• facebook
  • rss
  • Oni bąbli nie mają

    dodane 03.08.2017 00:00

    Pielgrzym dzień kończy deklaracją: „Jestem, pamiętam, czuwam”.

    W trasę fizycznie nie wyruszają, mimo to pielgrzymują. Spotykają się codziennie, modlitewnie łącząc się z osobami idącymi na Jasną Górę. Pielgrzymi duchowi. To oni, przez wspólną modlitwę, śpiew i czuwanie, towarzyszą tym, którzy pokonują dziesiątki kilometrów.

    – Kiedy śpiewamy o godzinie 21 Apel Jasnogórski, wyobrażam sobie, że stoję wraz z tą wielką grupą w kościele czy na jakimś boisku, i czuję się, jakbym tam była – mówiła podczas ubiegłorocznej pielgrzymki Mirosława Lewczuk. – Wystarczy, że przymknę oczy, a widzę ich wszystkich, jakby stali obok mnie – dodaje. Halina Gnat „pielgrzymowała” wraz z dwoma synami. – Byliśmy w kościele codziennie, na zmianę z mężem, aby modlić się za nasze dzieci, które wyruszyły w tę trudną drogę – wspomina. Jak mówi, choć chłopcy byli już na EPP po raz szósty, matczyna troska każe jej pielgrzymować duchowo wraz z nimi za każdym razem. – Bardzo się bałam, zwłaszcza za pierwszym razem, kiedy mieli 13 i 15 lat, i trzeba było zapewnić im opiekunów. Nie wiedziałam, czy sobie poradzą – dodaje. Opowiada, że za każdym razem pokonywali trasę bez jakichkolwiek problemów czy kontuzji. – Ale widzę, że to pielgrzymowanie duchowe daje dużo nam jako rodzicom i wzmacnia nas jako rodzinę, więc nie zamierzam z niego rezygnować – zaznacza. Ania Borejko pielgrzymowała wraz z siostrą bliźniaczką. – Nie, bólu nóg siostry nie czuję, bąbli na nogach też nie mam – śmieje się. – Ale cały czas myślę, jak siostra sobie radzi, jak posługuje jako kwatermistrz, i kiedy tylko możemy, łączymy się przez telefon. Zdaje mi wtedy szczegółową relację z trasy – opowiada. Siostry zawsze pielgrzymowały razem. W minionym roku Ani nie pozwoliła na to praca. – Byłam na EPP zaledwie dwa dni przez weekend, więc choć w ten sposób, przychodząc do kościoła co wieczór, mogę być w pewnym stopniu wraz z nimi – przyznaje. Pielgrzymowanie duchowe to zupełnie inny rodzaj wysiłku. – Ale jednak wysiłku, bo trzeba codziennie przyjść do kościoła w czasie, gdy można by robić coś innego, np. spotkać się ze znajomymi – mówi Anna Borejko. – Dla mnie pielgrzymowanie duchowe to wielkie zobowiązanie, bo zdaję sobie sprawę, że modlę się za kogoś, kogo mogę wesprzeć w jego trudzie – przyznaje Mirosława Lewczuk. – Oni ofiarowują swój trud za nas, więc my możemy odwzajemnić się tym naszym drobnym trudem – dodaje Ania. W tym roku grupa duchowych pielgrzymów spotyka się w parafii Matki Bożej Królowej Polski w Elblągu. Wspólnie o 17.30 odmawiają Różaniec w sanktuarium Matki Bożej Nieustającej Pomocy. W sobotę duchowi pątnicy modlą się o 11.30. Natomiast w piątki o 17.30 uczestniczą w nabożeństwie Drogi Krzyżowej. W Malborku duchowi pielgrzymi przychodzą do kościoła Matki Bożej Nieustającej Pomocy na godzinę 21. Tak jak pątnicy w trasie dzień kończą wspólnym odśpiewaniem Apelu Jasnogórskiego.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół