• facebook
  • rss
  • Z pamiętnika pątnika

    Łukasz Sianożęcki Łukasz Sianożęcki

    dodane 22.08.2016 16:55

    "Pierwszy kryzys mamy już chyba za sobą. Dolegliwości jakby złagodniały, ciało przyzwyczaja się do większego codziennego wysiłku".

    "Gość Elbląski" śledzi pielgrzymkę księży Grzegorza Puchalskiego i Andrzeja Preussa, którzy pieszo zmierzają do Rzymu. Dzisiaj zajrzyjmy do pamiętnika pielgrzyma. Zobaczmy, co ksiądz Grzegorz zanotował w nim w ostatnim czasie.

    Dzień IV

    Dziś Via Francigena prowadziła nas z Chatillon do Donnas (36 km.) zasadniczo wzdłuż rzeki Dora Baltea. Etap dość prosty w stosunku do poprzednich, za to w większości drogi przebyty w deszczu.

    Pojawiają się oznaki pamięci o pielgrzymach takie, jak: menu pellegrino czy tańsze noclegi. Spotykamy się tez z gestami życzliwości i sympatii ze strony miejscowych. Miło. Przy okazji śniadania w barze i meczu Italia - USA zorientowaliśmy się, ze nasi siatkarze "dali ciała" z Amerykanami, ale za to szczypiorniści zaprezentowali się zdecydowanie lepiej.

    Zmieniliśmy taktykę z noclegami i zarezerwowaliśmy nocleg w parafii Św. Piotra w Okowach w Donnas. Warunki proste, ale ks. proboszcz przemiły. Wspólnie celebrowaliśmy Mszę św. niedzielną. Byli ministranci, zespół muzyczny, lektorzy, sporo ludzi, naprawdę byliśmy zbudowani zaangażowaniem parafian.

    Poznaliśmy tez dwoje młodych pątników: Karolinę z Litwy i Tima z Holandii, którzy idą razem z Hagi już 25. dzień (trochę drogi przejechali). Sympatyczni, otwarci i odważni młodzi ludzie, którzy postanowili rozważyć swoją przyszłość na pielgrzymce do Rzymu. Szacunek. Zjedliśmy z nimi kolację w pobliskim barze, potem udaliśmy się na spoczynek. 

    Dzień V

    Niedziela. Potraktowaliśmy więc ten dzień nieco bardziej ulgowo. Przeszliśmy etap do Ivrea (29 km.) Wydaje się, że pierwszy kryzys - przystosowawczy - mamy już za sobą. Zakwasy przeszły, inne dolegliwości fizyczne jakby złagodniały, ciało powoli przyzwyczaja się do większego codziennego wysiłku.

    Opuściliśmy region Doliny Aosty i weszliśmy do Piemontu, którego stolicą jest Turyn, miejsce przechowywania Całunu, królestwo Fiata i Juventusu. Nastąpiła widoczna zmiana roślinności na bardziej śródziemnomorską - pojawiły się krzewy kiwi i drzewa brzoskwiniowe, platany i palmy.

    Miejsce niedostępnych Alp zajęły pagórki, pojawiły się nieduże jeziora, służące za miejsce odpoczynku turystom i miejscowym. Jest słonecznie i gorąco do 30 stopni C w cieniu.

    Około godziny 15.00 dotarliśmy do miasta Ivrea i skierowaliśmy swoje kroki do siedziby Klubu Kajakowego, gdzie mamy zamówiony nocleg. Żeby było ciekawiej, jest to klub kajakarstwa górskiego i okno naszego dormitorium wychodzi dokładnie na tor kajakowy, gdzie woda z dużym szumem płynie poprzez stworzone kaskady. Mamy więc noc nad wodospadem;-). Po dokonaniu formalności odprawiliśmy pierwszą "polową" Mszę świętą w naszej sali, a następnie, po godzinnym odpoczynku ruszyliśmy na kolację.

     

    Księża Andrzej i Grzegorz wciąż przypominają także o możliwości powierzania im intencji, w których będą się modlić na pielgrzymim szlaku. Swoje prośby można przesyłać na aig.inencje@gmail.com

     

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół