• facebook
  • rss
  • Kolejka do wózków

    Agata Bruchwald

    |

    Gość Elbląski 34/2016

    dodane 18.08.2016 00:00

    Maria i Jacek na Jasną Górę postanowili pójść z dziećmi.

    Kiedyś, patrząc na małżeństwa biorące ze sobą dzieci na pielgrzymkę, uważałam to za szaleństwo – przyznaje Maria Włodarska. Na Jasną Górę pieszo pielgrzymuje po raz 8. Jej mąż – 6. W tym roku w trasę wzięli swoje dzieci: 4,5-letnią Antoninę i 2-letnią Gabrielę. Pielgrzymują w grupie Adalbertus Prabuty–Susz. – Sądziłem, że dzieci na pielgrzymce cierpią. Jak ktoś chce być pątnikiem, to niech sobie będzie, ale dlaczego dzieci mają się męczyć? – pyta Jacek. – Jednak, patrząc na dziewczyny, nie wiem, czy one wyglądają na cierpiące i uciemiężone.

    Jacek przypomina historię sprzed roku. Był nad Bałtykiem we Władysławowie. Tam zobaczył rodzinę, która kilkuletnie dziecko trzymała za parawanem w upale. – Nie wiem, co jest większym szaleństwem. Ono tam rzeczywiście cierpiało – zaznacza. Co jest najtrudniejsze? Gabrysia jest w takim wieku, że nie rozumie, iż musi siedzieć w wózku. – Nie chce w nim jechać, a iść z nią na rękach jest ciężko – przyznaje Maria. – Ludzie są bardzo życzliwi – dodaje. – Wszyscy pomagają – zapewnia Jacek. W grupie jest funkcja „wózkowy”. Zdarzyło się, że cała rodzina musiała zejść z trasy i podjechać. Wózki zostały. Były pchane. Do tego ustawiają się kolejki. – Atmosfera w grupie jest przyjazna. Dzieci mają dużo cioć i wujków. Na postojach odpoczywamy, oni zajmują się nimi – opowiada Maria. Nagle podchodzi pani z reklamówką smakołyków. – Takie obrazki się zdarzają, bo dzieci rozczulają – komentuje Maria. – Przygotowując się do pielgrzymki, wychodziliśmy z założenia, że jeśli będzie bardzo ciężko, nie damy rady nawet do obiadu iść, to wsiądziemy do pociągu i wrócimy. Nic na siłę – zaznacza matka. Tosia, pytana, jak jej się podoba pielgrzymka, mówi, że jest fajnie. Za rok chciałaby także pójść. A co jej się podoba najbardziej? Odpowiada, nucąc: „Czaru, riru, riru”. Refren piosenki „Jestem rybakiem Pana”. – Serce się kraje rano. Pobudka jest kilka minut po 5.00, ale dziewczynki odsypiają sobie w wózku zaraz po wyruszeniu w trasę – przyznaje Jacek. – Starsza córka w klimat pielgrzymki wdrożyła się już po pierwszym etapie. Tylko chwilę po wyjściu pytała, kiedy wróci do domu – zapewnia Maria.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół