• facebook
  • rss
  • Atrakcji nie ma w telefonie

    Łukasz Sianożęcki

    |

    Gość Elbląski 32/2015

    dodane 06.08.2015 00:00

    Pomimo niezbyt letniej pogody nadmorski ośrodek kolonijno-formacyjny w Mikoszewie przeżywa prawdziwe oblężenie...

    Mamy zapełnione wszystkie domki. Każdy turnus jest kompletny i nie zapowiada się, aby miało się to zmienić do końca tego sezonu – mówi ks. Karol Detmer, jeden z opiekunów ośrodka.
Co sprawia, że młodzież i dzieci tak chętnie przyjeżdżają do Mikoszewa? – To prawdopodobnie nieco odmienny styl wypoczynku, jaki proponuje nasz ośrodek – uważa ks. Karol. – Dzień zaczynamy od modlitwy, potem jest poranna gimnastyka, a po niej śniadanie. Następnie jest praca w grupach bądź wspólne wyjście – wymienia.

    
Jego zdaniem to, że w letni wypoczynek włączona jest formacja duchowa, wyróżnia mikoszewski ośrodek od innych takich placówek. – Dużo rozmawiamy z dziećmi również o sprawach religijnych, zachęcamy do modlitwy, część wychowawców błogosławi dzieci ze swoich grup – wyjaśnia.
Dużą nowością dla większości uczestników kolonii jest zasada „zero komórek”. – Dzieci otrzymują telefony jedynie na pół godziny wieczorem, aby porozmawiać z rodzicami – wyjaśnia kapłan. – Początkowo może i było mi ciężko wytrzymać bez zaglądania od czasu do czasu do internetu – mówi Emil Zekierski, który na obóz przyjechał z Kwidzyna. – Ale później okazało się, że jest tutaj tyle atrakcji, że w ogóle nie potrzeba ich szukać w telefonie. – Czasem jest już nawet tak, że dzieci zapominają o tym, że mogą włączyć telefony, i rodzice dzwonią sami, aby sprawdzić, czy wszystko jest w porządku – śmieje się ks. Karol.
Młodzież obecna na obozie uczy się również odpowiedzialności za młodszych. – Często jesteśmy przydzielani jako opiekuni do mniejszych grup – mówi Łukasz Urbański z Kwidzyna. – Kiedy na początku usłyszałem, że będę w jednym domku z młodszymi kolegami, nie spodobało mi się to. Ale ostatecznie okazało się, że potrafimy się całkiem dobrze dogadać – zapewnia.
Umiejętne opiekowanie się młodszymi przydaje się w szczególności w czasie licznych wyjazdów, które towarzyszą koloniom. – Byliśmy już m.in. w Parku Miniatur, gdzie szczególnie podobała mi się wieża Eiffla, a także dwa razy nad morzem. W takich miejscach ważne jest, żeby się nawzajem pilnować – podkreśla Kacper Zalewski z Samborowa. – Dzisiaj jedziemy kolejką wąskotorową do Jantaru – dodaje Dominik Jeżyna z Franciszkowa. – Nie, nie na plażę, ani po bursztyny. Pościgać się na gokartach! – mówi z dużym zapałem, a słowo „gokarty” wzbudza jeszcze większy entuzjazm zebranych wokół chłopców.
– To, że dzieci, widząc, iż można bawić się bez internetu, w grupie, sprawia, że również bardziej się otwierają; zarówno na siebie, jak i na nas. Rozwijają umiejętności interpersonalne, to jest niewątpliwy plus kolonii w naszym ośrodku – podsumowuje ks. Karol.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół