• facebook
  • rss
  • Po pierwsze rodzina

    Agata Bruchwald

    |

    Gość Elbląski 29/2015

    dodane 16.07.2015 00:00

    Pod koniec XIX wieku abp Zygmunt Szczęsny-Feliński powołał nowe zgromadzenie, które miało się troszczyć o najmłodszych. Siostry swoją opieką otaczały głównie sieroty.

    Gdyby dziś między nami stanął św. abp Zygmunt Szczęsny-Feliński i szukał odpowiedzi na pytanie, czym powinien się zająć, myślę, że byłaby to rodzina. Była ona wpisana w serce naszego założyciela – jest przekonana siostra Teresa ze Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi.

    Do Elbląga franciszkanki przybyły w 1947 roku. – Prowadzimy tu Dom dla Dzieci i Młodzieży Niepełnosprawnych Intelektualnie. To główny cel naszej pracy w Elblągu. Od zawsze naszym charyzmatem była pomoc drugiemu człowiekowi – zwraca uwagę s. Teresa, dyrektor placówki przy ulicy Bema 8. Maksymalnie w domu może przebywać 47 podopiecznych. I tyle osób obecnie w nim mieszka. Głównie są to dziewczęta ze znacznym i umiarkowanym upośledzeniem. – Obecnie mamy dwie niepełnoletnie mieszkanki – mówi s. Teresa. Podopieczna domu może przebywać w nim do 30. roku życia. Po ukończeniu tego wieku ona, jej prawny opiekun, bądź siostry zwracają się z prośbą o ponowne skierowanie jej do ośrodka przy ul. Bema. – Ze względu na ich dobro, psychiczne przyzwyczajenie bardzo często są tu do końca życia. Najstarsza mieszkanka naszego domu ma 62 lata – opowiada siostra dyrektor. – Siostry od początku pracowały z dziećmi. Nasz założyciel powołał zgromadzenie właśnie z myślą o najmłodszych. Od zarania opiekowałyśmy się dziećmi, sierotami i staruszkami – wylicza siostra Justyna, która w ośrodku pracuje jako księgowa. Zawód ten zdobyła już po wstąpieniu do zgromadzenia. – Lubię cyferki, jednak to, czym się zajmuję, wynikało z potrzeb wspólnoty. Wykorzystano moje umiejętności – przyznaje. Obecnie elbląska wspólnota liczy osiem sióstr. Trzy są zatrudnione w ośrodku, pięć to emerytki. Najdłużej, bo od 1973 roku, przebywa tu siostra Leokadia. Pracowała jako opiekunka. Siostry Franciszkanki Rodziny Maryi chodzą w czarnym habicie i welonie. Mają biały kołnierz i krzyż na piersi. Biodra przepasują fioletowym paskiem, na którym jest różaniec. Dlaczego pasek z trzema supełkami symbolizującymi śluby ubóstwa, posłuszeństwa i czystości, jest w kolorze fioletu? Być może dlatego, że założyciel był arcy- biskupem. Św. abp Zygmunt Szczęsny-Feliński mocno podkreślał szczerą miłość do Boga, siostrzaną jedność we wspólnotach, cierpliwą i ofiarną służbę bliźnim. Pragnął, by zgromadzenie cechowały: duchowość rodziny, pokora i prostota, duch ubóstwa. – To jest szczególna praca. Ona nie przynosi takich sukcesów, jakie osiąga się w przedszkolu czy w szkole. Wiele osób wymaga całodobowej opieki – mówi siostra Teresa. W elbląskim ośrodku z trzema siostrami zakonnymi pracuje prawie 40 osób świeckich. – Wszyscy posługujemy, by stworzyć rodzinę dla osób, które jej nie mają – wyjaśnia siostra Justyna.

    Życie to służba

    Siostra Teresa – Św. Jan Paweł II doceniał życie zakonne w kościele. 2 lutego ustanowił Dniem Życia Konsekrowanego. Myślę, że papież Franciszek ustanawiając Rok Życia Konsekrowanego chciał wrócić do źródeł, pierwotnej gorliwości. Moim zdaniem liczy na to, że właśnie zgromadzenia będą impulsem, by pomóc ludziom wrócić do przykazań, wzmocnić wiarę. Świat bardzo mocno stara się, by odciągnąć ludzi od Kościoła, oferując tyle ciekawych rzeczy. A przecież życie dla wielu z nas nie jest atrakcyjne. To nie tylko gonitwa za przyjemnościami. Życie powinno być służbą.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół