• facebook
  • rss
  • Nie spocząć na laurach

    Łukasz Sianożęcki

    |

    Gość Elbląski 13/2016

    dodane 24.03.2016 00:00

    Pasja do śpiewu. – Gromadzimy się, aby uwielbiać Pana Boga, a nie po to, aby ludzie bili nam brawo. To drugie to tylko miły dodatek – mówi Tomasz Cybulski, prezes chóru Alta Trinita.

    Pasyjne! – niemal wykrzykują zgodnie członkowie chóru Alta Trinita zapytani, jakie utwory lubią wykonywać najbardziej. Ich zamiłowanie to tego rodzaju kompozycji potwierdzają wyniki X Pomorskiego Festiwalu Pieśni Wielkopostnej w Kielnie, skąd właśnie przywieźli kilka prestiżowych nagród.

    Chórzyści z parafii Trójcy Świętej w Elblągu wygrali w kategorii chórów parafialnych oraz otrzymali wyróżnienie za najlepsze wykonanie pieśni w języku kaszubskim. – Był to już nasz piąty występ na tym festiwalu, ale prawdopodobnie ostatni – zdradza Eliza Kaczmarczyk, dyrygent chóru. – Naszym celem było bowiem nauczenie się pieśni w języku kaszubskim i zaprezentowanie jej jak najlepiej na tym właśnie festiwalu – mówi pani dyrygent i dodaje, że udało się to w tym roku bezspornie. Sam wybór odpowiedniego utworu był sporym problemem. – Najpierw musieliśmy znaleźć osoby, które przetłumaczą nam słowa pieśni na kaszubski, a następnie trzeba było dobrać kompozycję – wyjaśnia pani Eliza i wspomina, że wybór padł na muzykę Szymona Godziemby-Trytka. – Wybierając ten utwór, nieco podwyższyliśmy sobie poprzeczkę, ale jak się okazało, opłaciło się – zaznacza.

    Znani jako „Nutki”

    Także członkowie chóru przyznają, że śpiewanie po kaszubsku stanowiło dla wszystkich nie lada wyzwanie. – Problem był przede wszystkim z tym, jak wymawiać niektóre głoski – mówi Julia Kaczmarczyk. – Już na miejscu dowiedzieliśmy się, że kaszubski nie jest jednolity i w ramach tego języka istnieją różne gwary i odmiany – zwraca uwagę Tomasz Cybulski tłumaczy, że czasem mieszkańcy sąsiednich wiosek mogą posługiwać się odmiennymi dialektami. – Ostatecznie, po konsultacji z dyrektorem Muzeum Ziemi Kaszubskiej, otrzymaliśmy słowa naszej pieśni w ogólnie akceptowalnym brzmieniu – dodaje Maciej Niewiński. Tak samo wysoko chórzyści cenią sobie zwycięstwo w kategorii chórów parafialnych. – Obroniliśmy tytuł z zeszłego roku – uśmiecha się Maciej. – Do Pomorskiego Festiwalu przygotowywaliśmy się zawsze ze szczególną pieczołowitością – zauważa Anna Kalinowska. Mówi, że gdy tylko skończyła się jedna edycja, chórzyści już myśleli o przyszłorocznej. Alta Trinita występuje na różnorodnych konkursach i festiwalach, regularnie przywożąc z nich nagrody i wyróżnienia. – Wszędzie tam jesteśmy znani jako „Nutki z Elbląga” – śmieją się chórzyści. Twierdzą, że jest tak ze względu na ich specyficzne stroje, których dużą część stanowią nuty na białym tle. – Ludzie zawsze się uśmiechają, kiedy je widzą, i zapamiętują nas na długo – dodaje Julia Kaczmarczyk. – Z roku na rok nabieramy doświadczenia i to przekłada się na coraz lepsze wyniki – zauważa Maciej.

    Mobilizacja kluczem do sukcesu

    Za sukcesem chóru stoi przede wszystkim ciężka praca. Regularne próby i szlifowanie utworów do osiągnięcia pożądanego brzemienia to tutaj norma. Choć część członków zespołu nie mieszka w Elblągu i na próby musi dojeżdżać np. z Gdańska, to nigdy nie zdarzyło się, by grupa odpuściła jakiś występ. – Przed ważnymi wydarzeniami następuje w nas ogromna mobilizacja. Dzięki temu zawsze jesteśmy przygotowani i możemy odnosić sukcesy – wskazuje Tomasz Cybulski. Dla większości członków działalność w chórze to także próba pogodzenia swojej pasji z obowiązkami. – Staramy się robić to jak najlepiej, także z poczucia odpowiedzialności za wspólnotę, którą tu tworzymy – mówi Tomasz i zaznacza, że dla chórzystów parafia nie jest zbiorowością ludzi anonimowych. – Chcemy się przyczyniać do jej rozwoju, właśnie poprzez windowanie poziomu muzyki sakralnej – zwraca uwagę. Dziś, jak zauważa, w wielu parafiach nie przywiązuje się do tego należytej wagi.

    Od scholki do chóru

    Chór Alta Trinita powstał w 2007 roku. – Trudno jest jednak określić dokładny dzień czy nawet miesiąc, od kiedy istniejemy jako chór – mówi Eliza Kaczmarczyk. Wspomina, że rozpoczęła pracę w parafii od prowadzenia dziecięcej scholki. – Ta przerodziła się później w scholę młodzieżową, która uczestniczyła w oprawach Mszy Świętych. Z tej grupy kilka osób jest w chórze do dziś – opowiada. Do „weteranów” chóru, oprócz pani dyrygent, należy zaliczyć także Magdę Mazurek-Ładną, Magdę Michalską, Annę Kalinowską i Joannę Półtorak, Julię Kaczmarczyk oraz Wojciecha Derebeckiego. – Pan Wojtek jest jedynym męskim głosem, który jest z nami od samego początku – mówi pani Eliza i wskazuje, że gdyby nie pan Wojciech, Alta Trinita, byłaby chórem żeńskim. Od początku w zespole brakowało męskich głosów. Był czas, że niektóre dziewczyny wykonywały partie tenorów. – Szczęśliwie mieliśmy w swoich szeregach panią Bożenkę, jedynego żeńskiego tenora w całej diecezji – opowiadają chórzyści i wspominają, że jej niski głos był rozpoznawalny na wszystkich warsztatach muzycznych w regionie. – Kiedy zrodziła się chęć sprofesjonalizowania naszej działalności, naturalnie pojawiła się potrzeba, aby w chórze byli mężczyźni – konkluduje Tomasz Cybulski, który wcześniej współpracował z grupą jako gitarzysta. Mówi, że nie wahał się ani chwili przed wsparciem chóru swoim głosem. Repertuar chóru Alta Trinitajest bogaty, zespół śpiewa np. utwory musicalowe. – Jesteśmy jednak chórem parafialnym i koncentrujemy się przede wszystkim na wykonywaniu utworów sakralnych – mówi pani dyrygent. – Bardzo cenne są dla nas informacje zwrotne od ludzi, że pomagamy im się modlić – Anna wskazuje na kolejny aspekt działalności chóru. – To jest w zasadzie istota powołania naszego zespołu ubogacać swoim śpiewem liturgię – mówi Tomasz. Nie wyobraża sobie istnienia tej grupy bez regularnego uczestnictwa we Mszy Świętej. Także występy właśnie podczas nabożeństw lub tuż po nich dają grupie dużo motywacji do dalszego doskonalenia. – Tym występom towarzyszy zawsze mnóstwo wzruszeń – zauważa Tomasz i zaznacza, że jest to niezwykle miłe doświadczenie dla wszystkich członków grupy. – Ostatnio po naszym minikoncercie w trakcie Mszy Świętej panie podchodziły do nas i ze łzami w oczach dziękowały za występ – mówi Julia. Według niej to jest za każdym razem tak samo przyjemne.

    Atmosfera jak nigdzie indziej

    To wszystko nie byłoby możliwe, gdyby nie rodzinna atmosfera, która panuje w chórze. – U nas wszyscy się lubią – mówi Julia. Na jej słowa cała grupa zgodnie potakuje głowami. – I choć każdy z nas ma mnóstwo swoich problemów, to zawsze chcemy się ze sobą spotykać, razem śpiewać i modlić się – dodaje Julia. – Czasami nawet nie śpiewamy, tylko chcemy ze sobą pobyć i zwyczajnie pogadać – mówi Magda Michalska. Jest to możliwe dzięki wsparciu rodzin, które doskonale rozumieją, czym dla członków Alta Trinita jest śpiew. – Nie moglibyśmy istnieć bez wsparcia naszych proboszczów, obecnego – ks. Ryszarda Półtoraka i poprzedniego – ks. Zbigniewa Kulesza – wymienia pani dyrygent. – Taka szczera przyjaźń pomiędzy nami jest możliwa dzięki temu, że gromadzimy się wokół wartości wyższych, a nie po to, aby ludzie nam bili brawo – tłumaczy Tomasz. Oczywiście chcą się podobać publiczności, gdyż to jest czysto ludzkie. – Nie chcemy i nie możemy przecież prezentować byle czego, ale głównym celem tego chóru jest uwielbianie Boga. To właśnie motywuje grupę do dalszej pracy – przekonuje. Wspólne wyznawanie wartości pozwala pogodzić nie tylko różne charaktery, ale także różnorodne gusta muzyczne. – Od najmłodszych lat obcuję z muzyką klasyczną, więc jest ona zawsze bardzo bliska mojemu sercu i prywatnie bardzo chętnie jej słucham – mówi Julia. – Ja z kolei nie odrzucam żadnego rodzaju muzyki, no może poza hip-hopem – uśmiecha się Magda Michalska. – Muzyka przekłada się na nasz nastrój, więc myślę, że w zależności od tego, jaki mamy dzień, taki repertuar wybierzemy – uważa z kolei Magda Mazurek-Ładna. Choć dopiero co wrócili z festiwalu na Pomorzu, chórzyści już planują kolejne występy i projekty. Chór dostał zaproszenie na Międzynarodowy Festiwal Pieśni Sakralnej w Tarnopolu na Ukrainie – tam Alta Trinita wybiera się już w kwietniu. Następną inicjatywą, w którą angażuje się chór, będzie przygotowywany przez stowarzyszenie Attacca koncert „Cień oddechu”. – Zaś już w czerwcu zamierzamy pojechać na konkurs, który organizowany jest w Spychowie – zdradza plany pani dyrygent, która w terminarzu ma już zaznaczone występy w październiku. – Musimy planować swoje koncerty z pewnym wyprzedzeniem, aby dobrze się przygotować. Na każdy bowiem konkurs przygotowujemy coś nowego. Jeszcze się tak nie zdarzyło, żebyśmy wykonywali gdzieś ten sam utwór – podkreślają zgodnie chórzyści. Alta Trinita nie zamierza więc spoczywać na laurach. – Cały czas chcemy też rosnąć w siłę liczebnie. Dlatego serdecznie zapraszamy do przyłączania się do nas – przekonuje Eliza Kaczmarczyk. Obecnie chór liczy 16 osób. Pani dyrygent jest przekonana, że parafia obfituje w wiele ukrytych talentów. – Wiemy, że są u nas ludzie, którzy śpiewają, i to śpiewają dobrze, ale może się wstydzą. Zachęcamy, aby się przełamali i przyłączyli się do nas – namawia.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół