• facebook
  • rss
  • Lednica żyje

    Agata Bruchwald

    |

    Gość Elbląski 24/2017

    dodane 15.06.2017 00:00

    By dołączyć do grupy, musieli wziąć udział w warsztatach dla wodzirejów, a później poświęcić wiele godzin na naukę tańca.

    Spotkanie Młodych Lednica 2000, na które od lat przyjeżdżają całe tłumy młodych osób, to nie tylko wspólna modlitwa, ale także śpiew i taniec. Uczestnicy spotkania oryginalnych układów do pieśni mogą nauczyć się dzięki grupie tancerzy. W ciągu roku wspólnota lednicka organizuje warsztaty dla wodzirejów. Przyjeżdżają na nie osoby z całej Polski.

    Wzięła w nich udział także 4-osobowa delegacja młodzieży z Elbląga, m.in. Klara Marcinkiewicz. Jak tłumaczy, po ich zakończeniu dostali pozwolenie od wspólnoty Lednica 2000, by zdobytą wiedzą dzielić się z innymi. Po powrocie do Elbląga założyli w mieście ruch lednicki. Obecnie liczy on ok. 20 osób. Jego członkowie spotykają się regularnie. W Lednicy wzięli udział jako tancerze. – Tańcząc w grupie 2 tys. osób – bo tylu było tancerzy – czuje się jedność. Bardzo szybko także jedna osoba uczy się od drugiej układów tanecznych – opowiada Marta Sienica. Przyznała, że przed wyjazdem nie znali układu do najnowszej pieśni „Idź i kochaj”. Jednak to nie był problem. Szybko się go nauczyli. – Niezapomniany był moment, gdy tańczyliśmy na Drodze Trzeciego Tysiąclecia. Dookoła było mnóstwo osób. Oni patrzyli na nas i powtarzali nasze ruchy. To było niesamowite – dodaje Marta. – Na Polach Lednickich spotkałem bardzo wielu miłych ludzi. Wiele ładnych dziewczyn i fajnych chłopaków. Ludzie byli otwarci, z każdym można było porozmawiać – opowiada Mikołaj Jakubik. – Tam był naprawdę żywy Kościół – zaznacza Marta. Był to czas wypełniony śpiewem i radością. Tancerze uczestniczyli w spotkaniu jak każdy inny pielgrzym. – Taniec był dopełnieniem – zaznacza Mikołaj. Klara na Lednicę wybrała się po raz kolejny. – Pierwszy raz byłam na Lednicy tancerką. A tam tancerze mają swoje prawa. Jako jedyni mogą kąpać się w Jeziorze Lednickim – cieszy się dziewczyna. – Jadąc pierwszy raz na Lednicę, nie spodziewałam się, że będę przy samej Rybie – mówi Marta. – Ten wyjazd to było bardzo fajne doświadczenie. Spotkałem tam tłumy ludzi połączonych jedną wiarą. Nikt niczego nie musiał ukrywać, wstydzić się – zaznacza Mikołaj. – W czasie spotkania lednickiego była tęsknota za o. Janem Górą. Jednak o. Wojciech bardzo się stara, żeby było jak najlepiej. To widać. Obecnie jest tam inaczej niż kilka lat temu, ale najważniejsze, że Lednica żyje – podsumowuje Klara.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół