• facebook
  • rss
  • Rozradowana Ryga

    Agata Bruchwald, Łukasz Sianożęcki

    |

    Gość Elbląski 02/2017

    dodane 12.01.2017 00:00

    Spotkanie Taizé to niezwykłe duchowe przeżycie jedności młodych chrześcijan, gdzie różnice wyznań, języków i kultur nie stanowią barier.

    W pierwszych dniach stycznia do Polski wrócili uczestnicy Europejskiego Spotkania Młodych Taizé, które w tym roku odbywało się w Rydze, stolicy Łotwy. Pierwszy raz spotkanie zorganizowano w kraju bałtyckim, a było ono kolejnym już etapem Pielgrzymki Zaufania przez Ziemię, zainicjowanej przez brata Rogera w latach siedemdziesiątych. Do Rygi wybrała się także ekipa młodych z naszej diecezji. Dla niektórych był to pierwszy taki wyjazd, inni byli na Taizé już po raz kolejny. Wszyscy jednak wspominają tegoroczne spotkanie z dużym entuzjazmem.

    – Polecam każdemu, by wziął udział w takim spotkaniu wspólnoty, jeśli tylko może – mówi Łukasz Mroziak. Powodów w jego ocenie jest kilka. – Po pierwsze Taizé gromadzi młodych chrześcijan z całej Europy, dzięki czemu możemy poznać się bliżej. Po drugie jest to szansa na poznanie kultury danego kraju. Podobnego zdania jest Dominika Popławska. – To naprawdę fajne uczucie, móc spotkać ludzi z tak wielu krajów, którzy dzielą wspólne wartości i mówią jednym językiem... językiem modlitwy – wyjaśnia dziewczyna. – Było to moje trzecie Taizé w życiu – mówi Mateusz Klingenberg. – Tym razem było to dosyć ciekawe doświadczenie, bo nasza grupa została przydzielona do parafii baptystów, co więcej, mieszkałem u pastora tego Kościoła. Początkowo nie wiedzieliśmy, jak zareaguje na to, że jesteśmy katolikami, zwłaszcza, że mieszkał z nami ksiądz. Na szczęście pastor był dla nas bardzo miły. Nawet drobne wpadki organizacyjne, które spotkały pielgrzymów z naszej diecezji, nie zacierają pozytywnego wrażenia z wyjazdu. – Na przykład na rozlokowanie u gospodarzy musieliśmy czekać ok. pięciu godzin – opowiada Dominika. – Ale to w sumie bardzo dobrze, bo w tym czasie sobie pośpiewaliśmy i mogliśmy zapoznać się z mnóstwem ludzi z różnych części świata. Tak więc czas „zmarnowany” na czekanie okazał się bardzo produktywny i sympatyczny.

    Zamknięci? Nie! Otwarci

    Codziennie rano uczestnicy zjazdu brali udział w modlitwie. – W przypadku naszej grupy odbywała się ona w kościele baptystów, modlitwy prowadził miejscowy pastor – mówi Łukasz. – Poza tym udostępnił nam salę, aby polscy księża mogli odprawić Mszę Świętą – mówi. Wieczorami zaś odbywały się wspólne spotkania wszystkich uczestników Taizé na Arena Riga. – Jednoczyły wszystkie wyznania chrześcijańskie na wspólnej modlitwie i śpiewie. Ta różnorodność widoczna była na każdym kroku. – Oczywiście najwięcej było ludzi z naszego regionu, a więc z Polski, Ukrainy, Rosji, Łotwy, Litwy. Ale widziałam także ludzi z Hiszpanii czy Włoch, a nawet flagi Korei oraz RPA – wylicza Dominika. – Choć wielokrotnie słyszeliśmy, że Łotysze nie są zbyt otwartym narodem, przekonaliśmy się, że wcale do końca tak nie jest – wspomina wyjazd do Rygi Piotr Trojanowski. Przed wyjazdem uczestnicy słyszeli, że na Łotwie ludzie mają duży problem z przyjmowaniem przyjezdnych do swoich domów. – Na miejscu okazało się, że przyjęli pod swoje dachy aż 95 proc. wszystkich uczestników Taizé, więc myślę, że w ten sposób skutecznie złamali ten stereotyp. W zgodnej opinii uczestników gospodarze otworzyli dla przyjezdnych nie tylko swoje drzwi, ale także swoje serca. – Bez względu na to, do jakiej rodziny by się trafiło, widzieliśmy, że oddają one pielgrzymom wszystko, co mają najlepszego – opowiada Dominika. – Także Kościół baptystów, który nas gościł, był dla nas naprawdę wielce życzliwy. Ludzie byli ciekawi nas, pielgrzymów – dodaje z kolei Łukasz. Miejscowi podchodzili, pytali, skąd przyjechali uczestnicy, dzielili się dobrym słowem, chętnie uczestniczyli we wspólnych modlitwach. – Ja z kolei mieszkałem u pani, która była artystką, lecz nie była zamożną osobą – opowiada Piotr. – A mimo to ugościła nas najlepiej jak mogła, poświęciła się cała temu, aby nam było jak najwygodniej. Jestem wdzięczny jej oraz wszystkim ludziom, którzy nas przyjmowali. Łukasz został przyjęty w gościnę przez miejscowego duchownego. – Mieszkałem u pastora Edgarsa Mazisa. On i jego rodzina okazali nam wielką gościnność i pomoc, mnóstwo czasu spędziliśmy na wspólnej rozmowie zarówno o sprawach poważnych, jak i błahych – wspomina.

    Energia z ŚDM

    Polska młodzież, która do Rygi wybrała się jeszcze pełna energii po Światowych Dniach Młodzieży, starała się tę radość panującą latem w Krakowie przenieść do stolicy Łotwy. – A nie jest to takie łatwe – śmieje się Piotr. – Północ Europy zimą robi często dość ponure wrażenie. Ale myślę, że na te kilka dni, kiedy miastem zawładnęli pielgrzymi, można było poczuć choć namiastkę tego, co działo się na ŚDM. – Ryga wydaje się przyjemnym miejscem, zadbanym. Ludzie byli bardzo przyjaźnie nastawieni do uczestników spotkania Taizé – zauważa Łukasz. – Nasza kwidzyńska grupa wybrała się do Narodowego Muzeum Sztuki oraz Muzeum Motoryzacji, co sprawiło nam wiele radości. Poza tym zwiedziliśmy Stare Miasto i wiele zabytkowych kościołów; luterańskich, katolickich i prawosławnych, jako że Ryga jest miastem wielu religii. Patryk Sulin opowiada, że zapamięta Rygę ze względu na... spowiedź. – Planowałem odwiedzić te wszystkie miejsca, o których mowa. Byliśmy wtedy na jednym z nabożeństw, a że kolejki do spowiedzi były bardzo długie, stwierdziłem, że to dobry moment, aby zdecydować się na zwiedzanie. Patryka powstrzymał jednak kolega. – Powiedział mi, albo pójdziesz do tej spowiedzi, albo sam cię zaprowadzę za rękę. Teraz chcę mu podziękować za to, że mnie zatrzymał, bo to była jedna z piękniejszych spowiedzi, jakie przeżyłem.

    Byliśmy razem

    Ostatniego dnia pielgrzymi z Kwidzyna uczestniczyli w niedzielnym nabożeństwie u baptystów. – To było ciekawe doświadczenie, zobaczyć, jak wygląda takie nabożeństwo – mówi Łukasz. – Pastor był bardzo wzruszony, widząc tylu młodych ludzi w swoim kościele. Przejmującym momentem było wzajemne błogosławieństwo pastora i księdza katolickiego. – Dla mnie najważniejsze było, że wszystko to przeżywaliśmy razem – mówi Dominika. – Wspólne jedzenie, wspólne dzielenie się radością, wspólne przeżywanie modlitwy – to było naprawdę piękne. – Pomimo pewnych trudności, ponurej pogody, udało się nam wszystkim znaleźć w tym wyjeździe radość oraz doświadczyć miłości Boga – podkreśla Piotr. – Całe spotkanie bardzo mi się podobało, Ryga to piękne miasto. Atmosfera była wspaniała, a widok wszystkich ludzi podczas modlitwy – przejmujący – mówi Maciek. – Doświadczenie spotkania Taizé na pewno zostanie na długo w naszej pamięci. było to niezwykłe duchowe przeżycie jedności młodych chrześcijan, gdyż różnice wyznań, języków i kultur nie stanowiły barier – dodaje Łukasz. – Spotkanie w Rydze było dla mnie wspaniałym i niepowtarzalnym wydarzeniem, które ukazuje piękno wspólnoty, jaką jest Kościół – podsumowuje Maciek Nieścigorski.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół