• facebook
  • rss
  • Ciemnogrodu nie było

    Agata Bruchwald

    |

    Gość Elbląski 10/2017

    dodane 09.03.2017 00:00

    Kurs przedmałżeński to dla narzeczonych początek wspólnej walki o miłość, małżeństwo, rodzinę. Walki o szczęście.

    W kościele Bożego Ciała w Elblągu weekendowy kurs przedmałżeński rozpoczyna się w piątek po południu. Później są dwa intensywne dni: wykłady, spotkania, modlitwa. W ostatnim kursie, który odbywał się od 3 do 5 marca, udział wzięło prawie 100 osób.

    Alicja i jej narzeczony od niedawna mieszkają w Elblągu. O kursie dowiedzieli się podczas kolędy. – W czasie tego weekendu doszłam do wniosku, że powinniśmy dać sobie trochę czasu, by za sobą zatęsknić – opowiedziała. – Dotarło to do mnie w czasie katechezy, w której była mowa o tym, że warto zachowywać czystość przedmałżeńską – wytłumaczyła. Para postanowiła, że do ślubu, czyli przez najbliższe dwa miesiące, będzie żyć w czystości. Jakub poszedł na kurs, bo jest on potrzebny, by wziąć ślub kościelny. – Myślałem, że poruszane tu tematy będą przedstawiane jak z ciemnogrodu. No i zaskoczyło mnie, że spojrzenie Kościoła nie jest takie, jak sądziłem – przyznał. – W czwartek rozmawialiśmy ze znajomymi i powiedzieliśmy, że wybieramy się na taki kurs. A kolega na to: „Tak, wiem, kwiatki, pszczółki i takie tam”. Taki jest faktycznie stereotyp kursów przedmałżeńskich. Jestem mile zaskoczona, że wszystkie podejmowane tematy były przedstawione w sposób bezpośredni. To do nas trafiło – opowiada Alicja. Uczestników kursu zdumiało to, że na zajęciach nie było umoralniania na siłę. – Księża trudne tematy omawiali w ciekawy sposób, nawet humorystycznie – ocenił Maciek. – To przekonało mnie i moją narzeczoną, że wiara jest fundamentem i zawsze daje nadzieję – przyznał. W czasie kursu narzeczeni rozważali, po co jest sakrament małżeństwa, czym jest miłość, co warto jeszcze zrobić przed ślubem. Była również mowa o tym, czym jest przysięga małżeńska. Nie zabrakło opowieści o dwóch mózgach oraz wykładu o rozwiązywaniu konfliktów w małżeństwie.

    Zawsze można wygrać

    W niedzielę uczestnicy kursu spotkali się na Eucharystii. Do Komunii św. przystąpili tylko nieliczni. Koniec kursu. Czas na podsumowanie. Maciek zdecydował się podzielić swoim świadectwem. Miał w życiu wiele problemów. Był uzależniony od masturbacji, pornografii. – Dziś wiem, jak bardzo zniszczyło to moje życie. Znienawidziłem samego siebie. Przez to nie potrafiłem być ze swoją dziewczyną – opowiedział. Kiedyś należał do Wspólnoty Młodych. Na jednym z kolejnych życiowych zakrętów przypomniał sobie o Jezusie. Że to On jest fundamentem, na którym może budować swoją przyszłość. – To nie jest tak, że jak uwierzycie w Boga, to od razu znikną wszystkie wasze problemy. One będą, ale wam będzie łatwiej sobie z nimi radzić – zapewnił. Maciek opowiedział o swojej spowiedzi generalnej. – Pamiętam, jak ona mnie zmieniła. Rozmawiałem z księdzem chyba przez godzinę, a na koniec płakałem – przyznał. Mężczyzna mówił, że nie wstydzi się wiary, choć niektórzy koledzy śmieją się z niego. – Ale ja wiem, że Bóg jest dobry, jest miłością. I chcę wam powiedzieć, że zawsze można wygrać. Jeszcze nic nie jest stracone – zaakcentował.

    Niedzielne podziękowania

    Narzeczeni w czasie nauk spotkali się z księżmi Piotrem Brykiem, Mieczysławem Tylutkim, Mariuszem Ostaszewskim i Walentym Szymańskim. Nie zabrakło rozmów z małżonkami z wieloletnim stażem. Przed otrzymaniem zaświadczenia ukończenia kursu każdy dostał ankietę do wypełnienia. Należało w niej umieścić swoje refleksje o kursie oraz najważniejszy – według nich – temat. Było też miejsce na to, czego zabrakło, i uwagi do prowadzących. Uczestnicy pisali w nich, że był to dobry czas na przemyślenia, a usłyszane na nim słowa mocno trafiały w serce. „Jechaliśmy na ten kurs z myślą, że »odbębnimy« te nauki, bo musimy. Wychodząc w sobotę z wykładów, byliśmy przeszczęśliwi, że zdecydowaliśmy się wziąć w nich udział. W domu długo i szczerze rozmawialiśmy na tematy poruszone w czasie kursu” – napisał jeden z uczestników spotkania. Ankieta była anonimowa. „Wszystkie tematy były bardzo ważne. Mowa była niby o oczywistych sprawach, ale często na co dzień nie zastanawiamy się nad nimi, nie ma czasu, aby porozmawiać o tym”. Uwagi do prowadzących: „Księża robią rewelacyjną robotę, kurs jest bardzo wartościowy. Byłam zaskoczona, jak bardzo Kościół nie jest konserwatywny”. Inna osoba napisała: „Kurs bardzo mi się podobał. Mam nadzieję, że wszystko, co było tu mówione, przyda mi się w małżeństwie”. A w rubryce „zabrakło mi” czytamy: „Wszystko było przemyślane. Nie zabrakło mi niczego”. Refleksje związane z kursem: „Sygnał od Boga, który przemawiał przez prowadzących, że istnieje i kocha każdego, i byśmy podążali za Nim”. „Czuję się o wiele mądrzejsza, jeśli idzie o życie w małżeństwie. Sporo dzięki temu kursowi do mnie dotarło i postaram się to w życiu realizować” – napisała inna uczestniczka. Najważniejsze – według narzeczonych – tematy podejmowane w czasie kursu? Te dotyczące relacji po ślubie, dialogu i tego, jak ważna jest rozmowa w związku. Wymieniano również wykład dotyczący rozwiązywania konfliktów. – Dziękuję – to przede wszystkim chciałem powiedzieć. Byłem człowiekiem zagubionym. Takie było moje życie. Teraz dziękuję, bo bardziej uwierzyłem w Boga – powiedział Bartłomiej, poproszony o podsumowanie spotkania. Kolejny weekendowy kurs przedmałżeński w kościele Bożego Ciała w Elblągu odbędzie się w czerwcu.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół