• facebook
  • rss
  • Parafialny nie znaczy gorszy

    Łukasz Sianożęcki

    |

    Gość Elbląski 18/2016

    dodane 28.04.2016 10:11

    Nie mają bogatych sponsorów ani wieloletniej historii. Wielu chce jednak grać w ich barwach.

    Ktoś, nie pamiętam już kiedy, wręczył mi w kościele ulotkę, że mogę zapisać dziecko na siatkówkę przy parafii – opowiada Jolanta Romanowska. – A że sama jestem wielką fanką tego sportu, długo się nie zastanawiałam – dodaje. – Nie miało dla mnie znaczenia, czy klub jest przy kościele. Nikt nas zresztą nie pytał, czy jesteśmy wierzący, czy nie – uśmiecha się pani Iza.

    – Mnie chodziło przede wszystkim o to, aby syn odszedł od komputera i telefonu. Słysząc dobre opinie o tej grupie, zdecydowałam się wysłać go na trening. – Pomysł, aby założyć klub sportowy przy parafii, zrodził się w 2011 roku – mówi Marek Oziemkiewicz, prezes klubu Salwator. Wcześniej pan Marek prowadził w tej sprawie rozmowy ze szkołami i stowarzyszeniami, lecz okazały się one bezowocne. – Formalnie bowiem klub musi istnieć przy czymś, może to być właśnie szkoła czy parafia – tłumaczy. – Trudno było uzyskać to formalne wsparcie, lecz po krótkiej rozmowie ksiądz proboszcz Mieczysław Tylutki zgodził się bez problemu firmować naszą działalność nazwą swojego zgromadzenia – dodaje. A że parafia św. Brata Alberta jest prowadzona przez księży salwatorianów – powstał klub Salwator. Początkowo w jego ramach miały być prowadzone jedynie zajęcia siatkarskie dla dzieci, lecz z czasem wszystko się rozrosło. – Dziś mamy trzy sekcje. Obok siatkarskiej również szachową i nordic walkingu – wyjaśnia prezes

    Spotkać idola – bezcenne

    To właśnie jednak siatkówka odgrywa wiodącą rolę. – Bardzo mi się tu podoba, atmosfera w naszym klubie jest niepowtarzalna – mówi Piotrek, który w Salwatorze gra niemal od samego jego powstania. Dzieciom szczególnie przypadło do gustu to, że mogą często wyjeżdżać na turnieje i sprawdzać swoje umiejętności z rówieśnikami. – Przynajmniej raz w miesiącu jest jakiś wyjazd – opowiada Piotrek. W turniejach, w których uczestniczy Salwator, jego członkowie rywalizują jak równy z równym z adeptami profesjonalnych szkółek czy klubów. – Lubię grać z lepszymi czy starszymi i pokazać, co potrafię – dodaje Piotrek. Uczestnictwo w klubie to również szansa poznania swoich idoli. – Co roku jeździmy na trening z Marcinem Możdżonkiem – mówi wyraźnie podekscytowany. Na wyjątkową atmosferę zwracają uwagę także rodzice dzieci, które uczęszczają do klubu. – Wracają z treningów i ciągle im mało – mówi Waldemar Orłowski. Jego córka Ines jest jedną z najmłodszych uczestniczek turniejów, w których bierze udział Salwator. – Moje córki po powrocie do domu rozstawiają w pokoju suszarkę do bielizny, która ma służyć za siatkę, i mamy dalszy ciąg treningu – śmieje się pani Jolanta, która do klubu posłała dwie swoje pociechy.

    Szansa na dobry start

    Spore zainteresowanie klub budzi także wśród lektorów i ministrantów z parafii Brata Alberta i sąsiednich. – A to często przecież także starsze chłopaki, są przy kościele i są aktywni. Ich też chcielibyśmy przyciągnąć – wyjaśnia prezes. Jednym z nich jest Adam Chojnicki. Jak mówi, traktuje klub jako czystą przyjemność. – Żeby móc grać dobrze w siatkówkę, trzeba zaczynać od małego. Ja już jestem trochę za stary – śmieje się. – Ale dla tych najmłodszych kolegów to świetna szansa na start – ocenia. Adam – jak kilku innych ministrantów – udziela się w klubie jako wolontariusz. – Pomagamy w organizacji turniejów, czasami sędziujemy, dbamy o zaplecze – wymienia ich zadania. – W ramach nagrody pan Marek organizuje również dla nas wyjazdy na turnieje. Możemy też za darmo pograć sobie w jednej z hal w naszym mieście – opowiada. Członkowie klubu przy parafii św. Brata Alberta nie tylko jeżdżą po okolicy, zbierając sportowe szlify. Sami także organizują turnieje. Już w maju odbędzie się IV Salwator Cup, na który przyjadą drużyny z całego województwa. – Myślę, że jest to już znana impreza sportowa w naszym regionie – mówi prezes. Co roku do Elbląga przyjeżdża na Salwator Cup od 40 do 60 drużyn z Warmii i Mazur.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół