• facebook
  • rss
  • Nigdy nie zaczynać od pieniędzy

    Agata Bruchwald

    |

    Gość Elbląski 26/2015

    dodane 25.06.2015 00:00

    Z biskupem pomocniczym diecezji elbląskiej Józefem Wysockim rozmawia Agata Bruchwald

    Agata Bruchwald: W tym roku obchodzi Ksiądz Biskup 50-lecie kapłaństwa. Czy mógłyby Ksiądz Biskup wskazać najważniejsze momenty kapłańskiej posługi?

    Ks. bp Józef Wysocki: Patrząc z lotu ptaka na pół wieku mojego kapłaństwa, widzę, że upłynęło ono pod znakiem Soboru Watykańskiego II, spotkania ze sługą Bożym ks. Franciszkiem Blachnickim, a także św. Janem Pawłem II. 11 października 1964 r. zakończył się II Sobór Watykański, 13 czerwca 1965 r. przyjąłem święcenia. Gdy bp Tomasz Wilczyński, który mnie wyświęcał, przyjechał z Soboru Watykańskiego II, wkrótce w katedrze olsztyńskiej został postawiony pierwszy ołtarz, przy którym kapłan stał zwrócony twarzą do ludzi. Już jako diakoni wraz z całym seminarium braliśmy po raz pierwszy udział we Mszy św. odprawianej w katedrze olsztyńskiej „twarzą do ludu” – tak rozpoczęła się posoborowa odnowa. Mszę św. prymicyjną odprawiałem jeszcze według rytu trydenckiego, w języku łacińskim. Reforma liturgii i całego Kościoła dokonywała się stopniowo, powoli, etapami i dokonuje się nadal, gdyż Ecclesia semper reformanda est. Reformy i ciągłej odnowy Kościoła dokonuje Duch Święty Pocieszyciel, którego wysłużył nam Jezus przez swoją mękę, śmierć i zmartwychwstanie.

    Później było spotkanie z ks. Franciszkiem Blachnickim...

    Poczytuję sobie za wielką łaskę, za Boży dar, spotkanie w pierwszych latach mego kapłaństwa ks. Franciszka Blachnickiego. Jako wikariusz w Bartoszycach poszukiwałem metod i skutecznych form pracy z młodzieżą. Usłyszałem o Krościenku w Pieninach i o słudze Bożym ks. Franciszku. Pojechałem z grupą młodzieży, ale wówczas również sam odprawiłem rekolekcje prowadzone przez „ojca Franciszka” dla kapłanów. Odcisnęło to wielkie piętno na całej mojej posłudze kapłańskiej. Rekolekcje przeżyciowe, cudowna liturgia, spotkania biblijne, modlitwa i zwykła służba. Doświadczenie żywego Kościoła jako wspólnoty. Chłonąłem wszystko to, co tam się działo. Prowadząc katechizację młodzieży, odkryłem konieczność współpracy z rodzicami. Zaczęły się spotkania dla rodziców, odwiedziny w ich domach, a nawet wspólne wyjazdy na dni skupienia (Stoczek, Szymanów). To było konieczne, aby moja praca z młodzieżą mogła przynieść owoce. Więź z wieloma rodzinami trwa do dziś.

    Kiedy narodził się pomysł, by powstał ośrodek w Stagniewie?

    Pracując w katedrze w Olsztynie, pewnego dnia w kurii spotkałem ks. F. Blachnickiego, który oczekiwał na spotkanie z ks. bp. W. J. Obłąkiem. Podczas rozmowy zwierzyłem się: „Księże profesorze, tak mi się marzy ośrodek rekolekcyjny dla młodzieży i małżeństw. Ale jest to przecież marzenie ściętej głowy”. A on przenikliwym wzrokiem spojrzał mi w oczy i powiedział jedno zdanie: „Ksiądz zrobi wszystko, tylko proszę nigdy nie zaczynać od pieniędzy.” Zapamiętałem sobie te słowa na całe życie. Pan Bóg po wielu dziesiątkach lat pozwolił mi zrealizować to, o czym zamarzyłem w młodości. Wspólnota „Betania” i sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej i św. Jana Pawła II w Stagniewie są owocem II Synodu Plenarnego (1991-1999) zwołanego przez kard. Józefa Glempa. Chrześcijanin jako człowiek wiary powinien od czasu do czasu opuścić środowisko, w którym przebywa, i udać się w miejsce ciszy, do sanktuarium, domu rekolekcyjnego. Podobnie jak Abraham wyjść na pustynię, by posłyszeć słowa „Wyjdź z twojej ziemi rodzinnej i z domu twego ojca do kraju, który ci ukażę”(Rdz 12,1). Pana Boga trzeba doświadczyć, trzeba usłyszeć Jego wezwanie. Od tego zaczyna się przebudzenie duchowe. Każda diecezja powinna mieć dom rekolekcyjny służący temu celowi. Tak powstało Stagniewo nazwane przez młodzież „Wioską cudów”.

    Wiele rodzin ma w swojej bibliotece książkę „Rytuał rodzinny” autorstwa Księdza Biskupa. Nawiązując do tego tematu, jak Ksiądz Biskup ocenia kondycję rodziny w naszej diecezji?

    Obecnie trudno jest wyizolować daną diecezję czy też parafię z całego społeczeństwa. Trzeba na rodzinę spojrzeć szerzej, bardziej globalnie. Rodzina dzisiaj, nie tylko w Polsce, jest atakowana i nawet bardzo zagrożona przez sekularyzację, liberalizm i hedonizm. Wobec tych agresywnych procesów rodziny katolickie są często bezbronne, a szczególnie małżeństwa i rodziny młode. Dlatego rodziny te są zagrożone rozpadem, małodzietnością, bezdzietnością, antykoncepcją, niewiarą, upadkiem moralnym, a także bardzo często pustynią duchową. Gdy odwiedzałem rodziny katolickie, przerażała mnie często ich religijna pustynia. Jeśli ludzie zawierają sakrament małżeństwa, a potem nie wpływa on na ich życie codzienne – jest źle. Zaniedbywany udział w niedzielnej i świątecznej Eucharystii, brak modlitwy, brak więzi z Kościołem, brak Pisma Świętego, krzyża i obrazu religijnego w mieszkaniach. Młodzież często nie miała w rodzinach pięknie przeżytej Wigilii ani świąt Bożego Narodzenia, a także Wielkiego Postu czy Wielkanocy, a to rodzina powinna być oazą chrześcijańskiego życia. Myślałem wówczas: jak mogę im pomóc? Przed Bożym Narodzeniem przygotowałem dla swoich uczniów teksty obrzędów wieczerzy wigilijnej. Rozdałem je młodzieży. Zauważyłem, iż zaczęli je przepisywać i przekazywać swoim znajomym. Odczytałem to jako głód tego rodzaju pomocy dla rodzin. Tak zaczął się rodzić „Rytuał rodzinny”.

    W Kościele trwa synod o rodzinie. Jakie oczekiwania wiąże Ksiądz Biskup z jego końcowymi postanowieniami?

    Mamy nadzieję, że synod na nowo odkryje piękno chrześcijańskiego powołania do wspólnoty życia i miłości, odkryje wartość rodziny jako Kościoła domowego i ukaże ją współczesnemu światu. To dojrzała i dozgonna miłość mężczyzny i kobiety, która ze swej natury jest w pełni ludzka, duchowa i zmysłowa, ofiarna i płodna (HV 8), jest fundamentem małżeństwa. Trzeba również na nowo odkryć wartość czystości i dziewictwa, które są bardzo istotne w budowaniu jedności i trwałości wspólnoty małżeńskiej.

    Czego można życzyć Księdzu Biskupowi w roku jubileuszu?

    Nie mam wielkich życzeń, zdaję się na opatrzność Bożą. Dlatego też jako zawołanie mego posługiwania wybrałem słowa św. Pawła: „Wiem, komu zawierzyłem”(2 Tm 1,12). To dzięki łasce Bożej „jestem tym, czym jestem, a dana mi łaska Jego nie okazała się daremna” (1 Kor 15,10). Życzyłbym sobie tylko tego, by rodziny zajaśniały na nowo blaskiem Chrystusowej Ewangelii i by wszystkie dzieci były kochane, radosne i szczęśliwe, i by w końcu zatryumfowało Niepokalane Serce Maryi.• Pełna rozmowa na: elblag.gosc.pl.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół