• facebook
  • rss
  • Parafia dobrych znajomych

    dodane 23.02.2017 00:00

    „Pączek w klatce” to jeden ze sposobów na dobre sąsiedztwo, które buduje wspólnotę parafialną.

    Od siedmiu lat osoby mieszkające w parafii św. Urszuli Ledóchowskiej w Malborku otrzymują „list do parafian”. W najnowszym, lutowym, padła propozycja na spędzenie tłustego czwartku, a mianowicie „Pączek w klatce”.

    – Naszym hasłem na obecny rok są słowa: „Dobre sąsiedztwo buduje parafię” – mówi Janina Orłowska. – Chodziło o zorganizowanie czasu w taki sposób, by sąsiedzi mogli się spotkać, porozmawiać ze sobą, bo wiadomo, na co dzień każdy z nas jest zaganiany. Jest praca, dom itd. A nasze mieszkania to tak naprawdę klatki. Przychodzimy z pracy i każdy się w nich zamyka. – Problem jest duża anonimowość w blokach. Szczególnie w tych budujących się, gdzie mieszkają nowe rodziny, małżeństwa. Ludzie się nie znają – przyznaje ks. Józef Miciński, proboszcz parafii św. Urszuli Ledóchowskiej. Przygotowując program duszpasterski na rok 2016–2017, pani Janina zaproponowała w formie żartu, by w lutym zorganizować sąsiedzki tłusty czwartek. – Początkowo to był żart, ale przeanalizowaliśmy ten pomysł i stwierdziliśmy, że rzeczywiście to może się udać – opowiada. – Takie inicjatywy mogą integrować mieszkańców – tłumaczy ksiądz proboszcz.

    Odnowa parafii

    Program Odnowy i Ewangelizacji Parafii to proces rozłożony na ponad 20 lat. Jest on oparty o rytuał przygotowania do chrztu osób dorosłych i rozpoczyna się od budowania wspólnoty. Etap ten kończy się Tygodniem Braterstwa. Po nim powstają grupy sąsiedzkie, które raz w miesiącu spotykają się na wspólnej modlitwie, czytaniu słowa Bożego, rozmowie na określony temat. Całość jest wcześniej opracowana. W malborskiej parafii Tydzień Braterstwa odbędzie się najprawdopodobniej za 2–3 lata. – Wydarzenia tego roku mają nas do niego podprowadzić – zauważa ks. Józef Miciński. – W założeniu programu jest dążenie do jedności w rodzinach, a poprzez to zbliżenie się do Boga – dodaje pani Janina. W diecezji elbląskiej do programu przyłączyły się także parafie Matki Bożej Nieustającej Pomocy i Miłosierdzia Bożego w Malborku, a w Elblągu – Matki Bożej Królowej Polski i św. Józefa. W całej Polsce do programu przystąpiło ponad 20 parafii, większość na południu Polski. Raz w roku odbywa się spotkanie ich członków. W Malborku miało ono miejsce w 2013 roku. Do miasta przyjechali m.in. mieszkańcy Przemyśla, Łęcznej, Lublina, Torunia – łącznie ponad 400 osób. Wszyscy nocowali u rodzin. W tym roku malborscy parafianie wyruszą do Hrubieszowa.

    Zostać posłańcem

    – Najczęściej w duszpasterstwie jest tak, że nieliczna grupka osób robi wszystko. To może być męczące. Natomiast tutaj ideą jest to, by każdy coś robił, choćby w niewielkim zakresie. Jeśli będzie nas wielu, sporo uda się osiągnąć – wyjaśnia ks. Józef Miciński. W parafii św. Urszuli Ledóchowskiej jest prawie 200 posłańców, którzy roznoszą listy do swoich sąsiadów. Są one przekazywane do rąk, a nie zostawiane w skrzynce pocztowej. Początkowo ludzie byli zaskoczeni, po latach już się przyzwyczaili. Wśród zasad, jakimi powinien kierować się posłaniec, są m.in. takie zalecenia: modlić się za powierzone zadanie i odwiedzanych ludzi, traktować poważnie tę formę służenia braciom. – Rozniesienie listów to jest chwila, żaden problem. Nieco dłużej to trwa, jeśli ktoś chce porozmawiać, ale przecież po to jesteśmy – zaznacza Marzena Przyborowicz. – Najlepiej, jeśli w każdej klatce jest posłaniec. W swoim bloku mam pięciu posłańców w pięciu klatkach. Ja im zanoszę listy, a oni idą z nimi do sąsiadów. Dzięki temu praktycznie znają wszystkich ze swojej klatki – przyznaje Andrzej Garczewski. Parafia św. Urszuli Ledóchowskiej podzielona jest na sześć rejonów. Za każdy z nich odpowiadają rejonowi przy pomocy podrejonowych. Wspólnie tworzą Parafialny Zespół Koordynacyjny.

    Nie tylko wydarzenie

    W ramach roku duszpasterskiego 2016–2017 w Malborku odbyła się już m.in. Niedziela Małżeństw – odkrywanie wspólnych korzeni. Cieszyła się ona dużym zainteresowaniem wśród mieszkańców Malborka. – Jeśli widzimy, że dane wydarzenie zostało dobrze przyjęte, to od następnego roku robimy z tego zwyczaj. Tak było ze spotkaniami opłatkowymi z okazji kolędy, które odbywają się już od trzech lat – opowiada ksiądz proboszcz. Mają one miejsce w czasie kolędy. W jednym z mieszkań danej klatki spotykają się wszystkie rodziny z kapłanem i dzielą opłatkiem, składają sobie życzenia. – Jest to miłe spotkanie, po którym rodziny zostają, by porozmawiać. Na co dzień, poza słowami powitania, nie ma na to czasu. A tak jest ku temu okazja. Ludzie wcześniej rezerwują na to czas – mówi Zofia Rafalska. W tym roku po raz czwarty odbędą się majowe nabożeństwa osiedlowe. W każdym z sześciu rejonów mieszkańcy spotykają się między blokami, by odmówić Litanię do Najświętszej Maryi Panny. Jak zaznaczają parafianie, nawet jeśli ktoś nie może wyjść z mieszkania, bo np. zdrowie mu na to nie pozwala, to otwiera okno i słyszy, co się dzieje pod blokiem. W ten sposób ma szansę uczestniczyć we wspólnej modlitwie. Nie dziwi też, jak ktoś przyjdzie z kawą, herbatą w termosie. Po nabożeństwie któryś z sąsiadów przynosi stolik. Sąsiedzkie spotkanie gotowe. Jednym z owoców programu jest wspólna malborska pielgrzymka do Mątów Wielkich. W tym roku odbędzie się ona 1 lipca. Wcześniej, wzorem ubiegłego roku, przez osiedlowe ulice 7 kwietnia przejdzie Droga Krzyżowa. Posłańcy, osoby zaangażowane w realizację programu, dwa razy w roku spotykają się na konwiwencji. Spotkanie formacyjne trwa najczęściej cały dzień. Jest to również okazja do lepszego poznania się. – W wigilię rano, po Roratach, gdy łamaliśmy się opłatkiem w kościele, wszyscy znali się po imieniu – przyznaje pani Janina. Kobieta mówi, że dzięki podejmowanym w parafii inicjatywom można więcej dostrzec. – Nasza sąsiadka czekała na poważną operację. Pomagaliśmy jej w przygotowaniach. Jednego dnia mój mąż Ryszard jeździł z nią kilka godzin, bo wizyty u różnych lekarzy wymagają czasu – mówi. Po operacji pani Janina i jej mąż regularnie odwiedzali sąsiadkę, długo z nią rozmawiali. – Gdyby nie roznoszenie listów, moglibyśmy nie wiedzieć o jej problemach – przyznaje. – Pomoc to sprawa drugorzędna – mówi Ryszard Orłowski. – Najistotniejsze w tym było jej przybliżenie się do Boga, pojednanie się z Nim przed operacją – przypomina. Praca w ramach Programu Odnowy i Ewangelizacji Parafii wymaga czasu. Nie można powiedzieć, że w ciągu siedmiu lat od przystąpienia do niego podwoiła się liczba osób uczestniczących we Mszach św., ale, co jest pewne i ważne, również się nie zmniejszyła. Dzięki listom wzrosła świadomość ludzi, niemal wszyscy wiedzą, co dzieje się w parafii. – Ludzie mówią mi, że są dumni, że w parafii coś takiego się odbywa. Chwalą się tym, opowiadają w innych parafiach – podsumowuje ks. Józef Miciński.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół