• facebook
  • rss
  • Tak wygląda przygoda

    Agata Bruchwald

    |

    Gość Elbląski 42/2015

    dodane 15.10.2015 00:00

    Tylko dzięki literaturze możemy spojrzeć na znane miejsca w inny sposób. Centrum miasta nie musi kojarzyć się jedynie z pasażem sklepów przy głównej ulicy, ale z historią, którą kiedyś przeczytaliśmy.

    Wraz z początkiem roku wiele osób zadeklarowało, że przez najbliższe 12 miesięcy przeczyta 52 książki. Jedna książka na jeden tydzień. By przyłączyć się do akcji, wystarczyło odwiedzić Facebooka i dołączyć do społeczności utworzonej specjalnie na tę okoliczność. Wiele osób kocha czytać, jednak dane Biblioteki Narodowej nie są optymistyczne. Około 60 proc. Polaków w ciągu roku nie czyta ani jednej książki.

    – Szkoła krakowska uczy, że do 25. roku życia trzeba przeczytać wszystkie książki ważne, potrzebne oraz te, które chce się przeczytać – opowiada Andrzej Sołtysik, dziennikarz. Dlaczego? Bo później zaczyna się dorosłe życie. Tezę tę jednak łatwo obalić. Aktor Tomasz Ciachorowski przyznaje, że w jego rodzinnym domu niewiele się czytało. On sam książki pokochał, kiedy skończył 20 lat. – Wcześniej nie wychodziłem poza kanon lektur – przyznaje. To udowadnia, że zacząć czytać można zawsze. Popularyzacji czytania ma pomóc zainaugurowana w bibliotece w Elblągu ogólnopolska akcja „CzytaMy”. Gośćmi spotkania byli wspomniani już Andrzej Sołtysik i Tomasz Ciachorowski. – Lubię czytać i lubię rozmawiać o literaturze – mówi Agnieszka, jedna z uczestniczek spotkania. – Niestety, z koleżankami i kolegami nie mogę tego robić. Mówią mi: „Jak zostanie nakręcony na tej podstawie film, to porozmawiamy” – relacjonuje. – Kocham reportaże, szczególnie Kapuścińskiego – chwali się pani Elżbieta. – On umiał zobrazować to, co widział – opowiada. Dla kobiety te książki są źródłem wiedzy, którą wykorzystuje w późniejszych podróżach. W czasie rozmowy kilkakrotnie zwrócono uwagę, że dzięki literaturze inaczej obserwujemy, zwiedzamy miasta. Ostatnio w całej Polsce czytano „Lalkę”. Choć akcja książki dzieje się w XIX wieku, także i dziś w Warszawie można żyć tak jak bohaterowie powieści Prusa. Można zamieszkać przy ulicy Foksal, dochodzić na Nowy Świat. Pójść tam, gdzie był sklep Wokulskiego, zejść na Powiśle. W ten sposób można nosić w sobie książki. Bez nich także same miasta byłyby inne. – Czytam dużo książek podróżniczych. Ciekawią mnie wspomnienia podróżników – przyznaje pani Mariola. – Jeżdżąc z mężem w różne miejsca, wspominamy, co o nim w danej książce czytaliśmy – tłumaczy. – Idą wybory – przypomina Andrzej Sołtysik. – My, ludzie czytający, powinniśmy przepytywać polityków z czytania. Nie ze znajomości tytułu i autora, bo tego można się nauczyć. Ale z tego, czy czytali – sugeruje dziennikarz. – To byłaby weryfikacja. Ci, którzy czytają, są mądrzejsi. A politycy powinni być mądrzejsi – akcentuje. – Dzięki książkom jestem dużo bardziej suwerenną osobą – przyznaje Tomasz Ciachorowski. – Wydaje mi się, że osobami, które w ogóle nie czytają, bardzo łatwo sterować, manipulować, coś im wmówić – dzieli  się swoimi spostrzeżeniami aktor. Zatrważająca część społeczeństwa nie czyta. Śmiało można stwierdzić, że ci, dla których słowo drukowane nie jest obce, tworzą elitę. By do niej dołączyć, potrzeba niewiele. Wystarczy czytać.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół