• facebook
  • rss
  • My – młodzi Polacy z Wilna

    Łukasz Sianożęcki

    |

    Gość Elbląski 27/2017

    dodane 06.07.2017 00:00

    Kiedy ktoś przyjeżdża tutaj pierwszy raz, całuje polską ziemię. To niezapomniany moment.

    lukasz.sianozecki@gosc.pl Na tym obozowisku znów rządzi język „wileński”, czyli mieszanka polskiego, litewskiego i rosyjskiego, a nawet angielskiego. A to oznacza, że do ośrodka Caritas Diecezji Elbląskiej w Mikoszewie przyjechała po raz kolejny grupa polskich dzieci z Litwy. Tegoroczny turnus jest wyjątkowy, bo do Mikoszewa przyjechało aż 90 dzieci.

    – Od 10 lat zapraszamy do nas dzieci z Litwy. Zazwyczaj było ich ok. 45, czasem mniej – opowiada ks. Wojciech Borowski, dyrektor elbląskiej Caritas. – W tym roku jednak cierpliwie poczekaliśmy na pieniądze z puli, jaką na wydatki dla Polaków za granicą przeznacza Senat RP. Dlatego udało się zdobyć więcej funduszy i mogliśmy zaprosić dwukrotnie więcej uczestników. Dla wielu tych młodych ludzi przyjazd do Polski jest wyjątkowym wydarzeniem i niezapomnianym przeżyciem. – Jestem pierwszy raz w Polsce i bardzo mi się tutaj podoba – mówi Edwin. On też pocałował polską ziemię. To gest, który wykonują wszyscy, którzy po raz pierwszy odwiedzają ojczyznę. Dzieci, które przyjeżdżają do Mikoszewa, to podopieczni świetlic prowadzonych przez Zgromadzenie Sióstr od Aniołów. – Wszystkie nasze placówki mieszczą się w Wilnie i okolicach. Są to świetlice „Dom, który czeka” w Nowej Wilejce, „Kropla nieba” w Rudominie oraz „Muszelka” w Rukojniach – wylicza siostra Maria Semenaite CSA. – Są z nami także dzieci ze szkół, w których uczymy, i z zaprzyjaźnionych przedszkoli – dodaje s. Małgorzata Bulowska CSA. Najmłodszy uczestnik kolonii ma pięć lat, a najstarsi są już prawie pełnoletni. Największą jednak grupę stanowią dzieci w wieku 8–12 lat. Mimo tak dużych różnic wiekowych kierowanie grupą nie stanowi dużego problemu. – Tutaj, na koloniach, panują takie same zasady jak u nas w świetlicy. Kierujemy się tymi samymi wartościami i wymagamy takiego samego postępowania. Dzieci, które uczęszczają do naszej świetlicy, wiedzą już, jak to wygląda, i ten system przeniesiony tutaj również się sprawdza – opowiada s. Małgorzata.

    B jak braterstwo

    Dzień na koloniach zaczyna się gimnastyką. Po śniadaniu jest wspólna modlitwa z wprowadzeniem w tematykę dnia. – Każdy dzień to inny temat. Tegoroczne kolonie odbywają się pod nazwą „Tajemniczy ogród”, więc tematy pośrednio nawiązują do warzyw i owoców – mówi s. Maria. Co dzień rano do koszyka wrzucany jest inny dar natury. – I kiedy trafił tam banan, czyli owoc na literkę B, tego dnia pielęgnowaliśmy braterstwo. Kiedy była to litera K jak kiwi, w ciągu dnia pracowano nad koleżeństwem, przy pietruszce mówiliśmy dużo o pracowitości itp. – opowiada s. Małgorzata. I to właśnie do pracowitości nawiązywała jedna z atrakcji, jaką przygotowały w tym roku siostry dla swoich podopiecznych. – Wczoraj uczestniczyliśmy w nocnym zbieraniu bursztynu – opowiada Dorota. Koloniści wyruszyli na plażę późno w nocy. – Było dość zimno, wiał wiatr, ale to nam wcale nie przeszkadzało. Było bardzo wesoło – dodaje Gabriela. Młodzi poszukiwacze otrzymali także sprzęt, który pomagał w zadaniu. – W nocy jest dużo łatwiej szukać bursztynu. Mieliśmy specjalne ultrafioletowe latarki. Dzięki ich światłu kawałki bursztynu ładnie się świecą i można je bez problemu wydobyć z piasku – chwali się nowo zdobytymi umiejętnościami Dorota. Dla niektórych nocna wyprawa była bardzo wyczerpująca. – Są z nami też przecież maluszki. Gdy wracaliśmy z plaży prawie o 1 w nocy, to niektórych trzeba było nieść – uśmiecha się Gabriela. Inną zasadą panującą na koloniach jest zakaz używania telefonów komórkowych, laptopów czy tabletów. – Następuje dzięki temu głębsza integracja naszych dzieci. Nie mając styczności ze światem multimediów, są jakby skazani na bycie ze sobą, przez co te interakcje między nimi są częstsze. To jest bardzo ważne na takich koloniach – uważa s. Maria.

    Poczuć cząstkę polskości

    Wśród kolonistów następuje naturalna wymiana pokoleń. Ci, którzy jeszcze niedawno przyjeżdżali jako podopieczni, dziś są wolontariuszami – opiekunami. – Czy lepiej być tu jako kolonista czy wychowawca? Zdecydowanie wybieram to drugie, bo np. mogę wtedy mieć ze sobą telefon – uśmiecha się Agata. Dziewczyna była w Mikoszewie cztery razy jako uczestnik kolonii i pierwszy raz jest jako wychowawca. Podobnie było z Katarzyną. To już drugi turnus, na którym jest opiekunką. Obecne wyjazdy dziewczyny traktują jako okazję do lepszego poznania Polski. – W poprzednich latach odwiedziłyśmy już Sopot, Gdynię, Gdańsk, w tym roku jedziemy do Szymbarka – wylicza Katarzyna. A czy chciałyby kiedyś na stałe zamieszkać w Polsce? – Raczej nie – mówi po chwili Agata. – Człowiek przywiązuje się do miejsca, w którym się wychował. Wilno jest piękne i lubię tam być. No i jestem przyzwyczajona do języka wileńskiego. Jaki jest więc główny cel zapraszania naszych rodaków z Wileńszczyzny do Polski? – Całkiem niedawno czytałem gazetę z 1913 roku – opowiada ks. Borowski. Jak mówi, znalazł w niej zachętę dla gospodarzy z Wielkopolski, aby przyjmowali dzieci z zaboru pruskiego na wakacje. – Chciano, aby w ten sposób dzieci miały choćby najdrobniejszy kontakt z polskością, aby nie doszło do całkowitego wynarodowienia tych Polaków, którzy pozostali pod zaborami – mówi ks. Wojciech. – My dziś wkomponowujemy się w ten stary program, aby dzieci, które mają polskie pochodzenie, nie utraciły kontaktu z tymi korzeniami. O to dbają także siostry w swoich świetlicach. – Choć dzieci mówią biegle w trzech językach, staramy się, aby u nas to właśnie polski był używany jak najczęściej – mówi s. Maria. – Obchodzimy u nas również wszystkie święta państwowe i te wypływające z polskiej tradycji. Uczymy szacunku do biało-czerwonej flagi. W dzisiejszym świecie, gdzie sprawy tożsamościowe się mieszają, dzieci mogą być nieco zagubione, nie wiedzą, czy są Litwinami, czy Polakami. My staramy się to wszystko w nich zaszczepiać, aby wiedziały, że są Polakami. Polakami z Wilna. •

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół