• facebook
  • rss
  • Powrót do prostoty

    Łukasz Sianożęcki

    |

    Gość Elbląski 24/2017

    dodane 15.06.2017 00:00

    Jak wyglądało wędrowanie z grupą „Siódemka” i dlaczego zapisała się ona w historii elbląskiej pielgrzymki?

    Stanowili ważną część Elbląskiej Pielgrzymki Pieszej przez niemal dekadę. Choć dziś nie ma ich już na trasie do tronu Pani Jasnogórskiej, „Siódemka” stanowiła wyjątkową społeczność. – Wszyscy mówili na nich „grupa pokutna” i oczywiście bardzo często zastanawialiśmy się, skąd nazwa „Siódemka” – wspomina pani Agata, uczestniczka pielgrzymek z Elbląga do Częstochowy.

    – Siedem to w Piśmie Świętym liczba doskonałości, więc myślę, że to właśnie o to chodziło. To była taka elita pielgrzymów – uśmiecha się. – W żadnym wypadku elita – zaprzecza z uśmiechem ks. Ryszard Półtorak, twórca „Siódemki”. – A historia nazwy jest dużo prostsza, niż się wydaje. Kiedy tworzyliśmy grupę, na trasie EPP było w sumie sześć ekip, więc roboczo nazwano nas „Siódemką”, i tak już zostało – dodaje. – Oczywiście tym, którzy zastanawiali się i szukali symbolicznych konotacji, nie przeszkadzaliśmy. Cieszyliśmy się, że była wokół tego taka pewna aura tajemniczości. Pomysł na stworzenie takiej grupy jak „Siódmka” powstał w roku 1998, w trakcie pielgrzymki do Częstochowy. Podczas wieczornego postoju w Lubieniu Kujawskim zebrała się grupa pielgrzymów, wśród których był ks. Ryszard oraz o. Tadeusz Błaszczyk. Rozmowa zeszła na wspomnienia z poprzednich pielgrzymek. – Byliśmy zgodni, że dziś pielgrzymi bardzo często na noclegi przyjmowani są na kwaterach niemal po królewsku. Można powiedzieć, że wędrówka odbywa się w komfortowych warunkach. A nam się zamarzył powrót do czegoś prostszego, do pierwotnego pielgrzymowania. Gdzie jest tylko pielgrzym, droga i jego namiot – wspomina ks. Ryszard. Okazało się, że na pielgrzymowanie w takich warunkach i na takich zasadach jest spora grupa chętnych. W pierwszym roku liczyła ona 26 osób. Jednocześnie za uproszczeniem pielgrzymowania poszło także pogłębienie przeżywania tej wędrówki. – Chcieliśmy pójść nieco dalej, aby te rekolekcje w drodze były jeszcze większym przeżyciem – wyjaśnia ks. Półtorak. Grupę tworzyły w dużej części osoby należące do różnych wspólnot, takich jak np. Odnowa w Duchu Świętym, neokatechumenat, Ruch Rodzin Nazaretańskich czy też oaza, ale podstawowym warunkiem było to, że do grupy mogły należeć osoby, które już przynajmniej raz pielgrzymowały na Jasną Górę. To, co wyróżniało „Siódemkę” na tle innych, to także szczególny program dnia. – Dlatego jeśli ktoś chciał do nas dołączyć z innych grup, prosiliśmy, aby przychodził na cały dzień, bo tylko wtedy mógł zrozumieć, na czym to wszystko polega – wskazuje kapłan. – Wszyscy myśleli, że my jako kapłani prowadzący taką grupę musimy się strasznie dużo nagadać – śmieje się ks. Ryszard. – A ja jeszcze nigdy i nigdzie nie mówiłem tak mało jak w czasie prowadzenia „Siódemki”. Kapłani wygłaszali po jednej konferencji dziennie. W trakcie drogi czytano Pismo Święte, czyli odbywał się tzw. namiot spotkania. – Był to etap, który przeżywaliśmy w całkowitej ciszy, każdy szedł, czytał i rozważał słowo Boże – wyjaśnia ks. Półtorak. Następne punkty dnia to np. Echo Słowa, Różaniec, świadectwa czy też zadanie apostolskie. – Polegało to na przykład na tym, aby na postoju porozmawiać z kimś z innych grup, wesprzeć dobrym słowem itp. – Obserwowałem „Siódemkę” nieco z boku. Byli zawsze bardziej wyciszeni od innych pielgrzymów, bardziej jakby skupieni, uduchowieni, po prostu bardziej dojrzali – ocenia Robert Chruścielski. – Zastanawiałem się, czy nie jest to czasem coś dla mnie. Czy nie jest to grupa, w której bym się odnalazł. Niestety, nie miałem okazji się przekonać – wspomina ze smutkiem. W tamtym czasie wiele grup pielgrzymkowych nie tylko przyglądało się „Siódemce”, ale z czasem zaczęło ją naśladować w pewnych elementach. Takim przykładem jest choćby wprowadzenie stałej medytacji porannej w większości grup. Ostatni raz na trasę EPP „Siódemka” wyruszyła w 2006 roku. – Wtedy zostały mi powierzone nowe obowiązki w Wyższym Seminarium Duchownym w Elblągu i, niestety, musiałem zrezygnować z kierowania grupą – mówi ks. Ryszard. – Z perspektywy czasu oceniam, że była to ważna wspólnota na trasie elbląskiej pielgrzymki. Do dziś docierają do mnie pytania, czy kiedyś jeszcze ona powróci. Teraz tego nie wiem. Ale w przyszłości – kto wie – uśmiecha się tajemniczo.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół