• facebook
  • rss
  • Z pozdrowieniami z trasy

    Agata Bruchwald

    |

    Gość Elbląski 33/2017

    dodane 17.08.2017 00:00

    Kto dostał w prezencie pistolet na wodę? Kogo kapłani głoszący konferencję nieśli na plecach? I jak się biega porządkowemu w habicie? Odpowiedzi tylko na elbląskiej pielgrzymce.

    Coraz chętniej jako porządkowe na Jasną Górę idą kobiety. W tym gronie w XXV Elbląskiej Pielgrzymce Pieszej jest s. Alicja ze Zgromadzenie Sióstr św. Katarzyny Męczennicy. Pielgrzymuje w grupie Franciszek Elbląg. Zapewnia, że bieganie w habicie nie jest uciążliwe. Sukienka jest luźna. Kiedy poszła na kurs dla porządkowych, wiele osób było zdziwionych widokiem siostry zakonnej. Ale ona nie przejmuje się opiniami innych. Porządkowy przemierza o wiele więcej kilometrów niż inni pątnicy. – Lubię biegać. To jest sama przyjemność, a ja robię to, co lubię. Kiedyś biegałam na długie dystanse – mówi s. Alicja.

    Jednak kiedy idzie się jako porządkowy, trudniej jest się skupić na przeżywaniu pielgrzymki. – Mogę powiedzieć, że przeżywam ją tylko w połowie. Ważne jest dla mnie bezpieczeństwo grupy. Jednak wymieniamy się. Jako porządkowa idę tylko przez część czasu. W grupie mogę wędrówkę przeżywać jak należy.

    Kilka słów o misjach

    Pątników zmierzających na Jasną Górę odwiedzili franciszkańscy misjonarze gdańskiej prowincji św. Maksymiliana. Brat Robert, brat Józef i dwie świeckie wolontariuszki – Lucyna i Magda. Brat Robert w 1993 r. wyjechał do Kenii. Do Polski wrócił w roku 2000. Z kolei brat Józef stamtąd pochodzi. W Polsce studiuje w seminarium franciszkańskim w Łodzi. Z naszym językiem radzi sobie bardzo dobrze, choć nie kryje, że jest on bardzo trudny. – Zajmuję się wszystkim, co jest potrzebne misjonarzom – wyjaśnia. Misjonarze pielgrzymowali w poszczególnych grupach i opowiadali o swojej pracy. Lucyna i Magda mówiły o możliwościach pomocy mieszkańcom Afryki, bez wyjeżdżania z kraju. Może to być adopcja na odległość czy zaangażowanie w różnego typu akcje, np. tzw. woreczek ryżu. Bliższe informacje o pracy misjonarzy można znaleźć na stronie internetowej sekretariatmisyjny.pl.

    Dzień kierownika

    6 sierpnia uczestnikom EPP od wielu lat kojarzy się m.in. z dniem kierownika. Tuż po pierwszym odpoczynku pielgrzymi składają mu życzenia, wręczają prezenty i śpiewają. W tym roku ks. Waldemar Maliszewski otrzymał m.in. oryginalne nakrycie głowy, portret, okolicznościowy kubek, czapkę, puchar i... pistolet na wodę. Na melodie chętnie wykonywanych na szlaku pieśni pielgrzymi zaśpiewali np.: „Kiero czuwa, kiero wie, czego każdy pielgrzym chce najlepiej...”, „Kiero, prowadź mnie, prowadź mnie. Trasa ta niech łatwą jest...” czy też „Ksiądz kierownik, kierownik. Kierownika mają ci, których Panem jest Bóg...”. W podziękowaniu ksiądz kierownik każdą grupę poczęstował cukierkami.

    Czarek zdobywa popularność

    Niezwykle szybko w grupach rozniosła się wieść, że w Pomezanii Kwidzyn pielgrzymuje 10-latek, który marzy o tym, by... zostać papieżem. Kapłani w nagrodę za wygłoszenie w tej grupie konferencji mogli ponieść na plecach przyszłego hierarchę. Nikt nie odmówił, choć byli bardzo zmęczeni. Służby pielgrzymkowe zrobiły do tego chłopcu niezwykłą niespodziankę. W dniu, w którym pielgrzymi szli z Lubienia Kujawskiego do Grabowa, Czarek mógł dołączyć do ich grona. Jeździł w karetce, samochodzie kierownika – zwanym sztabem i z pilotami. Z tym wiązały się także inne przywileje. Czarek mógł lizakiem porządkowego wskazywać, w którą stronę mają iść kolejne grupy mijające skrzyżowanie. Wcześniej z pilotem głównym wypuszczał grupy z postoju na trasę. Przez megafon mówił: „Pomezania Kwidzyn, wychodzimy!”. Czarek jest pierwszym pątnikiem w historii Elbląskiej Pielgrzymki Pieszej, którego spotkała taka niespodzianka.•

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół