• facebook
  • rss
  • Wolność dwóch kółek

    Łukasz Sianożęcki

    |

    Gość Elbląski 24/2015

    dodane 11.06.2015 00:00

    Ryk ponad 500 motocyklowych silników wypełnił w miniony weekend ulice Tolkmicka.

    Zarejestrowało się ponad pół tysiąca użytkowników motocykli – mówi Ania z klubu Kardan, organizatora XI Międzynarodowego Zlotu Motocyklistów w Tolkmicku. – W wielkiej paradzie po Wysoczyźnie Elbląskiej weźmie udział prawdopodobnie zbliżona liczba maszyn. Nie wyjadą bowiem wszyscy obecni już w tolkmickim parku, ale za to zjawiło się sporo motocyklistów z okolicy, aby pojechać właśnie w paradzie – dodaje.

    Po chwili na tolkmicki plac Wolności przy kościele św. Jakuba Apostoła podjeżdżają pierwsze maszyny i tworzą kolumnę, która wyruszy w ponad 30-kilometrową trasę. – To dość głośna, ale sympatyczna grupa – mówi pani Maria, mieszkanka ulicy Mazurskiej, w pobliżu której leży miasteczko namiotowe motocyklistów. – Wczoraj wieczorem nawet przyszli, poczęstowali festynowym jedzeniem i piciem – chwali przyjezdnych. Przejazd generującej setki decybeli kolumny przez wąskie uliczki miasteczka trwa dobrych kilka minut i wzbudza zaciekawienie wszystkich jego mieszkańców. Przybyli do Tolkmicka motocykliści nie tylko jednak jeżdżą na swoich maszynach, burząc spokój autochtonów. Organizatorzy zlotu rozlicznymi zajęciami wypełnili fanom dwóch kółek wszystkie trzy dni ich mityngu. – Są koncerty, ogniska, wyścigi drezyn... A jak ktoś chce to i gimnastyka jest – mówi „Gringo”, jeden z uczestników zlotu. – Ale głównie to siedzimy i gadamy. O czym? No, niech pan zgadnie – śmieje się i opiera nogę na swojej klasycznej yamasze. Jak dodaje, taki zlot to świetna okazja, aby wymienić się spostrzeżeniami z innymi ludźmi, którzy tak samo kochają motocykle, ale także trochę po to, aby się pochwalić. – Każdy przed zlotem dopieszcza swoją maszynę, nikt nie przyjedzie popsutym czy brudnym motocyklem. Byłoby zwyczajnie wstyd – dodaje. Po raz pierwszy w 11-letniej historii zlotów jednym z oficjalnych punktów była Msza święta. – Organizatorzy poinformowali nas, że zrodziła się taka potrzeba, dlatego z radością witamy ich w naszej świątyni – mówi ks. Sławomir Szczodrowski, proboszcz parafii św. Jakuba Apostoła. – Jest zawsze grupa regularnych uczestników, dla których wartości patriotyczne i religijne stoją wysoko w hierarchii – mówi Jan Domaradzki, który przyjechał z Wejherowa. – Dlatego cieszę się, że tegoroczny zlot mogłem zainaugurować właśnie w kościele – podsumowuje.

    Moim zdaniem

    Miłość do motocykli dla kogoś patrzącego z boku wydaje się być zupełnie irracjonalna. Jest to przecież niezbyt wygodny środek lokomocji, który nie chroni przed deszczem i zimnem, używany jest w zasadzie tylko kilka miesięcy w roku, a jego utrzymanie może kosztować więcej niż utrzymanie samochodu. Fani dwóch kółek zgodnie tłumaczą swój wybór jednym słowem: wolność. Według nich żaden inny sposób przemieszczania się nie daje takiego poczucia. Nigdy nie jeździłem motocyklem, ale rozumiem ich posiadaczy, bo sam wolność cenię sobie ponad wszystko.Łukasz Sianożęcki

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół