• facebook
  • rss
  • Nie przeszkadzać Panu Bogu

    Agata Bruchwald

    |

    Gość Elbląski 28/2015

    dodane 09.07.2015 00:00

    Przez cztery dni młodzi mężczyźni z diecezji elbląskiej byli „w drodze do Emaus.”

    Jakie jest zadanie animatora w czasie rekolekcji powołaniowych? – pytam kl. Michała Semeniuka. – Nie przeszkadzać Panu Bogu. Przyjechałem tu, by dać Bogu dwie dodatkowe ręce, którymi będzie mógł się posługiwać – mówi. Jest on jednym z 10 kleryków animatorów, którzy zdecydowali się spędzić cztery dni z 19 rekolektantami. Od 26 do 30 czerwca w Wyższym Seminarium Duchownym w Elblągu trwały rekolekcje powołaniowe.

    Przyświecało im hasło: „W drodze do Emaus.” Uczniowie, którzy szli do Emaus, Pana Jezusa rozpoznali przy łamaniu chleba, czyli Eucharystii. – Chciałem, żeby Msza św. w czasie rekolekcji była przeżywana bardzo głęboko. Wtedy też zrodził się pomysł, by jedna z nich wyglądała jak w Wielki Czwartek – przyznaje ks. Sławomir Milde, prowadzący rekolekcje. W sobotni wieczór rekolektanci przeżyli Mszę św. z obrzędem obmycia nóg. – Poprzednie rekolekcje powołaniowe w WSD były świetne. Myślałem, że nic nie jest w stanie ich przebić. Myliłem się. W sobotę wieczorem uczestniczyliśmy we Mszy św. z obmyciem nóg, czyli obrzędem mandatum. To było niesamowite. Z pewnością utkwi mi to w pamięci na długo – mówi Mateusz Gajda z parafii św. Anny w Sztumie. – Obawiałem się, że rekolektanci nie będą na to gotowi, że zrodzi to śmiech, niezrozumienie. Ale oni przeżyli to właściwie. Dowiedziałem się o tym podczas podsumowania dnia – opowiada ks. Sławomir Milde. – Co prawda nie do końca wszystko rozumieli, ale przecież apostołowie też nie mogli zrozumieć, dlaczego Pan Jezus obmywa im nogi – dodaje. Przed Eucharystią, w czasie grup dzielenia, animatorzy obmyli nogi rekolektantom. Później kapłan uczynił ten sam gest wobec kleryków. – Dla mnie było to także niesamowite doświadczenie. Ja, ksiądz, ukląkłem przed klerykiem, umyłem stopę i ucałowałem ją. Po raz pierwszy uczyniłem ten gest, który wyraża pokorę – tłumaczy kapłan. W niedzielę był czas, by przeżyć swoją drogę do Emaus. – Szliśmy szlakiem Bażantarni do Stagniewa i z powrotem. Wędrowaliśmy w parach, rekolektant z klerykiem – opowiada ks. Milde. W czasie 14-kilometrowej trasy młodzi mężczyźni rozmawiali o doświadczeniu Pana Boga, relacjach w domu, a także o swoich dobrych i złych cechach. – Z towarzyszem drogi można było porozmawiać na każdy temat, poznać historię życia kolegi – przyznaje Mateusz. W letnich rekolekcjach powołaniowych uczestniczyło wiele osób, które były już na wcześniejszych spotkaniach. – W murach WSD, w czasie rekolekcji staram się odnaleźć odpowiedź na nurtujące mnie pytania. Jest to czas odcięcia się od świata zewnętrznego – mówi Cezary Marcinkowski z parafii św. Rozalii w Suszu. Do grupy tych, którzy byli tu po raz pierwszy, należy Krzysztof Różycki z parafii Świętej Rodziny z Elbląga. – Przyjechałem tu, by odczytać swoje powołanie. Zastanawiam się, czy moją drogą jest kapłaństwo, czy może raczej małżeństwo – opowiada. Czterodniowe rekolekcje powołaniowe miały swoje stałe punkty. Była Msza św., przedpołudniowa i popołudniowa konferencja, spotkania w czasie grup dzielenia oraz nabożeństwo wieczorne. Był również czas na piłkę nożną, gry planszowe czy też karaoke. – Każdy dzień zaskakuje – relacjonuje kl. Michał. – Przyjeżdżając tu, miałem poukładany własny plan, wyobrażenia, jak te rekolekcje będą wyglądać, a jest zupełnie inaczej. Początkowo myślałem, że nic nie idzie tak, jak bym chciał. Jednak w trakcie podsumowania dnia dowiedziałem się, że rekolektanci odbierają to inaczej niż my. To, co według mnie poszło nie tak, do nich trafiło. W takich chwilach dobrze widać, że Pan Bóg działa – przyznaje. Klerycy sami zdecydowali, czy chcą wziąć udział jako animatorzy w rekolekcjach powołaniowych. Nikt ich nie zmuszał. – Nie chciało mi się tu przyjeżdżać. Byłem zmęczony po sesji egzaminacyjnej, ale aby Pan Bóg mógł działać, potrzebuje narzędzi. Jeśli mam być księdzem, to w przyszłości także będę musiał rezygnować z wolnego czasu dla drugiego człowieka. Nie żałuję podjętej decyzji, gdyby była ona inna, miałbym wyrzuty sumienia – wyznaje kl. Michał Semeniuk.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół