• facebook
  • rss
  • Duch Święty nas poprowadził

    Łukasz Sianożęcki


    |

    Gość Elbląski 21/2016

    dodane 19.05.2016 00:00

    – Mieliśmy swój plan tej uroczystości
i był on dobry, ale Pan Bóg miał jeszcze lepszy – mówi ks. Mariusz Ostaszewski, organizator Marszu dla Życia i Rodziny.

    Godz. 14.00. Pół godziny do rozpoczęcia marszu. Niebo nad Elblągiem spowite jest czarnymi chmurami. Silny wiatr nagania nad miasto jeszcze więcej ciemnych obłoków. Wszystko wskazuje na to, że tegoroczny Marsz dla Życia i Rodziny odbędzie się w strugach deszczu.
Godz. 14.20. Dziesięć minut do rozpoczęcia Marszu. Deszcz przybiera na sile. Uczestnicy gromadzący się na Placu Jagiellończyka starają się ukryć przed nim wśród pobliskich zabudowań.
Godz. 14.27. Trzy minuty do rozpoczęcia marszu. Najwyższy czas ustawiać kolumnę marszową. Niespodziewanie w kilka chwil niebo nad Elblągiem jaśnieje, a zza rozstępujących się chmur wychodzi słońce.

    Przygrzewa na tyle mocno, że uczestnicy składają parasole, zdejmują płaszcze i kurtki. Po chwili ruszają w trasę. Kolumnę prowadzi orkiestra z Zielonki Pasłęckiej.
– Zobaczcie jak Duch Święty to wszystko pięknie obmyślił i jaką przygotował nam wspaniałą pogodę na czas naszego przemarszu – mówiła do uczestników Dorota Życzkowska, jedna z prowadzących marsz. – Nie bez powodu odbywa się on w Święto Zesłania Ducha Świętego – zauważała. 
Na ulice Elbląga w tegorocznym Marszu dla Życia i Rodziny wyszło ok. 500 osób. Z licznymi transparentami oraz okrzykami „Każde życie jest bezcenne”, elblążanie przemaszerowali przez centrum miasta. 
– Jestem tu, aby pokazać nasze przywiązanie do rodziny oraz szacunek dla życia – mówiła pani Edyta, uczestniczka marszu. –  I chodzi tu o poszanowanie zarówno życia tych najmłodszych, dopiero poczętych, ale także życia naszych bliskich – żon, mężów, braci, sióstr oraz rodziców i dziadków – dodawała Kornelia.
Na przygotowanych transparentach uczestnicy marszu wypisali m.in. „Dziecko skarbem, a nie garbem”, „Zawsze i wszędzie rodzina za życiem będzie”, „Każde dziecko chce mieć mamę i tatę”.
Godz. 15.00. Uczestnicy pochodu docierają pod katedrę św. Mikołaja gdzie organizatorzy przygotowali dla nich rodzinny festyn. Tuż nad rzeką w pobliżu starówki gromadzą się jednak ponownie ciemne chmury. Po chwili pada z nich już nie tylko rzęsisty deszcz, ale również i grad. – Na szczęście tuż przy katedrze powitał nas jej proboszcz ks. Stanisław Błaszkowski i zaoferował wszystkim schronienie w jej wnętrzu – opowiada pani Edyta. 
Ksiądz proboszcz zaproponował zgromadzonym odmówienie Koronki do Bożego Miłosierdzia. – Gdy tylko skończyliśmy się modlić, przestało także padać i można było kontynuować festyn – mówi Dorota.
Wszyscy uczestnicy marszu są zgodni. – To znak, że tak właśnie miało być – przyznają.
Ks. Mariusz Ostaszewski, organizator marszu, cieszył się, że uczestniczyło w nim sporo młodzieży. – Młodzi ludzie doskonale rozumieją, jaką ogromną wartością jest rodzina. Dla wielu z nich stworzenie w przyszłości własnej jest największym marzeniem.
•

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół