• facebook
  • rss
  • Odważ się iść

    Agata Bruchwald

    |

    Gość Elbląski 09/2017

    dodane 02.03.2017 00:00

    Stacja XIV: Jezus w grobie złożony. Za nami ponad 40 kilometrów marszu. Ból miesza się z radością. „Dziękuję za możliwość udziału w tym wydarzeniu” – takie słowa kończą niejedno świadectwo nadesłane do organizatorów inicjatywy.

    Anna rozpoczyna: „Minęło już trochę czasu od tego wydarzenia, wielokrotnie próbowałam opisać moje przeżycia, ale Ty, Panie Jezu, kazałeś mi na coś czekać”. Po raz pierwszy w EDK wzięła udział w 2015 r.

    „Zapisałam się na EDK pod koniec lutego. Im bliżej było tego wydarzenia, tym większy niepokój, zwątpienie, strach i niechęć pojawiały się w moim sercu. Pamiętam dokładnie, jak trudna do przejścia była dla mnie ta droga rok wcześniej. Dwa dni przed wyjściem poczułam bardzo silny ból w stopie. Stan zapalny po przyjęciu leków minął. Jednak nie miałam pewności, czy ból nie wróci. Bałam się, ale Panie Jezu, Tobie tak bardzo zaufałam. Tobie, Panie, oddałam moje zdrowie i życie. Ciebie, Panie, prosiłam, abyś mnie prowadził tą trudną drogą. 18 marca 2016 roku rozpoczyna się moja ekstremalna droga”. Anna po Mszy św. podeszła do ołtarza i wybrała krzyż na drogę. „Stacja I – Jezus skazany na śmierć. »Jezus ma bardzo mało czasu, ale umie go dobrze wykorzystać« – słowa te dotknęły mojego serca. Ja też mam mało czasu i często myślę, że gdybyś swoimi łaskami obdarzył młodszą osobę, miałbyś większy pożytek, ale Ty, Panie Jezu, nigdy się nie mylisz. (…) Nie wiem, kiedy przeszłam 40 km. Panie Jezu, tak niedawno zmieniłeś moje życie. Zmieniasz również moją rodzinę. Rok temu, idąc na EDK, modliłam się za mojego niewierzącego męża. 25 czerwca 2016 roku wróciłam z pieszej pielgrzymki do sanktuarium bł. Doroty z Mątów Wielkich, w pielgrzymce towarzyszył mi mój mąż” – podzieliła się informacjami pątniczka.

    Zgłoś się

    1 marca 2017 roku rozpoczynają się zapisy na kolejną Ekstremalną Drogę Krzyżową. W naszej diecezji odbędzie się ona po raz trzeci, a po raz drugi pielgrzymi będą szli dwoma szlakami: czerwonym do Fromborka i zielonym do Zielonki Pasłęckiej. Organizacją EDK zajmuje się lider wraz ze sztabem. W naszym rejonie liderem jest Katarzyna Borejko. Choć nie jest debiutantką – podobnie jak w ubiegłych latach – bierze udział w specjalnych szkoleniach. Część z nich jest stacjonarna, pozostałe – internetowe. – Na szkolenie przyjeżdżają osoby z całej Polski. Jest czas, by się poznać i wymienić doświadczeniami – opowiada Kasia. – Dzielimy się nimi z tymi, którzy po raz pierwszy będą organizować to wydarzenie. W tym roku w Polsce powstaje bardzo dużo nowych rejonów – dodaje. Liderzy są w stałym kontakcie. W czasie pracy dzielą się nie tylko doświadczeniami, ale i trudnościami.

    Trudno się poddać

    Kinga na EDK zapisała się mimo młodego wieku i małego doświadczenia duchowego. „Pierwsze kilkanaście kilometrów przeszłam bez zająknięcia. Nie przeszkadzał mi chłód, nie odczuwałam żadnego bólu. I byłam z siebie bardzo dumna!” – opowiada. „Rozważania trafiały do mnie. Nie wchodziły jednym, a wychodziły drugim uchem – nie. One do mnie trafiały”. Trudności zaczęły się po 28 kilometrach. „Moje nogi odmówiły posłuszeństwa. Ból był nie do zniesienia – ostatnie 10 kilometrów płakałam i zaczęłam prosić Pana o pomoc. Szczerze powiedziawszy, prosiłam o ulżenie w bólu – bardzo ludzka prośba w moich ustach. Jednocześnie chciałam skończyć swoją drogę krzyżową, swoją własną drogę zmagania się z przeciwnościami i pogłębiania swojej wiary. Intencja, jaką postanowiłam nieść przez 42 kilometry, była bliska memu sercu. I dlatego wiedziałam, że nie mogę się poddać. Wierzę, że Pan spełnił moją prośbę – choć ból nie zelżał, czułam, że dam radę. Czułam Jego działanie. Duch mnie umacniał. Zaciskałam zęby i szlochając, parłam naprzód. Musiałam ją skończyć dla Pana. Dla umocnienia swojej wiary”.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół