Nowy numer 16/2018 Archiwum

Czekali na to 30 lat

– Pracowali bardzo ciężko. Często siedzieli w kościele do późnej nocy – mówi proboszcz.

W latach 70. XX w. Suchacz był najchętniej uczęszczanym letniskiem powiatu elbląskiego. Leżąca na brzegu Zalewu Wiślanego oraz skraju lasów Wysoczyzny Elbląskiej wioska była popularna zwłaszcza wśród kolejarzy. Na jej terenie leżał bowiem ośrodek wczasowy PKP, nazywany Ośrodkiem Wczasów Wagonowych.

– Ludzie wówczas tłumnie przybywali do Suchacza i choć była to przecież głęboka komuna, to bardzo wielu pytało o kościół – opowiada ks. Paweł Kacprzak, proboszcz parafii w Łęczu, której filią jest dom Boży w Suchaczu. – W związku z tym w latach 80. wybudowano w Suchaczu świątynię. Korzystali z niej zarówno wczasowicze, jak i miejscowi. – Po upadku komunizmu zlikwidowano jednak ośrodek PKP i coraz mniej osób odwiedzało letnisko. Ponieważ zmniejszył się ruch turystyczny, świątynia została tylko do użytku niewielkiej liczby mieszkańców wioski, więc korzystano z niej coraz rzadziej – opowiada kapłan. Kościoła nigdy nie poświęcono, a mieszkańcy cierpliwie czekali na to wiele lat. Przez ten czas świątynia została także nieco zaniedbana. Parafianie zgodnie ustalili, że przed poświęceniem trzeba ją odświeżyć i nadać jej należnego blasku. – A zrobili to wszystko w błyskawicznym tempie. W niespełna miesiąc położyli gładź na wszystkich ścianach i dwukrotnie je pomalowali! – chwali mieszkańców ks. Paweł. W tak krótkim czasie mieszkańcy zdobyli również 4-metrowy krzyż, który zawisł w głównym ołtarzu. – Pracowali bardzo ciężko. Często siedzieli w kościele do późnej nocy – opowiada kapłan. – Po prostu nie chcieliśmy już więcej wchodzić tutaj jak do stodoły – mówi pani Anna, razem z mężem inicjatorka prac remontowych. A to wszystko, aby zdążyć przed majowym świętem Najświętszej Maryi Panny Wspomożycielki Wiernych. Pod takim właśnie wezwaniem jest bowiem kościół w Suchaczu.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma