• facebook
  • rss
  • Stanąć przed lustrem

    ab

    dodane 31.01.2016 18:45

    21 młodych mężczyzn w WSD w Elblągu rozeznaje swoje powołanie.

    - Pan Bóg powołuje nas do miłości, ale ta miłość zawsze jest ukonkretniona w wyborze drogi życiowej - mówi ks. dr Grzegorz Puchalski, rektor Wyższego Seminarium Duchownego w Elblągu, prowadzący rekolekcje powołaniowe „Czy znalazłeś miłość swojego życia?". Tą drogą może być: kapłaństwo, małżeństwo, życie konsekrowane, albo samotne. - Pan Bóg nigdy nie powołuje do samotności. Zawsze powołuje do miłości z pewnymi konsekwencjami - kontynuuje ks. Puchalski.

    Rekolekcje powołaniowe w WSD w Elblągu rozpoczęły się w sobotę 30 stycznia, a zakończą 3 lutego. Przyjechali na nie młodzi mężczyźni, uczniowie klas trzecich gimnazjum, licealiści, studenci, a także osoby pracujące, z całej diecezji, z województw pomorskiego i warmińsko-mazurskiego.

    - Już w samym ich przyjeździe tutaj widać, że zależy im na przeżyciu rekolekcji - zwraca uwagę kl. Maksymilian Ślizień, prezes Koła Powołaniowego WSD. - By przyjechać musieli zwolnić się ze swoich obowiązków. Musieli coś stracić. To pokazuje, że poważnie podchodzą do swojego życia. Chcą się zatrzymać, zastanowić nad sobą i dalszą życiową drogą - tłumaczy.

    - Przyjechałem tu, by odpowiedzieć sobie na pytanie: „Czy kapłaństwo to jest to do czego zostałem powołany?” - mówi Patryk Szuliński z parafii Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Jegłowniku, który w rekolekcjach powołaniowych uczestniczy po raz trzeci. - Przyjechałem tu także po to, by oderwać się od codzienności, uciec od świata wirtualnego: internetu, komputera, telefonu - wymienia. Emanuela Okrój z parafii św. Anny ze Sztumu na rekolekcje poniekąd skierowała ciekawość. - Chciałem zobaczyć jak tu jest. Doświadczyć czegoś nowego - przyznaje.

    - O rekolekcjach powiedział mi brat, który był na nich już wielokrotnie. Zachęcał mnie już wcześniej, ale ja się migałem. Mówiłem: „To nie dla mnie. Ja nie chcę tam jechać”. W tym roku stwierdziłem, że jednak mi się przydadzą - opowiada Karol Orłowski z parafii Trójcy Świętej w Elblągu. Po raz pierwszy w rekolekcjach powołaniowych zdecydował się również uczestniczyć Piotr Kreczman z parafii bł. Doroty z Mątów w Elblągu. - Wybierałem się od trzech lat. Chciałem zobaczyć jak one wyglądają. Mam nadzieje, że uda mi się dobrze je przeżyć - przyznaje.

    - Już od pewnego czasu chciałem odpowiedzieć sam sobie na kilka nurtujących mnie pytań - przyznaje Mateusz Gajda z parafii św. Anny w Sztumie. - Potrzebowałem spokojnego miejsce, w którym można byłoby odetchnąć od natłoku wydarzeń, negatywnych emocji. Stwierdziłem, że to jest to - mówi Mateusz. - Dobre słowo księdza rektora daje dużo do myślenia nad sobą samym. Ono podnosi na duchu.

    Ks. G. Puchalski w naukach rekolekcyjnych odwołuje się do postaci św. Piotra. - W kontekście jego drogi życiowej, od powołania poprzez doświadczenia takie jak zaparcie się Jezusa, odnowienie miłości i ponowienie misji, możemy przyglądać się swojemu życiu - tłumaczy ks. G. Puchalski. - To jest świetne lustro. Słowo Boże zawsze jest dla nas lustrem, w którym widzimy siebie i swoje życie. Chcemy przeczytać je wspólnie ze św. Piotrem. Chcemy, żeby św. Piotr nam pomógł w rozeznawaniu powołania - akcentuje kapłan.

    - Te rekolekcje pozwalają zatrzymać się. Wejść w siebie i zadać sobie pytanie o sens swojego życia - wymienia kl. Maksymilian. - Wiadomo, że z każdym powołaniem wiąże się wybór. Coś zyskujemy, ale i coś tracimy. Wybór musi kosztować - zaznacza kleryk. - Jeżeli umiem stracić, bo nie wybrałem czegoś innego to pokazuję, że mój wybór jest dojrzały - dodaje. - Osoby, które przyjeżdżają na rekolekcje chcą z pewnej perspektywy spojrzeć na swoje życie, by dokonać właściwych wyborów - podsumowuje kl. Maksymilian.

    Rekolekcje powołaniowe w WSD w Elblągu odbywają się dwa razy w roku - czasie ferii zimowych i wakacji.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół