• facebook
  • rss
  • Cudowny weekend z marianami

    Agata Bruchwald

    |

    Gość Elbląski 22/2017

    dodane 01.06.2017 00:00

    – Pojechałam na Marianki, bo potrzebowałam odskoczni od codzienności. Jestem maturzystką, ostatnie miesiące były bardzo pracowite. A tam można było się od tego wszystkiego oderwać. To jest miejsce, w którym jest zupełnie inny klimat. W czasie spotkania poczułam, jak schodziło ze mnie napięcie dnia codziennego. To był odpoczynek i duchowe wzmocnienie – opowiada Zuza Makowska. W wydarzeniu wzięła udział po raz pierwszy.

    Marianki to coroczne spotkanie młodych organizowane przez księży marianów. Młodzież spotyka się w Górze Kalwarii, gdzie znajduje się grób bł. o. Stanisława Papczyńskiego. Od lat jeździ na nie młodzież z Elbląga. Najczęściej jest to grupa około 40-osobowa.

    Na czas zjazdu Mariańska Wspólnota Młodych wybiera tzw. grupę głoszącą, która przygotowuje niektóre zajęcia. W tym roku wybór padł na Elbląg, a na Marianki pojechała młodzież z z parafii Wszystkich Świętych. Ich opiekun, ks. Mateusz, głosił konferencje w myśl hasła „Rusz duszę”, a młodzi przygotowali m.in. scenki. Od 10 lat do Góry Kalwarii jeździ Karolina Olbryś. Od 4 lat należy do grupy, która organizuje spotkanie. Odpowiada również za przygotowanie wyjazdu młodzieży z Elbląga. Najmłodsze osoby w jej grupie miały 15 lat. Część z uczestników należy do Mariańskiej Wspólnoty Młodych Ruah działającej przy parafii Wszystkich Świętych. Na miejscu – jako osoba zaangażowana w przygotowanie całości – wiedziała, co będzie się działo, jakie atrakcje przygotowano. Nie mogła jednak niczego zdradzić innym. To, jak przyznaje, było bardzo trudne. – W czasie Marianek spotykamy się pod wielkim namiotem. Pierwszego dnia jest prezentacja grup. Słuchamy katechez, które prowadzą osoby z głównej Mariańskiej Wspólnoty Młodych – opowiada Magda Świniarska. Wspólnotę tę tworzą osoby z całej Polski. Dla Magdy był to drugi wyjazd do Góry Kalwarii. – Zapamiętałam ubiegłoroczne spotkanie, było bardzo fajnie. W tym roku było dla mnie oczywiste, że muszę tam być – mówi. Tegoroczne Marianki trwały od 19 do 21 maja. Bł. o. Stanisław Papczyński urodził się 18 maja 1631 r. w Podegrodziu. Liturgiczne wspomnienie błogosławionego ustanowiono w rocznicę jego urodzin. Stanisław Papczyński po zakończeniu nauki wstąpił do zakonu pijarów. To zgromadzenie wybrał ze względu na jego maryjny charakter. Śluby zakonne złożył w 1656 r., a święcenia zakonne przyjął w1661 roku. Kilka lat późnej, w roku 1670, o. Papczyński założył Zgromadzenie Księży Marianów od Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny. Pierwszy klasztor zatwierdził dekretem z 24 października 1673 r. bp Jacek Święcicki, archidiakon i oficjał warszawski. Tę datę uważa się za początek historii zgromadzenia. W niedzielę młodzież wraz z mieszkańcami miasta i pielgrzymami uczestniczyła w uroczystościach ku czci bł. Stanisława Papczyńskiego. W pamięci uczestników Marianek zapisał się czas adoracji Najświętszego Sakramentu. Dla wielu osób było to także pierwsze zetknięcie się ze spowiedzią bez konfesjonału. Spowiedzią – kiedy z kapłanem rozmawia się twarzą w twarz. – To spotkanie to nie tylko modlitwa. To przede wszystkim wielka radość: śpiew, taniec – relacjonuje Zuza. W kwestii tańca bardzo dużo zrobiła grupa z Elbląga. Jak oceniły uczestniczki Marianek, nieformalnie pełniła ona funkcję wodzireja. – Zorganizowano dla nas także koncert zespołu niemaGOtu. Po zakończeniu miał być bis. Jeden z wokalistów powiedział, że będzie, pod warunkiem, że ktoś z publiczności rozpozna pieśń, którą zagrają, i zaśpiewa z nimi. Utwór rozpoznał Radek Urbankiewicz. Zaśpiewał – przypomina Karolina. – W czasie uwielbienia wszyscy wspólnie śpiewali, tańczyli oraz... płakali. To był czas, który poruszał duszę – opowiada Magda. – Z Marianek wróciłam pełna radości i słońca w sobie – cieszy się Zuza. Tuż po powrocie miała ostatni egzamin maturalny. – Na maturę z języka niemieckiego poleciałam jak na skrzydłach. Wiedziałam, że wspólnota będzie się modlić w czasie, kiedy ja będę odpowiadać. – Czuję się podbudowana tym, co tam przeżyłam. Wróciłam jako inny człowiek. Tak naprawdę narodziłam się na nowo – ocenia Zuza. – Po powrocie do Elbląga jestem radośniejsza. Inaczej podchodzę do ludzi, mam większą cierpliwość do innych – zdradza Magda.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół