• facebook
  • rss
  • Radośni Boży szaleńcy

    Łukasz Sianożęcki

    |

    Gość Elbląski 23/2015

    dodane 03.06.2015 00:00

    Kiedy po raz pierwszy zobaczyłem franciszkanów, od razu wiedziałem, że to coś dla mnie – mówi o. Grzegorz Pikoś OFM, przełożony elbląskich franciszkanów.

    Gdy o. Grzegorz był jeszcze młodym chłopakiem, uczestniczył w odpuście w Kalwarii Pacławskiej, w południowo-wschodniej Polsce w okolicach Przemyśla. – Tam po raz pierwszy zobaczyłem franciszkanów, młodych i starszych, szalejących, śmiejących się, bawiących się z młodzieżą i dorosłymi. I wtedy zaświtało mi w głowie: To jest coś dla mnie! – opowiada o. Grzegorz.

    Obraz radosnego franciszkanina nie jest wcale przesadzony. – Ślub ubóstwa, który składamy, obok ślubów czystości i posłuszeństwa, daje człowiekowi wolność. A właśnie bogactwo materialne jest często przeszkodą do tego, aby człowiek mógł być radosny – mówi o. Grzegorz. Jego współbracia wyjaśniają, że każdy z nich posiada tylko te rzeczy, które są mu potrzebne do pracy. To, co ich otacza, wspomaga lub służy rekreacji – jest wspólne. – A w naszym zakonie jest ta radość. Ale oczywiście przychodzą też chwile trudne, bo życie wspólne niesie ze sobą różne krzyże – przyznaje przełożony elbląskich franciszkanów. – Każdy z nas ma przecież swoje wady i nieraz musimy się z tym mierzyć. Ale właśnie dzięki temu, że jesteśmy we wspólnocie, dużo łatwiej sobie z tym poradzić – wyjaśnia. Życie zakonników koncentruje się na prowadzeniu parafii oraz życiu klasztornym, co oznacza wspólne modlitwy, liturgię czytań i Msze święte. – Ponadto każdy z braci opiekuje się przydzielonymi grupami duszpasterskimi, często głosimy rekolekcje np. u sióstr zakonnych, jeździmy na misje. Nie powiem, że narzekamy na brak pracy, bo czasami rzeczywiście jest tego bardzo dużo – opowiada o. Grzegorz, który jest również proboszczem parafii. To jednak nie koniec obowiązków elbląskich franciszkanów. Bra- cia nie chwalą się, ale kontynuują w Elblągu dzieło legendarnego zielarza o. Andrzeja Klimuszki. – Nadal hodujemy te same zioła, które hodował o. Klimuszko. I stosujemy te same przepisy – mówi brat Łukasz Waszkielis. – Ojca Klimuszkę znałem osobiście – wspomina ojciec senior Ferdynand Zwolak OFM. – A nalewka z bursztynu według jego przepisu pomaga mi na niemal wszystkie dolegliwości – mówi z uśmiechem. Choć stale uśmiechnięci, bracia są również nieco tajemniczy. To ma związek z zakonną regułą. – Naukowcy zakonni ze wszystkich trzech gałęzi naszej wspólnoty wciąż nieustannie debatują nad charyzmatem naszego zakonu. Ja określiłbym go tak: Pójście za św. Franciszkiem, aby naśladować Chrystusa w ubóstwie i pokorze – tłumaczy ojciec gwardian. – Dla mnie nasz charyzmat wiąże się z nieustannym nawróceniem. Oznacza to także stałą pracę nad sobą. I oczywiście ciągłe głoszenie hasła św. Franciszka, czyli „Pokój i Dobro” – mówi brat Łukasz. Początek Zakonu Braci Mniejszych Konwentualnych jest związany z osobą św. Franciszka z Asyżu i jego działalnością na przełomie XII i XIII wieku. Obecność zakonu na ziemiach polskich wynika z faktu, że współbracia św. Franciszka przekroczyli Alpy i wyruszyli na północ. Na ziemie elbląskie bracia przybyli tuż po II wojnie światowej, w roku 1945. Początkowo zakon istniał przy kościele św. Wojciecha, dziś zaś elbląscy franciszkanie rezydują przy dawnym protestanckim kościele św. Pawła.

    Musimy iść do ludzi

    O. Grzegorz Piśko OFM, gwardian klasztoru – Wielkim zadaniem dla naszego zakonu jest fakt, że obecny papież przyjął imię Franciszek. Aby to zrozumieć, musimy się cofnąć do sytuacji Kościoła w średniowieczu. Był to kościół zamknięty. Biskupi i kardynałowie zajmowali się bardziej władzą świecką niż tym, do czego są powołani. W tej rzeczywistości pojawia się św. Franciszek, który wychodzi do ludzi, głosi ascezę i ubóstwo. I właśnie przyjmując imię Franciszek, ojciec święty chce nawiązać do tego „wyjścia”. Doskonale widzimy, że kościół w Europie Zachodniej się kurczy, dlatego coraz częściej musimy wychodzić poza jego struktury i „iść do ludzi”. I tu jest właśnie to wielkie wyzwanie, jakie stoi przed naszym zakonem, który do tego został powołany.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół