• facebook
  • rss
  • Nudy nie ma

    Agata Bruchwald

    |

    Gość Elbląski 29/2016

    dodane 14.07.2016 00:00

    Ks. Waldemar Maliszewski, kierownik Elbląskiej Pielgrzymki Pieszej, o przygotowaniach do wędrówki na Jasną Górę.

    Agata Bruchwald: Kiedy dla kierownika pielgrzymki rozpoczyna się praca związana z jej przygotowaniem?

    Ks. Waldemar Maliszewski: Dla kierownika praca nad przygotowaniem pielgrzymki nie kończy się nigdy. Z chwilą zakończenia jednej rozpoczynają się przygotowania do następnej. To jest praca całoroczna. W marcu ruszają przygotowania bezpośrednie.

    Od czego trzeba zacząć?

    Od nakreślenia programu duszpasterskiego, ustalenia hasła, które ukierunkuje nas na to, jak będziemy przeżywać ten czas. Z drugiej strony jest aspekt techniczny, czyli przygotowanie trasy. Każdy rok przynosi zmiany. Choć najczęściej są one kosmetyczne, należy je uwzględnić i uzgodnić z władzami lokalnymi, zarządami dróg. Czasem trzeba także sprawdzić konkretny odcinek.

    Z iloma urzędami musi się Ksiądz skontaktować, przygotowując pielgrzymkę?

    Każdego roku sporządzam szczegółowy harmonogram. Wysyłam go do urzędu wojewódzkiego do Olsztyna bądź Gdańska. Następnie wojewoda formalnie rozsyła go do innych województw, a one do jednostek administracji terytorialnej: powiatu, gminy, lasów państwowych, komend policji, zarządów dróg itd. Jednostki te sprawdzają, czy podległy im odcinek spełnia formalne wymogi, by grupa mogła nim przejść. Odpowiedź – potwierdzającą możliwość przejścia bądź propozycję zmiany – przesyłają bezpośrednio mnie.

    Dla wielu pielgrzymów kierownik to ktoś, kto obserwuje grupy, czasami sprawdza, czy regulamin na karcie jest podpisany. Jak to wygląda z Księdza perspektywy?

    W czasie pielgrzymki podział kompetencji jest ściśle określony: piloci odpowiadają za trasę, kwatermistrz główny za kwestie kwaterunkowe i wyżywienie. Za nasze zdrowie odpowiada służba medyczna. Kierownik koordynuje działania wszystkich pionów. W trasie często rozmawiam przez telefon. Najczęściej rozmowy te dotyczą ostatnich uzgodnień z urzędami, którym podległe są drogi, którymi idziemy. Wiążą się one ze zmianą trasy. Dzwonią do mnie także rodzice, którzy gdzieś odnaleźli mój numer telefonu, z pytaniem: „Jak idzie się Jankowi Kowalskiemu?”. Sprytnymi pytaniami uszczegóławiam, o kogo chodzi, i staram się udzielić jak najbardziej kompetentnej odpowiedzi. Nudy nie ma. Znajduję także czas na własną, duchową refleksję. Najczęściej jest to wtedy, gdy idę między grupami. Obserwuję pielgrzymkę i sam ją przeżywam.

    Czy mniej osób na trasie to mniej pracy dla służb ogólnopielgrzymkowych?

    Mniejsza liczba pielgrzymów oznacza tylko tyle, że jest mniej osób do wykarmienia i zakwaterowania. Wszystko inne pozostaje takie samo. Nie zmienia się liczba porządkowych, pilotów, odpowiedzialnych za sprawy medyczne.

    Wielu pielgrzymów w trasie doświadcza kryzysu, kiedy po prostu nic im się nie chce. Czy kierownik pielgrzymki może także mieć taki czas?

    Jeżeli problemów przybywa, a bywały naprawdę trudne pielgrzymki pod względem organizacyjnym, to przychodził taki moment, kiedy najzwyczajniej w świecie nie chciało mi się iść. Ale szedłem dalej. Kierownik pielgrzymki odpowiada za całość, więc trzeba się szybko zmobilizować. Absolutną pomocą są osoby, z którym współpracuję. Pojawiający się leń czy kaprys nie może trwać dłużej niż pięć minut. •

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół