• facebook
  • rss
  • Wytrwali i skuteczni

    Łukasz Sianożęcki Łukasz Sianożęcki

    dodane 21.11.2016 21:30

    Czy modlitwa za kapłanów jest potrzebna? Według nich - bardzo. Według księży, którzy są przez nich otaczani modlitwą - jeszcze bardziej. Odpowiedzialni za Margaretki w Diecezji Elbląskiej spotkali się, aby omówić swój stan posiadania i wyznaczyć cele na przyszłość.

    - To spotkanie osób odpowiedzialnych za Margaretki w naszej diecezji jest owocem pierwszego ogólnopolskiego spotkania Margaretek, które miało miejsce miesiąc temu w Łagiewnikach - mówi Marek Sąsiadek z parafii św. Antoniego w Suszu.

    Ale czym w ogóle jest Margaretka? - Siedem osób połączonych ofiarowywaniem dnia za kapłana, wybiera formę modlitwy, która im najbardziej odpowiada i kontynuuje ją przez całe swoje życie, aż do jego śmierci - wyjaśnia Halina Gnat z parafii św. Brata Alberta w Elblągu. Zazwyczaj modlitwą tą jest Koronka Pokoju lub Różaniec. W praktyce oznacza to, że codziennie można modlić się za wyłącznie za jednego kapłana. - Czyli maksymalnie jedna osoba może otaczać swoją modlitwą siedmiu księży.

    - Apostolat Margaretka, którego istotą jest codzienna modlitwa za konkretnych kapłanów, istnieje formalnie w zasadzie od niedawna bo od 1981 roku - wyjaśnia pani Halina.

    Nazwa pochodzi od imienia niezwykłej osoby, którą była Margaret O'Donnell z Kanady. W wieku 13 lat, roku, zaraziła się chorobą Heine-Medina. W jej wyniku została całkowicie sparaliżowana, mogła poruszać tylko głową. Margaret szybko zrozumiała, że ta choroba była jej powołaniem, tak jak dla innych małżeństwo, kapłaństwo lub życie zakonne. Zaczęła więc poświęcać swoje cierpienie modląc się za swoją parafię, proboszcza, kapłanów, we wszystkich intencjach, które jej powierzano. Z każdym dniem zwiększała się liczba kapłanów odwiedzających Margaret i proszących ją o tę formę modlitwy.

    - Nam zaś Margertka kojarzy się również z kwiatem, podobnie jak np. róża różańcowa, jest więc jakby kolejnym kwiatem modlitwy - zauważa pani Halina.

    Oficjalnie Apostolat Margaretka istnieje w diecezji elbląskiej od trzech lat. Potwierdzony został dekretem wydanym przez biskupa. - Nieoficjalnie Margaretki istnieją jednak u nas już dużo wcześniej. W mojej parafii modlimy się za kapłanów już ponad pięć lat - opowiada Anna Ośko z parafii św. Andrzeja Boboli w Sztumie. Istnieją jednak Margaretki założone już ponad siedem czy osiem lat temu.

    Przez te lata wielokrotnie okazywało się, że ta modlitwa jest potrzebna. Skąd to wiadomo? - Wiemy to choćby od samych kapłanów, którzy okazują nam ogromną wdzięczność za to co robimy - mówi pani Anna. - Często przychodzą do nas i mówią, że mieli problem, który wydawał się im nie do rozwiązania, a tu nagle okazuje się, że te sprawy same się rozwiązują - dodaje. - Tak więc to pokazuje, że ta modlitwa jest potrzebna i jest skuteczna.

    - To prawda - przyznaje ks. Piotr Bryk odpowiedzialny za Apostolat w naszej diecezji. - Przekonuję się o tym ja sam, ale słyszę to także od wielu moich braci w kapłaństwie - dodaje. Ksiądz Piotr mówi, że jego marzeniem byłoby żeby każdy kapłan w diecezji miał swoją Margaretkę.

    - Być może kiedyś uda się to osiągnąć, ale myślę, że i tak jest nieźle.

    W sumie w Diecezji Elbląskiej ponad 1300 osób, tworzy ponad 300 Margaretek, a modlitwą objętych jest 210 kapłanów.

     

     

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół