 km (dla dzieci). Na polanie w stoiskach partnerów akcji można było bezpłatnie m.in. zmierzyć ciśnienie, poziom glukozy, skorzystać z porad stomatologa, dietetyka, trenera personalnego, wykonać spirometrię. A także wziąć udział w treningach sportowych czy zatańczyć zumbę. Organizatorzy imprezy zapewniają, że służy ona promocji zdrowego trybu życia, ale także naszego miasta. – Las Bażantarnia to jest nasza prawdziwa perła – mówi pani Joanna z klubu „Elbląskie Włóczy-Kije”. – Musimy więc o niego dbać i z całej siły promować, choćby poprzez takie zawody jak dzisiejsze. Nad zdrowiem maszerujących czuwali ratownicy z WOPR. Choć średnia wieku uczestników zawodów była dość wysoka, wysiłek nikomu nie zaszkodził. – Większość tych osób ma lepszą kondycję niż młodzi ludzie, którzy całe dnie spędzający przed komputerem – wyjaśnia ratownik Damian Sochacki. Festyn w Bażantarni był także okazją do integracji międzypokoleniowej. Na polance, gdzie trwał piknik, były rodziny z dziećmi. – To naprawdę wyjątkowa szansa, żebyśmy mogli pobyć wszyscy razem. I tym razem dzieci wcale się nie nudziły – mówi Elżbieta, która przyszła wraz z mężem i dwiema córkami.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół