• facebook
  • rss
  • Naprawdę wiekowy ten Stary Targ

    łs

    dodane 15.04.2016 13:45

    Choć parafii tej patronują święci Szymon i Juda Tadeusz, odpust odbywa się w Przemienienie Pańskie.

    Parafia pw. św. Szymona i Judy Tadeusza w Starym Targu świętuje w tym roku 800 lat istnienia. Bo właśnie dokładnie w 1216 roku nastąpiło założenie przez biskupa misyjnego Prus Chrystiana parafii na tym terenie. Przez te osiem wieków w Starym Targu mieszkali i żyli obok siebie ludzie władający językiem Krasickiego, Mickiewicza i Sienkiewicza oraz posługujący się mową Goethego, Kanta i Freuda.

    – Tu była zawsze polska ziemia i mieszkańcy Starego Targu zawsze czuli się Polakami – mówi Wiesław Burzyński. – Pomimo przegranego na Powiślu plebiscytu w 1920 roku, czy te ziemie mają należeć do Niemiec czy do Polski, nasza miejscowość opowiedziała się w przytłaczającej większości za przynależnością do Polski – dodaje Michał Kikut.

    – Na przełomie wieków zamieszkiwało tu około 1100 osób w czym większość to byli katolicy, a około stu było ewangelikami – jak wyjaśnia pan Wiesław, tak też się rozkładał mniej więcej podział narodowościowy Polacy–Niemcy. – To było ówczesne pogranicze i naturalnym było, że te dwie narodowości żyły obok siebie w jednej wiosce – opowiada.

    Choć język niemiecki jeszcze długo był "językiem urzędowym" w Starym Targu, to mieszkańcy zawsze dbali o ojczystą mowę. O jej trwałość zabiegali zarówno świeccy jak i kapłani. – Moją mamę w szkole uczono w języku niemieckim, ale do Komunii Świętej przygotowywała się po polsku – pan Michał pokazuje starą książeczkę do nabożeństwa właśnie w języku polskim.

    O to, aby pomimo niemieckich rządów, w Starym Targu przetrwała polska mowa, dbały zwłaszcza rodziny Rajskich i Sierakowskich. – Ojciec pań Marii i Józefy Rajskich, naszych nauczycielek, był organistą w naszym kościele – jak przypomina pan Wiesław, wówczas obowiązywał zarówno zakaz odprawiania mszy jak i śpiewania pieśni w języku polskim. Starotarski organista nie podporządkował się tym zakazom. – I w związku z tym pan Rajski został odsunięty od swoich obowiązków i prawdopodobnie internowany – opowiada.

    Już na przełomie XIX i XX wieku, wieś zaczęła przybierać charakter małego miasteczka. Oprócz kościoła istniała tu już od 1887 roku poczta ze stacją telefoniczną, bank, dwuklasowa szkoła katolicka. Ponadto dwa zajazdy i stacja benzynowa. Wszystko polskie. – Mieliśmy też siedem restauracji – wymienia pan Michał. – I wszystkie prosperowały. Wyobraża pan sobie? Siedem restauracji na taką małą miejscowość? – dodaje z dumą.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół