• facebook
  • rss
  • Iskra tliła się tutaj

    łs

    dodane 02.04.2016 15:35

    Koronka do Miłosierdzia Bożego była w tym czasie na cenzurowanym. Ale w Elblągu już ją w wielu miejscach odmawiano.

    Były to lata 70 XX wieku, Miłosierdzie Boże nie było przymiotem powszechnej adoracji ani w polskim, ani powszechnym Kościele. W Elblągu jednak już tliły się pierwsze iskry kultu tego przymiotu Pana Boga.

    - Stało się to przede wszystkim dzięki osobie ks. Mieczysława Wojciuka, który przywiózł do Elbląga kopię wileńskiego obrazu "Jezu ufam Tobie", kiedy przybył do naszego miasta tuż po wojnie - wyjaśnia ks. Andrzej Kilanowski.

    Ksiądz Wojciuk w dniu swojej prymicji otrzymał jako prezent kopię obrazu Jezusa Miłosiernego autorstwa Eugeniusza Kazimirowskiego. - Nie jest do końca jasne czy autorem jest Kazimirowski, ale jest to z całą pewnością obraz powstały w Wilnie i jest wiernym odbiciem pierwszego dzieła św. siostry Faustyny i ks. Michała Sopoćki - mówi ks. Kilanowski.

    W czasie kiedy obraz został przywieziony do Elbląga, kult Miłosierdzia Bożego nie był jeszcze oficjalnie zaaprobowany przez Kościół. - Szczególnie takie rzeczy jak koronka, "Dzienniczek" czy obraz z barwami biało-czerwonymi - przypomina trudne początki dzisiejszego święta kapłan. Dlatego też ksiądz Wojciuk nie eksponował obrazu lecz miał go cały czas u siebie w pokoju.

    Narodziny bardziej otwartego kultywowania Miłosierdzia Bożego w Elblągu związane są z generałem Bolesławem Nieczują-Ostrowskim. - Pan generał był gorącym czcicielem tego przymiotu pana Boga i to on przyspieszył bieg wydarzeń w tej materii - wyjaśnia ks. Kilanowski.

    Nieczui-Ostrowskiego nie zrażały wówczas liczne trudności jakie napotykał na swojej drodze, ani opór ludzi, którzy nie chcieli od razu przyjąć orędzia s. Faustyny. "Bo nawet księża jak się z nimi rozmawia na temat Miłosierdzia Bożego, to płakać można gorzko! " - napisał generał w jednym z listów do swojej przyjaciółki Aleksandry Czerwiak.

    Sprzeciwu nie wyrażał jednak nigdy ks. Wojciuk. Generał tak wspomina swoją pierwszą rozmowę na temat Miłosierdzia Bożego z tym kapłanem: "Udałem się do mojego proboszcza, księdza kanonika Mieczysława Wojciuka, z którym byłem w zażyłej przyjaźni.(...) Przedstawiłem cel swojego przybycia, a on wskazał mi obraz Króla Miłosierdzia wiszący na ścianie jego pokoju..." - czytamy w książce "Droga miłości Bożej" autorstwa Nieczui-Ostrowskiego.

    Pomocne w rozszerzeniu kultu było również także to, że Elbląg odwiedzał spowiednik siostry Faustyny. - Ks. Michał Sopoćko przyjeżdżał do naszego miasta już pod koniec lat 60-tych - wyjaśnia ks. Kilanowski.

    To właśnie wtedy po raz pierwszy przyniesiono obraz "Jezu ufam Tobie" do kościoła św. Jerzego i odprawiono nabożeństwo. - Robiono to jednak bardzo umiejętnie, tak aby nie naruszyć kościelnych praw. Np. samo nabożeństwo odprawiał nie miejscowy proboszcz ale np. kleryk - wyjaśnia ks. Andrzej. Choć koronka, jak czytamy biografii ks. Wojciuka, była wówczas "na cenzurowany", kult Miłosierdzia Bożego w Elblągu był faktem i cieszył się w tutaj dużą estymą.

    Od tego czasu Koronkę odmawiano przy okazji zmiany tajemnic Żywego Różańca, później także często po wieczornych Mszach.

    Po śmierci księdza Wojciuka obraz długo wisiał w mieszkaniu jego siostry. Dopiero w 1979 roku jak dar rodziny księdza Mieczysława trafił on na stałe do kościoła św. Jerzego przy ul. Bema.

    Wtedy także starano się o możliwość powstania parafii na tamtym terenie i wybudowanie większej przystającej do potrzeb wiernych świątyni. Władze komunistyczne jednak blokowały takie rozwiązanie. Kiedy ostatecznie w 1984 roku ówczesny proboszcz ks. Jan Halberda uzyskał zgodę na budowę świątyni nikt nie miał wątpliwości, że będzie ona poświęcona Miłosierdziu Bożemu.

     

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół