• facebook
  • rss
  • Z Elbląga do Ugandy

    Agata Bruchwald Agata Bruchwald

    dodane 10.07.2017 17:45

    Pomoc na odległość. Bezcenna.

    Custun Mwenda mieszka w Ugandzie. 9 lat temu chłopca adoptowali pani Iwona i pan Andrzej - małżeństwo z parafii św. Jerzego w Elblągu. Maluch miał wtedy 3 latka. Nigdy się nie spotkali. Małżeństwo z Elbląga podjęło adopcję na odległość.

    - Przyszła do mnie koleżanka i mówi: „Iwona, chodź weźmiemy jedno dziecko na pół”. Pytam: „Jak to na pół?”. „Adopcja na odległość na pół” - opowiada pani Iwona. Odpowiedziała, że albo weźmie „całe dziecko”, albo wcale.

    Zdecydowali się na adopcję Custuna. O chłopcu dowiedzieli się dzięki s. Dariannie ze Zgromadzenia Sióstr Misjonarek. Wspomniana znajoma adoptowała dziewczynkę.

    Jak zaznacza pani Iwona, dzięki ich pomocy Custun ma dużo większe szanse na lepsze wykształcenie. Uczy się, rozwija. Jeszcze kilka lat temu rodzina otrzymywała od niego listy w formie rysunków. Teraz są to długie opowiadania, napisane w języku angielskim. Otrzymują również stopnie chłopca - skala całkowicie różni się od naszej. Uczy się z pewnością bardzo dobrze. Świadczy o tym chociażby bardzo ładny charakter pisma.

    Rodzina, która decyduje się na adopcję dziecka z Afryki, raz w roku wpłaca na jego rzecz 600 zł. Trzeba to zrobić na przełomie września i października. Pieniędzmi dysponują siostry.

    Pani Iwona usłyszała kiedyś, że 600 zł rocznie to dużo. Ona tak nie sądzi. Proponuje, żeby postawić skarbonkę. Robiąc zakupy, wydać mniej o 2,5 zł niż się planowało. Później, gdy będzie się zbliżać czas wysłania pieniędzy dziecku, brakującą kwotę dołożyć. Zapewnia, że będzie to mała suma pieniędzy.

    - Warto pomagać. Pomagać im tam, na miejscu, gdzie mieszkają. Pomocy można udzielać samodzielnie lub grupowo - proponuje. Według pani Iwony, ważne jest, by dzieci z Afryki mogły rozwijać się w swoim kraju. Bo tam są u siebie.

    Małżeństwo z Elbląga podjęcie adopcji na odległość, podobnie jak duchowej adopcji, proponują parom, które nie mają własnych dzieci. Z pewnością chciałyby pomoc jakiemuś maluchowi. Zapewniają, że w takiej formie naprawdę warto to zrobić.

    Czy pani Iwona chciałaby poznać Custuna? Myśli o tym. Do Ugandy raczej nie planuje jechać, ale przecież on... jest młody i świat stoi przed nim otworem.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    Reklama

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół