• facebook
  • rss
  • Dzieje zapisane w metrykach

    Agata Bruchwald

    |

    Gość Elbląski 11/2016

    dodane 10.03.2016 00:00

    Historia. Skrupulatnie prowadzone przed wiekami księgi parafialne są dla współczesnych naukowców nieocenionym źródłem wiedzy. Jest ono tak potężne, że jego przebadanie wymaga lat pracy.

    Pod koniec 2014 roku bp Jacek Jezierski zdecydował, że trzeba ratować zniszczone księgi metrykalne przechowywane w Archiwum Diecezji Elbląskiej. Było ich 30. – To księgi przejęte z parafii, niektóre w bardzo złym stanie. Dzięki staraniom Marty Kalinowskiej z Olsztyna Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego przyznało pieniądze na renowację zniszczonych metrykaliów – opowiadał ks. prof. Wojciech Zawadzki na konferencji pt. „Życie lokalnych społeczności w Prusach Królewskich wpisane w księgi metrykalne”, która odbyła się 28 lutego w Elblągu.

    Ksiądz prof. Zawadzki przypomniał, że przed kilku laty na konferencji naukowej, zorganizowanej w bibliotece elbląskiej, pojawił się temat: „Wartości poznawcze ksiąg metrykalnych”. Prelegenci zauważyli wtedy, że warto więcej czasu i uwagi poświęcić tej problematyce. – Zrodził się wówczas we mnie pomysł, żeby zorganizować odrębną konferencję naukową poruszającą tę tematykę – powiedział ks. Zawadzki. Do czasów nam współczesnych przetrwało ponad 4 tys. ksiąg parafialnych prowadzonych w Prusach Królewskich. – Czy księgi metrykalne po wiekach to tylko świadectwo życia religijnego i działalności duszpasterskiej? Czy zawarte w nich wpisy interesują tylko genealogów i duchownych? – pytał ks. Zawadzki. – Niewątpliwie rośnie zainteresowanie księgami metrykalnymi jako materiałem źródłowym w warsztacie historyka – odpowiedział. Metrykalia kryją w sobie zapisy dotyczące m.in. demografii, obyczajowości, biografistyki, dziejów wojskowości, medycyny (w tym przyczyn śmiertelności), stosunków międzywyznaniowych. – Wszystkie te zagadnienia osadzone są w kontekście lokalnych społeczności. Jest to niezmiernie wartościowy element metrykaliów – zapewnił ks. Zawadzki.

    Zadanie dla konserwatora

    Księgi metrykalne to potężny materiał badawczy. Wciąż nie jest on do końca rozpoznany, przebadany i wykorzystany. Mówiła o tym dr Dorota Jutrzenka-Supryn z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, w wystąpieniu zatytułowanym „Historia i materia. Znaczenie badań materiałów zabytkowych w realizacji projektu konserwacji-restauracji ksiąg metrykalnych z Archiwum Diecezji Elbląskiej”. Doktor Jutrzenka-Supryn zwróciła uwagę, że historia zawarta w księgach metrykalnych jest nośnikiem treści, które dopiero są badane. – W naszych działaniach konserwatorskich istotne jest to, aby rękopis nie tyle dziś wyglądał lepiej, ile by za 100 lat wyglądał tak samo – opowiadała. – Nasze działania nie polegają tylko na estetyzacji, poprawianiu zniszczeń mechanicznych rękopisów, ale przede wszystkim na przedłużeniu ich trwałości – kontynuowała. Konserwatorzy w swojej pracy dokładają wszelkich starań, by materiał źródłowy, jakim są księgi metrykalne, mogły być przedmiotem badań przez kolejne lata. W 2015 roku w ramach ministerialnego programu konserwacji zostało poddanych 13 ksiąg metrykalnych z Archiwum Diecezji Elbląskiej. Proces ten został przybliżony w referacie „Konserwacja-restauracja zbioru ksiąg metrykalnych z Archiwum Diecezji Elbląskiej”. Jego autorkami były: mgr Joanna Sroka, mgr Ewa Chlebus i mgr Wioleta Ługowska. Jak poinformowała Joanna Sroka, większość z tych ksiąg została wykonana bardzo solidnie. – To oraz sposób przechowywania wpłynęło na stan ich zachowania – przyznała Joanna Sroka. Przeprowadzone badania pokazały, że jedynie w przypadku dwóch ksiąg użyto papieru słabszej jakości. Była to księga chrztu z Janowa i jedna z ksiąg z Dzierzgonia. – Karty w tych dokumentach były osłabione, kruche. Każde dotknięcie powodowało powstanie nowych zniszczeń – relacjonowała J. Sroka. Wiele ksiąg nie przetrwało do naszych czasów. Spłonęły, zostały zalane albo zbyt długo były w wilgoci. – W większości jednak opiekujący się księgami proboszczowie rozumieli ich znaczenie i starali się przechowywać je w jak najlepszych warunkach – zapewniła.

    Zaczęło się na soborze

    Ksiądz dr hab. Mieczysław Różański z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w wykładzie „Dzieje ksiąg metrykalnych na ziemiach polskich” wskazał, że nakaz, aby w każdej parafii prowadzono księgi chrztu i małżeństw, przyjęto na 24. sesji Soboru Trydenckiego. Nie nakazano prowadzenia ksiąg zmarłych. – Polska uchwały soborowe przyjęła bardzo wcześnie, już w roku 1564 – przypomniał ks. Różański. Natomiast Rytuał Piotrkowski z 1614 roku nakazywał prowadzenie księgi parafian, bierzmowanych i zmarłych. – Księgi parafian i bierzmowanych nie zawsze były prowadzone – zauważył ks. Różański. W parafiach były trzy podstawowe księgi: chrztu, zaślubionych i zmarłych. Wprowadzony 25 września 1945 roku przez polskie władze dekret stwierdzał, że księgi metrykalne prowadzone przez parafie i związki wyznaniowe przestają mieć moc prawną. 1 stycznia 1946 roku rozpoczęły działać Urzędy Stanu Cywilnego. Jedynie one miały prawo do wydawania dokumentów mówiących o stanie cywilnym obywateli.

    Najpopularniejsze imię to Anna

    To, czego możemy dowiedzieć się o danej parafii dzięki analizie ksiąg, przedstawił m.in. ks. prof. Jan Wiśniewski, który wygłosił referat „Kociewskie księgi metrykalne na przykładzie parafii Gniew w XVII–XVIII wieku”. W 1746 roku do parafii należał Gniew oraz 13 pobliskich miejscowości. Na jej terenie mieszkało ok. 1050 katolików zobowiązanych do spowiedzi wielkanocnej, a w 1742 roku – jak zapisano w księdze chrztu – sakrament ten przyjęły dzieci z 28 miejscowości. – Wydaje mi się, że chodzi tu nie tyle o wsie pełnoprawne administracyjnie, ile o przysiółki – zwrócił uwagę ks. Wiśniewski. – W przypadku parafii Gniew wizytator zwrócił uwagę na prowadzenie ksiąg metrykalnych dopiero w 1746 roku – poinformował ks. Wiśniewski. Księgi sporządzał kantor, który był równocześnie zakrystianem. Był on przeszkolony w sposobie ich prowadzenia. W innym miejscu zapisano, że księgi przez wiele lat prowadził proboszcz. W zachowanych księgach metrykalnych parafii Gniew w kolejnych rubrykach zapisywano: miejsce urodzenia dziecka, dzień chrztu, imiona rodziców, chrzestnych oraz obcych obecnych podczas ceremonii. Tej ostatniej informacji trudno się doszukać w zachowanych księgach innych parafii. Z kolei ks. prof. Andrzej Kopiczko (UWM) skupił się na analizie ksiąg parafialnych z Wrzesiny. Przedstawił referat „Urodzenia i chrzty w parafii Wrzesina w świetle ksiąg metrykalnych z lat 1659–1806”. O parafii św. Marii Magdaleny we Wrzesinie nie powstało jeszcze żadne opracowanie naukowe. Istnieją jedynie przyczynki do zadania. – Zachowały się liczne źródła powizytacyjne i księgi metrykalne. Te ostatnie nie są kompletne, ale obejmują wiele dziesiątków lat, mogą więc stanowić podstawę do analiz, m.in. demograficznych – stwierdził ks. Kopiczko. Choć pierwsza wzmianka o parafii pochodzi z końca XV wieku, wiadomo, że powstała ona w drugiej połowie XIV wieku. – O najstarszych księgach metrykalnych dowiadujemy się z protokołu powizytacyjnego z roku 1598 – poinformował ks. Kopiczko. W jednej z zachowanych ksiąg pierwszy wpis dotyczy dziecka o imieniu Jakub. Urodził się on 2 marca 1659 roku we Wrzesinie. Jak wskazał ks. Kopiczko, fakt, że pierwszy wpis pochodzi z marca, świadczy o niekompletności księgi. Brak informacji o urodzeniach ze stycznia i lutego tegoż roku. Księga ta była prowadzona poprzez uzupełnianie kolejnych kolumn: dzień (nie ma rozróżnienia między dniem chrztu a dniem urodzin), miesiąc, miejscowość, rodzice, rodzice chrzestni. W opisie rodziców podawano imię, nazwisko i pozycję społeczną ojca oraz imię jego żony. Informacje te ulegały zmianie, gdy dziecko było nieślubne. Podawano wówczas imię matki z różnymi dopiskami. Dane ojca, w przypadku dziecka nieślubnego, w księgach zaczęły pojawiać się dopiero w kolejnych wiekach. Ksiądz prof. Kopiczko przeanalizował również popularność imion nadawanych noworodkom w parafii św. Marii Magdaleny. W badanym przez niego okresie najwięcej dziewczynek, bo aż 402, otrzymało imię Anna. Córkom nadawano także imiona: Katarzyna Aleksandryjska, Elżbieta, Gertruda, Barbara, Urszula. W badanym okresie nie wystąpiło imię Maria, zdarzało się jedynie Marianna. Według księdza profesora ciekawe jest również to, że żadnej dziewczynce nie nadano imienia patronki parafii, czyli Maria Magdalena. Potomkom płci męskiej rodzice we Wrzesinie najchętniej nadawali imiona: Jan, Józef, Jakub, Andrzej, Piotr, Maciej, Franciszek, Michał i Tomasz. Dla porównania ks. Kopiczko przedstawił imiona nadawane dzieciom w latach 1882–1944. Dla dziewczynek najpopularniejsze w tamtych latach imiona to: Maria, Anna, Marta, Jadwiga i Agata. Dla chłopców zaś: Józef, Jan, Franciszek, Antoni, Paweł, Brunon. •

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół