• facebook
  • rss
  • Via Francigena opanowana

    Łukasz Sianożęcki Łukasz Sianożęcki

    dodane 26.08.2016 20:50

    Pielgrzymują przez Italię. - Po drodze dowiedzieliśmy się o trzęsieniu ziemi w środkowych Włoszech. Modlimy się za wszystkich, którzy ucierpieli w tym wydarzeniu - zapisał w dzienniku ks. Grzegorz.

    Dni na szlaku mijają jak z bicza strzelił. Kilometry uciekają spod nóg. Księża Andrzej Preuss i Grzegorz Puchalski są coraz bliżej celu swojej pieszej wędrówki. Zajrzyjmy po raz drugi do dziennika ks. Grzegorza.

    Dzień VIII

    Droga z Vercelli do Mortary (36 km.). Przeszliśmy w ten sposób do kolejnego regionu Włoch, czyli Lombardii. Po drodze dowiedzieliśmy się o dużym trzęsieniu ziemi, które nawiedziło środkowe Włochy. Modlimy się za wszystkich, którzy stracili życie, bądź ucierpieli w tym wydarzeniu.

    W zasadzie opanowaliśmy już funkcjonowanie na Via Francigena: telefonujmy dzień wcześniej, żeby umówić się na następny nocleg, wychodzimy wcześnie - około 6.30 (we Włoszech dopiero wtedy świta), aby dotrzeć na miejsce przed 15.00, kiedy robi się już naprawdę gorąco. Potem kąpiel, pranie, odpoczynek, Msza św. (chyba że odprawiamy po drodze), kolacja i spoczynek nocny dla regeneracji sił. Tak wygląda ogólnie nasza codzienność. Z jednej strony bardzo zwyczajnie i prosto, a z drugiej ciekawie i różnorodnie.

    Dzień IX

    Tego dnia droga wiodła nas dalej przez ryżowe pola do miejscowości Gropello Cairoli (29,7 km.). Po drodze nawiedziliśmy sanktuarium Madonna della Bozzola, które związane jest z cudem uzdrowienia 13-letniej dziewczynki niewidomej i głuchej od urodzenia (1465 r.), dokonanym za przyczyną Matki Najświętszej.

    Nocujemy zaś w parafii św. Jerzego. Ksiądz proboszcz energiczny, choć ma juz swoje lata; w parafii działa: oratorium, bar, klub rowerowy i jeszcze kilka innych inicjatyw. Kręci się tu sporo ludzi od  seniorów po dzieciaki. Szacunek!

    Dziś na Mszę św. przyszła cała trójka naszych młodych towarzyszy drogi i chociaż nic nie rozumieli, to jednak byli wdzięczni, ze mogą w niej uczestniczyć. Kolację przygotowuje nasz znajomy inżynier matematyk Roberto, który idzie od samego Canterbury (to jego 34 dzień drogi!!!). Gotuje dobrze, sprawdziliśmy to już kilka dni temu. ;-).

     

    Polecamy się modlitwie i o niej zapewniamy. 

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół