• facebook
  • rss
  • Modlę się o odrodzenie rodziny

    Agata Bruchwald

    dodane 29.06.2015 09:43

    Tylko te małżeństwa i rodziny, które należą do różnych małych wspólnot odnowy, zachowują żywą wiarę i są świadome swojej tożsamości chrześcijańskiej - mówi biskup Józef Wysocki w rozmowie z Agatą Bruchwald.

    Agata Bruchwald: W tym roku obchodzi Ksiądz Biskup 50-lecie kapłaństwa. Czy mogłyby Ksiądz Biskup wskazać najważniejsze momenty kapłańskiej posługi?

    Bp Józef Wysocki: Patrząc z lotu ptaka na pół wieku mojego kapłaństwa, widzę, że upłynęło ono pod znakiem Soboru Watykańskiego II, spotkania ze sługą Bożym ks. Franciszkiem Blachnickim, a także św. Janem Pawłem II.

    11 października1964 r. zakończył się II Sobór Watykański, 13 czerwca1965 r. przyjąłem święcenia. Gdy bp Tomasz Wilczyński, który mnie wyświęcał przyjechał z Soboru Watykańskiego II, wkrótce w katedrze olsztyńskiej został postawiony pierwszy ołtarz, przy którym kapłan stał zwrócony twarzą do ludzi. Już jako diakoni wraz z całym seminarium braliśmy po raz pierwszy udział we Mszy św. odprawianej w katedrze olsztyńskiej „twarzą do ludu” - tak rozpoczęła się posoborowa odnowa.

    Mszę św. prymicyjną odprawiałem jeszcze według rytu trydenckiego, w języku łacińskim. Reforma liturgii i całego Kościoła dokonywała się stopniowo, powoli, etapami i dokonuje się nadal, gdyż Ecclesia semper reformanda est. Reformy i ciągłej odnowy Kościoła dokonuje Duch Święty Pocieszyciel, którego wysłużył nam Jezus przez swoją mękę, śmierć i zmartwychwstanie.

    Najistotniejszym w nauce Vaticanum II jest to, iż Kościół odczytał siebie i zdefiniował, iż „jest niejako sakramentem, czyli znakiem i narzędziem wewnętrznego zjednoczenia z Bogiem i jedności całego rodzaju ludzkiego” (LG 1). Kościół jest więc wspólnotą - communio z Bogiem i braćmi. Odczytałem osobiście to przesłanie i zrozumiałem, iż moje powołanie i moje kapłaństwo ma służyć budowaniu tej wspólnoty. Dopóki się osobiście nie odczyta i nie doświadczy tej wspólnoty, nie rozumie się Kościoła i tego, czym jest chrześcijaństwo.

    Chrześcijanin to człowiek, który opiera całe swoje życie na Bogu, na Jego słowie i przylgnął do Chrystusa. Chrześcijanin żyje i wzrasta duchowo we wspólnocie, a nasze duszpasterstwo ma służyć budowaniu tej wspólnoty. Tak, II Sobór Watykański to ogromne działanie Ducha Świętego w Kościele, to jego odnowa, odrodzenie, to nowy blask na jego obliczu (Kościoła).

    Później było spotkanie z ks. Franciszkiem Blachnickim.

    Poczytuję sobie za wielką łaskę, za Boży dar, spotkanie w pierwszych latach mego kapłaństwa ks. Franciszka Blachnickiego. Jako wikariusz w Bartoszycach poszukiwałem metod i skutecznych form pracy z młodzieżą. Usłyszałem o Krościenku w Pieninach i o słudze Bożym Ks. Franciszku. Pojechałem z grupą młodzieży, ale wówczas również sam odprawiłem rekolekcje prowadzone przez „ojca Franciszka” dla kapłanów. Odcisnęło to wielkie piętno na całej mojej posłudze kapłańskiej.

    Rekolekcje przeżyciowe, cudowna liturgia, spotkania biblijne, modlitwa i zwykła służba. Doświadczenie żywego Kościoła jako wspólnoty. Chłonąłem wszystko to, co tam się działo. Później wielokrotnie powracałem do Krośnienka z wielką nostalgią.

    Prowadząc katechizację młodzieży, odkryłem konieczność współpracy z rodzicami. Zaczęły się spotkania dla rodziców, odwiedziny ich w domach, a nawet wspólne wyjazdy na dni skupienia (Stoczek, Szymanów). To było konieczne, aby moja praca z młodzieżą mogła przynieść owoce. Więź z wieloma rodzinami trwa do dnia dzisiejszego.

    Jaki jest wkład Księdza Biskupa w powstanie Ruchu Domowego Kościoła w Polsce?

    Ogólnie w Polsce, to pewnie wkład znikomy, ale kilkakrotnie prowadziłem rekolekcje dla rodzin z Domowego Kościoła w Krościenku, w Krośnicy i Tykocinie, a potem w innych miejscach. Jedne z pierwszych kręgów „Domowego Kościoła” w Polsce, były zakładane wraz z S. Jadwigą Skudro w Olsztynie, a potem w Ełku. Dzisiaj tego rodzaju małe wspólnoty rodzin, w adhortacji „Verbum Domini”, w celu formacji chrześcijańskiej i wdrażania wiernych w życie słowem Bożym, proponuje papież Benedykt XVI (VD 73). Gdyby te propozycję podjęli nasi kapłani i rodziny, nastąpiłoby wkrótce odrodzenie współczesnej rodziny - często się o to modlę i mobilizuję księży.

    Obecnie Domowy Kościół ma trudności z powstawaniem nowych kręgów. Istnieje awersja do różnego rodzaju organizacji, do jakichkolwiek zobowiązań. A wielka szkoda, gdyż wiele zagrożonych małżeństw mogłoby zostać uratowanych. Mogłyby odkryć w tych wspólnotach piękno i moc słowa Bożego, wartość wspólnoty Kościoła i życia chrześcijańskiego, a także miłości małżeńskiej i powołania rodzicielskiego. W kwietniu tego roku prowadziłem dla prawie 100 osób tego rodzaju rekolekcje dla małżeństw w Kanadzie w Orangevillage (godzinę drogi od Toronto) - ośrodku koptyjskim i wiem, jak wielkim były one dla nich umocnieniem i głębokim przeżyciem.

    Obecnie, jestem o tym mocno przekonany, iż tylko te małżeństwa i rodziny, które należą do różnych małych wspólnot odnowy, zachowują żywą wiarę i są świadome swojej tożsamości chrześcijańskiej. Są w stanie obronić się przed agresją sekularyzacji.

    Kiedy narodził się pomysł, by powstał ośrodek w Stagniewie?

    Pracując w katedrze w Olsztynie pewnego dnia w Kurii spotkałem ks. F. Blachnickiego, który oczekiwał na spotkanie z ks. bp W. J. Obłąkiem. Podczas rozmowy zwierzyłem się: „Księże profesorze, tak mi się marzy ośrodek rekolekcyjny dla młodzieży i małżeństw. Ale jest to przecież marzenie ściętej głowy.” A on przenikliwym wzrokiem spojrzał mi w oczy i powiedział jedno zdanie: „Ksiądz zrobi wszystko, tylko proszę nigdy nie zaczynać od pieniędzy.” Zapamiętałem sobie te słowa na całe życie.

    Pan Bóg po wielu dziesiątkach lat pozwolił mi zrealizować to, o czym zamarzyłem w młodości. Wspólnota „Betania” i sanktuarium Marki Bożej Fatimskiej i św. Jana Pawła II w Stagniewie jest owocem II Synodu Plenarnego (1991-1999), zwołanego przez Kard. Józefa Glempa. Jako biskup pomocniczy byłem zobowiązany do prowadzenia prac związanych z synodem najpierw w diecezji warmińskiej, a potem w diecezji elbląskiej. Nie miałem przekonania do tego rodzaju formy duszpasterskiej, Dlatego podczas rekolekcji na Jasnej Górze zacząłem modlić się o światło i otrzymałem odpowiedź, iż jest to wielka szansa dla Kościoła w Polsce.

    Zacząłem więc prowadzić w kilku ośrodkach w diecezji katechezy dla świeckich, a potem sesje synodalne na różne tematy, dyskusje, głosowania. Z tych spotkań zrodziła się znaczna grupa osób pragnąca żyć po chrześcijańsku. Zaproponowałem im formację katechumenalną. Tak zrodziła się istniejąca do dziś wspólnota „Betania” i dzięki niej zaistniało Sanktuarium w Stagniewie.

    Chrześcijanin jako człowiek wiary powinien od czasu do czasu opuścić środowisko, w którym przebywa, i udać się w miejsce ciszy, do sanktuarium, domu rekolekcyjnego, wyjść na pustynię. Podobnie jak Abraham, by posłyszeć słowa „Wyjdź z twojej ziemi rodzinnej i z domu twego ojca do kraju, który ci ukażę”(Rdz 12, 1). Pana Boga trzeba doświadczyć, usłyszeć Jego wezwanie. Od tego zaczyna się przebudzenie duchowe. Każda diecezja powinna mieć dom rekolekcyjny służący temu celowi. Tak powstało Stagniewo nazwane przez młodzież „Wioską cudów.”

    Wiele rodzin w swojej biblioteczce ma książkę „Rytuał rodzinny” autorstwa Księdza Biskupa. Nawiązując do tego tematu, jak Ksiądz Biskup ocenia kondycję rodziny w naszej diecezji?

    Obecnie trudno jest wyizolować daną diecezję czy też parafię z całego społeczeństwa. Trzeba na rodzinę spojrzeć szerzej, bardziej globalnie. Rodzina dzisiaj, nie tylko w Polsce jest atakowana i nawet bardzo zagrożona przez sekularyzację, liberalizm i hedonizm. Wobec tych agresywnych procesów rodziny katolickie są często bezbronne, a szczególnie małżeństwa i rodziny młode. Dlatego rodziny te są zagrożone rozpadem, małodzietnością, bezdzietnością, antykoncepcją, niewiarą, upadkiem moralnym, a także bardzo często pustynią duchową.

    Gdy odwiedzałem rodziny katolickie, przerażała mnie często ich religijna pustynia. Jeśli ludzie zawierają sakrament małżeństwa, a potem nie wpływa on na ich życie codzienne - jest źle. Zaniedbywany udział w niedzielnej i świątecznej Eucharystii, brak modlitwy, brak więzi z Kościołem, brak Pisma świętego, krzyża i obrazu religijnego w mieszkaniach. Młodzież często nie miała w rodzinach pięknie przeżytej Wigilii ani świąt Bożego Narodzenia, a także Wielkiego Postu i Wielkanocy, a to rodzina winna być oazą chrześcijańskiego życia. Myślałem wówczas: jak mogę im pomóc?

    Przed Bożym Narodzeniem przygotowałem dla swoich uczniów teksty obrzędów wieczerzy wigilijnej. Rozdałem je młodzieży. Zauważyłem, iż zaczęli je przepisywać i przekazywać dla swoich znajomych. Odczytałem to jako głód tego rodzaju pomocy dla rodzin. Tak zaczął rodzić się „Rytuał rodzinny.”

     W 1981 roku po raz pierwszy Warmińskie Wydawnictwo otrzymało zezwolenie od władz na druk tej pozycji wydawniczej. Od tamtego czasu ukazało się grubo ponad ćwierć miliona egzemplarzy. Obecnie pracuję nad nowym wydaniem, gdyż ukazało się kilka dokumentów Kościoła, które należy uwzględnić w formacji wspólnoty domowego Kościoła.

    W Kościele trwa synod o rodzinie. Jakie oczekiwania wiąże Ksiądz Biskup z jego końcowymi postanowieniami?

     Mamy nadzieję, że synod na nowo odkryje piękno powołania chrześcijańskiego powołania do wspólnoty życia i miłości, odkryje wartość rodziny jako Kościoła domowego i ukaże je współczesnemu światu. To dojrzała i dozgonna miłość mężczyzny i kobiety, która ze swej natury jest w pełni ludzka, duchowa i zmysłowa, ofiarna i płodna (HV 8) jest fundamentem małżeństwa. Trzeba również na nowo odkryć wartość czystości i dziewictwa, które są bardzo istotne w budowaniu jedności i trwałości wspólnoty małżeńskiej.

    W czasie pierwszej części synodu część środków masowego przekazu nagłośniało szczątkowe informacje jako rewolucyjne postanowienia ojców synodalnych. Jak osoba, która nie zagląda do specjalistycznej literatury powinna podchodzić do tych rewelacji?

    Środki masowego przekazu głównego nurtu, środowiska libertyńskie i ugrupowania ateistyczne uprawiają swoistego rodzaju antykatechezę. I tak jak było podczas trwania Soboru Watykańskiego II, że prawdziwa nauka Kościoła nie mogła się przebić do ogółu ludzi, tylko zniekształcona przez media, tak również i obecnie jazgot medialny zagłusza Bożą prawdę, dlatego trzeba przypomnieć słowa Jezusa: "Baczcie na to, czego słuchacie” (Mk 4, 24). Trzeba wsłuchiwać się w to, „co mówi Duch do Kościołów” (Ap 2, 17).

    Czego można życzyć Księdzu Biskupowi w roku jubileuszu?

    Nie mam wielkich życzeń, zdaję się na opatrzność Bożą. Dlatego też jako zawołanie mego posługiwania wybrałem słowa św. Pawła: „Wiem, komu zawierzyłem”(2 Tm 1,12). To dzięki łasce Bożej „jestem tym, czym jestem, a dana mi łaska Jego nie okazała się daremna” (1 Kor 15, 10). Życzyłbym sobie tylko tego, by rodziny zajaśniały na nowo blaskiem Chrystusowej Ewangelii, i by wszystkie dzieci były kochane, radosne i szczęśliwe i by w końcu zatryumfowało Niepokalane Serce Maryi.

     

     

     

     

     

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół