• facebook
  • rss
  • Bądźcie jak to miasto

    Agata Bruchwald, Łukasz Sianożęcki

    |

    Gość Elbląski 25/2017

    dodane 22.06.2017 00:00

    Co warto wyburzyć w swoim życiu, na ile sposobów można wielbić Pana Boga i jak rozgrzać się w środku czerwca – tego wszystkiego można było dowiedzieć się w Świętym Gaju, uczestnicząc w dorocznym Diecezjalnym Kongresie Młodzieży.

    Do miejsca śmierci św. Wojciecha, aby być ze sobą, modlić się i radować ze spotkania z Panem Jezusem, przyjechało ok. 400 młodych ludzi. Młodzież z różnych zakątków naszej diecezji uczestniczyła w katechezach, wspólnych tańcach, Mszy Świętej, a na koniec w koncercie hip-hopowym. Centralnym punktem kongresu była Eucharystia koncelebrowana przez księży opiekunów przybyłej młodzieży.

    – Jeśli coś w nas obumrze, a stanie się to w obecności Jezusa, to potrafi to bardzo mocno zaowocować – mówił w homilii ks. Rafał Główczyński. Kapłan zwrócił uwagę, że tak stało się ze świętym, którego w szczególny sposób czcimy w Świętym Gaju, czyli św. Wojciechem. Zostawił on dostatnie życie, żeby służyć, a Jezus przez niego czynił wielkie rzeczy. – Z jego śmierci Jezus potrafił wyprowadzić mnóstwo dobra. Potrafił pokazać swoją miłość i dzięki temu wielu ludzi naprawdę zmieniło swoje życie – powiedział. Ks. Rafał życzył przybyłej młodzieży, żeby była jak miasto Elbląg. – Czasami coś nieładnego się w nim wyburza. Na jego miejscu stawia się coś ładnego. Niektórzy z was mają takie nieładne miejsca w życiu – zwrócił uwagę. Mogą to być nałogi, problemy w komunikacji z rodzicami, zagubienie, zmaganie z trudnościami. – To, co możemy zrobić, to wyburzyć to miejsce i zamiast tego zacząć robić coś dobrego. Ale można jeszcze zrobić coś więcej, czyli rzeczywiście zaufać Jezusowi i sprawić, żeby z tego wyburzenia powstało jeszcze więcej dobra – zaznaczył. Młodzież była zadowolona z przyjazdu do Świętego Gaju. – Bardzo podoba mi się to, jak to spotkanie było poprowadzone – mówi Maksymilian. – Mam tu na myśli szczególnie sposób, w jaki mówili do nas księża – dodaje. Zdaniem chłopaka ciekawe były zarówno pierwsza część, utrzymana w humorystycznym tonie, jak i późniejsze katechezy głoszone przez kapłanów. – Widać było, że rozumieją młodych ludzi. Bo mówili o naszych problemach zrozumiałym dla nas językiem. Bardzo przyjemnie się tego słuchało. W pamięć zapadły mi słowa, że Pana Boga można wielbić zarówno śpiewem, tańcem, modlitwą, jak i przez pompki czy przysiady. Ale nie tylko katechezy przypadły do gustu uczestnikom spotkania. – Było dużo tańca i śpiewu, a to pomogło nie tylko wywołać uśmiechy na twarzach, ale także się rozgrzać – zauważa Kornelia. Pogoda, jak na środek czerwca, nie rozpieszczała przybyłych do Świętego Gaju. Mocne zachmurzenie i chłodny wiatr sprawiły, że duża część uczestników otuliła się przyniesionymi ze sobą kocami. Na szczęście obyło się bez deszczu. – Liczba atrakcji sprawiała, że czas płynął szybko. Myślę, że nawet osoby nieszczególnie religijne mogły się dziś tu dobrze bawić – dodaje dziewczyna.•

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół