• facebook
  • rss
  • Być bliżej Ciebie chcę

    Agata Bruchwald

    |

    Gość Elbląski 39/2016

    dodane 22.09.2016 00:00

    Nie chodzi o pokazanie się przy ołtarzu, ale o posługę wśród chorych.

    Bycie szafarzem to przede wszystkim posługa bliźniemu – mówi pan Dawid, szafarz z parafii św. Mateusza w Nowym Stawie. – Jak nim zostałem? W mojej parafii odbywały się rekolekcje. Ksiądz rekolekcjonista zaprosił nas do wstąpienia do grupy biblijnej. Tworzyć ją miały osoby, których formacja opierać się będzie na pracy z Pismem Świętym. Po pewnym czasie ksiądz zaproponował kilku osobom podjęcie posługi szafarza. W diecezji elbląskiej jest ok. 150 Nadzwyczajnych Szafarzy Komunii Świętej. W każdą niedzielę chodzą do chorych z Panem Jezusem. Przy ołtarzu posługują rzadziej. Zobaczyć ich można przede wszystkim w okresie świątecznym i wakacyjnym.

    Wiara, która rozkwita

    – Zgodziłem się zostać szafarzem – kontynuuje pan Dawid. Był rok 2001. Ksiądz prowadzący grupę skontaktował się w tej sprawie z bp. Józefem Wysockim. Ksiądz biskup powiedział, że jeśli ma osobom świeckim udzielić pozwolenia na to, by rozdawały Komunię Świętą, to najpierw musi je poznać. Po pierwszym spotkaniu zaprosił mężczyzn do Stagniewa na dzień wspólnoty Betania. Tak zaczął się kontakt szafarzy z tym miejscem. – Widząc możliwości formacji, jakie daje wspólnota Betania, odczułem potrzebę, by ten kontakt kontynuować. Już wiedziałem, że ta wspólnota może mi pomóc przy podejmowanej przeze mnie posłudze – opowiada pan Dawid. – Tu można otrzymać duchową formację. Pan Dawid regularnie odwiedza wielu chorych. – Niektórym nosiłem Komunię św. przez sześć, siedem lat. Widziałem, jak wzrastali w wierze. Z drugiej strony widziałem ich oczekiwanie na te odwiedziny i moment, w którym przyjdzie do nich Pan Jezus – relacjonuje szafarz. – Gdyby nie ta nasza posługa, ze względu na stan zdrowia, brak możliwości ze strony rodziny dowiezienia do kościoła i wielu innych przeszkód chorzy nie mogliby przyjmować Pana Jezusa. Dwa miesiące temu zmarła mama pana Dawida. – Miałem szczęście prawie przez sześć lat zanosić Najświętszy Sakrament mojej mamie. Widziałem, jak jej wiara w czasie choroby nieustannie się rozwijała. Mama rozkwitała przez to, że Pan Jezus był przynoszony do jej domu – mówi. – Jej wiara bardzo pogłębiła się przed śmiercią. Dla mnie było to wspaniałe doświadczenie. Kiedy przyszła godzina śmierci, w moim sercu była wielka radość. Nie płacz, załamanie, ból. Radość, bo ja w tym momencie usłyszałem głos mamy: „Już jest wszystko dobrze. Jestem już u Pana Boga”. Nadzwyczajni szafarze Komunii Świętej w diecezji elbląskiej spotykają się trzy razy w roku – na adwentowym i wielkopostnym dniu skupienia oraz wrześniowych weekendowych rekolekcjach. – Jestem bardzo zadowolony, że mogę posługiwać jako szafarz. Dostrzegłem, że dzięki temu można być bliżej Pana Boga. Można także innym ludziom przekazywać słowo Boże – wskazuje pan Kazimierz z parafii Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Cieplicach. – Wiara musi być poparta ufnością. To jest bardzo ważne. Przez życiowy chaos, pęd niektórych ludzi za materią coraz bardziej musimy domagać się tego, by dbać o to, co duchowe. Każdy przecież kiedyś umrze i będzie musiał spotkać się ze Stwórcą. Trzeba zadbać o to, by do Niego trafić. Dla mnie to jest najważniejsze.

    Zaczęło się 2 kwietnia

    – Pełnienie posługi nadzwyczajnego szafarza Komunii Świętej zaproponował mi mój ksiądz proboszcz. Początkowo miałem dużo wątpliwości i odpowiedziałem, że raczej nie wystarczy mi odwagi, aby stanąć blisko kapłana przy ołtarzu – opowiada pan Roman, szafarz z dekanatu nowodworskiego. Kilkanaście dni później pan Roman rozmawiał z ks. Jerzym Żochowskim z parafii Niepokalanego Serca Maryi w Nowym Dworze Gdańskim. – Ks. Jerzy uświadomił mi, że posługa szafarza polega przede wszystkim na zanoszeniu Komunii Świętej do osób chorych, które nie mogą osobiście uczestniczyć w niedzielnej Eucharystii. Ten argument ostatecznie mnie przekonał i zdecydowałem się zgłosić na kurs formacyjny. Pan Roman dobrze pamięta pierwsze zajęcia na kursie. Dla kilkunastu szafarzy rekrutowanych w 2005 roku odbywały się one w sobotę 2 kwietnia. – W przerwach przedpołudniowych zajęć z niepokojem dopytywaliśmy o wiadomości z Watykanu o stanie zdrowia Ojca Świętego Jana Pawła II. Papież zmarł wieczorem. – Jestem przekonany, że konieczna jest ciągła formacja. Ona przynosi owoce, bo jak zawsze w Kościele otrzymujemy o wiele więcej, niż od siebie możemy dać. Wysłuchane konferencje oraz katechezy wyraźnie umacniają i pogłębiają wiarę, są także motywacją do osobistej pracy. Zauważyłem, że czas spędzony w Betanii w Stagniewie wszyscy wykorzystujemy także do wzajemnego poznawania się oraz do nawiązywania relacji w naszej wspólnocie – zaznacza pan Roman. „Nadzwyczajny szafarz Komunii Świętej powinien znać podstawowe prawdy katechizmowe oraz najważniejsze zagadnienia teologiczno-liturgiczne. Prawdy te należy podać z uwzględnieniem kontekstu egzystencjalnego, ich związku z życiem codziennym i wpływem na rozwój duchowości chrześcijańskiej” – czytamy w „Instrukcji w sprawie formacji i sposobu wykonywania posługi Nadzwyczajnych Szafarzy Komunii Świętej”. – Rozmawiałem z kolegą, który posługuje od 25 lat. Wspominał, że początki były bardzo trudne. Szafarze doświadczali wielu trudności ze strony wiernych. Było to niezrozumienie, brak akceptacji. A przecież ta posługa ma pomagać tym, którzy mają utrudniony dostęp do Eucharystii – podsumowuje pan Dawid.•

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół