• facebook
  • rss
  • Porwanie pod Liksajnami

    Łukasz Sianożęcki

    |

    Gość Elbląski 26/2016

    dodane 23.06.2016 00:00

    – Milicjant nie pozwolił mi podejść do obrazu. Odepchnął mnie i powiedział: „Jeżeli chcesz mieć zdrowe dziecko – odejdź!” – opowiada Halina Wielgus.

    Liksajny – mała wioska, w parafii Miłomłyn, tuż przy drodze krajowej nr 7. To tu 50 lat temu doszło do jednego z najsłynniejszych aresztowań epoki PRL. 20 czerwca 1966 roku Milicja Obywatelska zatrzymała konwój wiozący Obraz Matki Bożej Częstochowskiej. Milicjanci przemocą odebrali go prymasowi kard. Stefanowi Wyszyńskiemu. Choć przez wiele lat nie wolno było rozmawiać o tym co się stało, wspomnienia są wciąż żywe.

    Tutaj oporu nie będzie

    – Wiele osób pamięta ten dzień dokładnie – wspomina ks. Marian Żbikowski, obecny proboszcz parafii w Miłomłynie. – Nawet ja, choć byłem wtedy małym brzdącem, doskonale pamiętam, że siedziałem tego poranka w rowie i czekałem na przejazd obrazu. Ale on nie przyjechał – dodaje. Władze komunistyczne zadecydowały, że to właśnie ta niewielka miejscowość na Warmii będzie idealnym miejscem do zatrzymania trwającej od 29 sierpnia 1957 roku ogólnopolskiej peregrynacji cudownego wizerunku z Jasnej Góry. – O wyborze miejsca zdecydowały najprawdopodobniej dwa czynniki – opowiada Franciszek Brzozowski, badacz historii Miłomłyna. – Niewielka gęstość zaludnienia tej okolicy, oraz brak przesłanek o dużej religijności lokalnych mieszkańców – opowiada. Jak mówi, władze były przekonane, że wiara tutejszej ludności jest „letnia”, więc zatrzymanie obrazu nie wywoła wielkich protestów. Ale stało się inaczej. Choć jak wspomniał w swoich zapiskach Prymas Tysiąclecia, kolumnę zatrzymano w „szczerym polu”, już po niedługim czasie zaczęli się wokół niej gromadzić mieszkańcy okolicznych miejscowości.

    Na kolanach do obrazu

    Wśród tych, którzy przybyli na miejsce była m.in. Halina Wielgus. – Gdy obraz Matki Boskiej przejeżdżał przez Liksajny, miałam 18 lat i byłam w ósmym miesiącu ciąży. Kilka tygodni później urodziłam córkę – wspomina. Chciała podejść do kard. Wyszyńskiego, aby przywitać obraz, prosić Matkę Bożą o szczęśliwe rozwiązanie, a kardynała o błogosławieństwo. – Starsze kobiety mówiły: „Ty jesteś w takim stanie, że milicja tobie pozwoli na podejście do kardynała”. Lecz pilnujący drogi milicjant odepchnął mnie i powiedział ostro: „Jeżeli chcesz mieć zdrowe dziecko, to odejdź!” – dodaje. Milicjanci mówili, że mają rozkaz, by nikogo nie dopuszczać do samochodu z obrazem. W razie nieposłuszeństwa mieli użyć siły. Sposób znalazł Konstatnty Czosnowski. „Jak milicjant pokazał na pałkę przy boku, ja pokazałem na stojące obok kołki służące w czasie zimy do budowy zapór śnieżnych. Widocznie zrozumiał i odstąpił nam drogę” – czytamy w jego wspomnieniach. Wtedy wiele osób zaczęło zbliżać się do żuka, w którym przewożono obraz. – Najczęściej na kolanach, śpiewając przy tym pieśni maryjne – relacjonuje F. Brzozowski. Mieszkańcy wspominali, że ks. kardynał Wyszyński otworzył drzwi samochodu i błogosławił nadchodzących ludzi.

    Puste ramy gromadziły tłumy

    – W pewnym momencie od strony Pasłęka nadjechały zmotoryzowane kolumny MO – relacjonuje Brzozowski. – Milicjanci ustawili się w szyku bojowym. Księża otoczyli wóz z obrazem. Około godziny trwały rozmowy, okazały się jednak bezskuteczne – dodaje. Milicjanci przejęli samochód, w którym znajdowało się jeszcze trzech kapłanów. –Tak doszło do porwania samochodu i aresztowania obrazu – opowiada Brzozowski. Ksiądz Prymas czasowo zawiesił peregrynację obrazu. Jednak od 4 września 1966 r. Matka Boża nawiedza polskie diecezje w symbolu pustych ram, ewangeliarza i świecy. – To sprawiło, że jeszcze więcej ludzi przychodziło na nabożeństwa i mocniej pogłębiali swoją wiarę. Aresztując obraz, komuniści osiągnęli skutek odwrotny do zamierzonego – komentuje ks. Żbikowski.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół