• facebook
  • rss
  • Każdy chciał go zobaczyć

    Łukasz Sianożęcki

    |

    Gość Elbląski 19/2016

    dodane 05.05.2016 00:00

    – Tłum był taki, że ledwo można było przejść. Tak w naszym mieście witano później tylko papieża – wspomina Bogumiła Piasecka.

    Prymas Tysiąclecia był z wizytą w diecezji warmińskiej od 28 kwietnia do 2 maja1958 roku. Najpierw odwiedził Ostródę, następnie zaś udał się do Stoczka, gdzie poprzednio ponad rok znajdował się w odosobnieniu.

    Tłumy słuchają prymasa

    „W dniu 29.04 po południu Ks. Prymas opuszcza Olsztyn, by na godzinę 18.00 przybyć do Elbląga. I tu ogromne tłumy cisną się do Ks. Kardynała, tak bardzo umiłowanego przez społeczeństwo katolickie, by go ujrzeć, by usłyszeć jego głos” – wspomina ks. infułat Mieczysław Józefczyk w pracy „Ksiądz prymas Wyszyński i Elbląg”. W katedrze św. Mikołaja księdza kardynała przywitał ówczesny dziekan ks. Gedymin Pilecki. – W okolicach katedry i na ulicach wokół niej zebrał się tłum. Przyszło naprawdę mnóstwo ludzi – tak Bogumiła Piasecka wspomina wizytę w Elblągu kard. Stefana Wyszyńskiego.

    Elbląg w ręce Maryi

    Pani Bogumiła pamięta, że choć sama katedra św. Mikołaja była już w dużym stopniu wyremontowana, w jej pobliżu wciąż leżało mnóstwo gruzów. – Weszłyśmy więc z koleżankami na szczyt jednego z gruzowisk, aby lepiej widzieć kardynała – wspomina. Z góry zobaczyła morze ludzi. – Tłum był taki, że ledwo można było przejść. Tak w naszym mieście witano później tylko papieża Jana Pawła II w 1996 roku – przyznaje. – Każdy z nas chciał go zobaczyć. A przyszli zarówno wierzący, jak i niewierzący – opowiada pani Bogumiła. Jak mówi, nigdy nie zapomni tego widoku. – Prymas stał na podwyższeniu, błogosławił zebranych i powiedział: „Już Bogu dzięki, jestem z Wami”. Wtedy wszyscy zaczęliśmy bić brawo i płakaliśmy – mówi z nieukrywanym wzruszeniem w głosie. – Kardynał odwiedził Elbląg prawie rok po tym, jak wrócił z uwięzienia przez komunistów – wspomina B. Piasecka. – Wciąż było widać po nim trudy tego czasu. Twarz miał pociągłą, lekko wychudzoną – opowiada. Mimo to, jak mówi, był bardzo radosny, a przybyli wierni z wielką uwagą wsłuchiwali się w słowa prymasa. – Kiedy mówił, była cisza jak makiem zasiał, lecz kiedy zakończył, błogosławił nas i pozdrawiał, tłum wiwatował z radości – dodaje. – A na koniec powiedział: „W ręce Najświętszej Maryi Panny oddaję cały Elbląg”. Tych słów nie zapomnę do końca życia – mówi pani Bogumiła.

    Z rybakami na mierzeję

    Następnego poranka kard. Wyszyński odprawił jeszcze Mszę św. w elbląskiej katedrze. – Nieco się na nią spóźniłam – wspomina z uśmiechem pani Bogumiła. – A to dlatego, że z dzieckiem na ręku ciężko było przecisnąć się przez ten tłum – tłumaczy. Po nabożeństwie ksiądz kardynał i większa grupa księży odwiedziła jeszcze Tolkmicko, gdzie miejscowa ludność, zwłaszcza rybacy, bardzo gościnnie podjęli prymasa. Jak wspomina ksiądz Józefczyk, ścigaczami, żaglówkami i pięknie ozdobionymi łodziami rybackimi przewieźli oni gości przez Zalew Wiślany do Krynicy Morskiej. Tam kard. Wyszyński przemawiał do wiernych. Wszyscy wrócili do Tolkmicka tymi samymi łodziami, a prymas udał się do Fromborka.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół