• facebook
  • rss
  • Duch Święty nas poprowadzi

    Agata Bruchwald, Łukasz Sianożęcki

    |

    Gość Elbląski 40/2016

    dodane 29.09.2016 00:00

    Do prac na I Synodzie Diecezji Elbląskiej zaproszono świeckich. Zgodnie mówią, że podejmują współpracę z otwartym sercem, ale jednocześnie są świadomi odpowiedzialności, jaka wiąże się z tym dziełem.

    Informacja o udziale w synodzie Magdalenę Perucką, żonę, matkę czworga dzieci, zaangażowaną w Ruch Światło–Życie i Domowy Kościół, zaskoczyła w sierpniu. Wiadomość tę przekazał jej ks. kan. dr Andrzej Kilanowski, przewodniczący komisji rozeznawania znaków czasu. – Cieszę się, że synod się rozpoczął. Kiedyś podczas rozmowy ze znajomymi stwierdziliśmy, że byłoby fajnie, gdyby się odbył w naszej diecezji. To było parę lat temu – przypomina M. Perucka. – O tym, że tak się stanie, dowiedziałam się kilka miesięcy temu. Nie spodziewałam się, że będę w nim uczestniczyć i zasiadać w komisji rozeznawania znaków czasu. Z kolei Tomasz Dłuszczakowski, dyrektor Publicznego Gimnazjum i Szkoły Podstawowej Stowarzyszenia Przyjaciół Szkół Katolickich w Elblągu, przyznaje, że zaproszenie do tego grona jest dla niego ogromnym wyróżnieniem. – Gdy otrzymałem zaproszenie od księdza biskupa do udziału w pracach synodu, poczułem się zaszczycony, mogąc uczestniczyć w tak ważnym wydarzeniu w naszej diecezji, ale jednocześnie zdaję sobie sprawę, że jest to duża odpowiedzialność dla osoby świeckiej w Kościele.

    Wszyscy jesteśmy odpowiedzialni

    Nieco inne uczucia towarzyszyły Pawłowi Chomnickiemu z Pasłęka. – Kiedy otworzyłem kopertę i przeczytałem, co się w niej znajduje, trochę się przestraszyłem – uśmiecha się. Jak mówi, ten strach wynikał przede wszystkim z odpowiedzialności, jaka wiąże się z powołaniem do takiego grona. – Przy tym nie jestem humanistą i nie zajmuję się na co dzień formułowaniem wniosków czy analiz, a tutaj zostałem włączony do prac w takim gronie. Chciałbym to wykonać jak najbardziej uczciwie – mówi. – Początkowo też byłem bardzo zdziwiony, ale później sobie uświadomiłem, że o to chodzi w naszym Kościele, że jesteśmy odpowiedzialni za niego wszyscy – i hierarchia, i my, świeccy. W synodzie bierze udział grupa osób świeckich. Są to ojcowie i matki synodalni, osoby mocno zaangażowane w życie lokalnego Kościoła. Pan Tomasz, począwszy od klasy piątej szkoły podstawowej, aż po pierwsze lata studiów, działał aktywnie w Liturgicznej Służbie Ołtarza. – Czyli byłem ministrantem i lektorem. Angażowałem się także w różne wspólnoty działające przy parafii, między innymi w Eucharystyczny Ruch Młodych oraz w spotkania oazowe Ruchu Światło–Życie – wyjaśnia. Z kolei Paweł Chomnicki od lat działa w pasłęckiej Akcji Katolickiej, co roku przygotowuje również Diecezjalne Warsztaty Muzyki Liturgicznej. Magdalena Perucka, jak wspomnieliśmy, to wieloletnia działaczka Ruchu Światło–Życie. Część z nich zasiada w komisjach, pozostali będą mieli jedynie prawo głosu. Pani Magdalena jest sekretarzem komisji, więc będzie mieć troszkę więcej pracy niż inni. – Zgodziłam się, nie wiedząc, co tak naprawdę będę robić. Gdy poczytałam o tym, co robi sekretarz, stwierdziłam, że trochę pracy będzie – uśmiecha się kobieta.

    Chcemy dać własne spojrzenie

    Już wkrótce odbędzie się pierwsze posiedzenie komisji. Co osoba świecka może wnieść w synod? – Własne spojrzenie na Kościół lokalny. To, co widzę w nim dobrego, i niedociągnięcia, które też widzę – zaznacza. – I tu właśnie zaczynają się moje obawy – zauważa P. Chomnicki. – Nie chodzi bowiem tylko o czysty krytycyzm, o który przecież łatwo, ale musimy uczciwie powiedzieć sobie pewne rzeczy i zobaczyć, gdzie następuje zestrojenie tego, co robimy, z tym, co mówimy, i sprawdzić, gdzie tego zestrojenia nie ma. Niektórzy zaproszeni mają już konkretne pomysły, z jakimi przychodzą na synod. – Jako dyrektor szkół katolickich chciałbym podkreślić potrzebę i znaczenie istnienia placówek prowadzonych przez Stowarzyszenie Przyjaciół Szkół Katolickich – mówi T. Dłuszczakowski. – Chciałbym również poddać pod dyskusję kwestię rozwoju szkolnictwa katolickiego na terenie diecezji elbląskiej na wszystkich etapach edukacyjnych.

    Dać głos młodym

    Świeccy ojcowie synodalni zwrócili również uwagę na słowa z wykładu inaugurującego, w którym ks. prof. Henryk Seweryniak zachęcał, aby zwołać Synod Młodych. Zgodnie z § 30 regulaminu synodu w poszczególnych parafiach mogą powstawać młodzieżowe zespoły synodalne. – Liczę na to, że młodzi ludzie aktywnie zaangażują się w prace synodu, a młodzież naszej diecezji będzie bardziej widoczna w Kościele, a także swoim entuzjazmem i zaangażowaniem da świadectwo wiary – mówi dyrektor szkół SPSK. – Cieszy mnie, że młodzieżowa gałąź Ruchu Światło–Życie w naszej diecezji znowu zaczyna istnieć. Odradza się po bardzo długiej przerwie. To jest plus. Jednak by było tak jak kiedyś – gdy ja do niego trafiłam – potrzeba jeszcze bardzo dużo pracy – zwraca uwagę M. Perucka. – Temat synodu brzmi „Dojrzali w wierze i w życiu”. Dojrzałość można osiągnąć właśnie dzięki wspólnotom. W nich można dojrzewać. To jest ważne. W posynodalnej adhortacji apostolskiej „Christifideles laici” Jana Pawła II z 1988 r. czytamy, że „wszyscy powinniśmy odkryć, poprzez wiarę, prawdziwe oblicze parafii, czyli samą »tajemnicę« Kościoła, który właśnie w niej istnieje i działa. Ona bowiem, choć czasem bywa uboga w ludzi i środki, niekiedy rozproszona na rozległych obszarach albo zagubiona w ludnych, pełnych chaosu dzielnicach wielkich metropolii, nigdy nie jest po prostu strukturą, terytorium, budynkiem, ale raczej »rodziną Bożą« jako »braci ożywionych duchem jedności«, »domem rodzinnym, braterskim i gościnnym«, »wspólnotą wiernych«”. W jaki sposób ożywia duch jedności? – Fajnie byłoby, gdyby proboszczowie byli bardziej otwarci. By chcieli przyjmować wspólnoty, a nawet sami zapraszali odpowiedzialnych za grupy, by u niego zaczęli tworzyć podobną – przyznaje M. Perucka. – Są proboszczowie, którzy boją się tego, bo wiedzą, że sami będą musieli się w to zaangażować. Jeśli są sami, w parafii jest jeden kapłan, to on będzie musiał wejść w tę wspólnotę. Wesprzeć ją, spotkać się – przynajmniej raz w miesiącu – z tymi osobami. To jest wyzwanie dla proboszczów. – Z drugiej strony dobrze byłoby, gdyby wikariusze mieli w sobie zapał i odwagę powiedzieć proboszczowi: „Chcę, by w naszej parafii powstała wspólnota. Chcę z młodzieżą, dziećmi iść w danym kierunku” – dodaje. – W pracę związaną z synodem chcę wejść z otwartym sercem i umysłem. Na nic się nie nastawiam. Chcę przyjąć to, co będzie. Jak się wszystko ułoży? Tego dopiero się dowiemy – mówi. – Przede wszystkim musimy jednak zadawać sobie sprawę z tego, co robimy, i brać w tym świadomy udział. Musimy też to dzieło widzieć w dłuższej perspektywie, najbliższych 20–30 lat – zauważa P. Chomnicki. Oczekiwania związane z synodem? – Chciałbym, żeby dzieło Światowych Dni Młodzieży, podczas których zobaczyliśmy, jak wiele jest młodych ludzi dumnych z przynależności do Chrystusa, przełożyło się na prace zgromadzenia synodalnego – zauważa pan Tomasz. – W tym miejscu warto również podkreślić znaczenie szkół katolickich. To w nich młodzi ludzie mogą na co dzień rozwijać swoją wiarę poprzez formację katolicką. – Jest w nas też ciekawość, o której mówił sekretarz generalny synodu ks. Stefan Ewertowski – mówi pan Paweł. – Zastanawiamy się, jak to, co ustali synod, da się przełożyć na życie parafii, na życie wspólnot. Ja już dziś teoretycznie rozważam, jak w synod zaangażować swoje środowisko i kogo konkretnie wciągać. – Mam nadzieję, że nastąpią zmiany. Spotykam się z głosami, że i tak się nic nie zmieni. Dużo osób chce w ten sposób sprowadzić mnie na ziemię. Ja jednak liczę na to, że to, co ma się zmienić, to się zmieni. Duch Święty nas poprowadzi, pokaże nam, co mamy robić. Ważne jest, by dać się Mu prowadzić – podsumowuje Magdalena Perucka. •

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół