• facebook
  • rss
  • Zmierzyli się z drogą

    Agata Bruchwald

    |

    Gość Elbląski 34/2017

    dodane 24.08.2017 00:00

    Było trudniej niż w minionych latach. Czy przyczyną tego była tylko pogoda?

    Nie byłam przygotowana na takie pielgrzymowanie. Miałam słabą kondycję. Ale z pomocą grupy dałam radę. Warto było jechać – mówi Agnieszka. Najtrudniejszy był dla niej drugi dzień pielgrzymki, co potwierdzają inni rowerzyści. Było wiele górek, pod które trzeba było podjechać.

    – Ta pielgrzymka była trudniejsza niż poprzednie. Wszyscy odczuwali trudy pielgrzymowania. Może to pogoda, a może... ciężkie intencje? Wydaje mi się, że każdy indywidualnie to odczuwa – tłumaczy ks. Krzysztof Sękuła, kierownik pielgrzymki. – Może związane jest to z tym, że głoszenie królestwa Bożego, do którego posyła nas Jezus Chrystus, nie jest łatwe. Trzeba się dobrze naładować i być odpowiedzialnym za to, co się robi.

    Ksiądz Krzysztof jechał w intencji realizacji remontu dachu kościoła bł. Michała Kozala w Ryjewie, gdzie jest proboszczem. – Potrzeba jeszcze dużo pieniędzy, stąd więc pewnie trudy tegorocznego pielgrzymowania – uważa.

    W tym roku w ramach elbląskiej pielgrzymki rowerowej na Jasną Górę dojechało 127 osób, o 30 więcej niż w roku ubiegłym. Jechały osoby nie tylko z naszej diecezji. Pątnicy pochodzili m.in. z Gdańska, Gdyni, Ornety, Braniewa i Olsztyna.

    Ksiądz Krzysztof zaznacza, że przygotowanie i prowadzenie pielgrzymki jest o wiele łatwiejsze obecnie niż kilka lat temu. Funkcyjni doskonale wiedzą, jakie są ich zadania. – Także dla mnie, jako organizatora, jest łatwiej, bo mam spokojną głowę i mogę pielgrzymować – zaznacza ks. Krzysztof.

    – Odcinki, jakie codziennie musieliśmy pokonywać, były krótkie. Było wiele przystanków. Na każdym postoju znajdowaliśmy czas na modlitwę – opowiada Karolina.

    Pątnicy codziennie uczestniczyli we Mszy św. Odmawiali Różaniec i Koronkę do Miłosierdzia Bożego. Śpiewali Godzinki ku Czci Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny i słuchali konferencji.

    – Od kilku lat po mojej głowie błąkał się zamysł pielgrzymki rowerowej. Piesza nigdy do mnie nie przemawiała, nie czułam chęci pójścia – przyznaje rowerzystka. W tym roku Karolinie udało się wziąć urlop na czas pielgrzymki. Wykorzystała tę szansę. Za rok, jeśli się uda, też pojedzie do Matki Bożej.

    Iwona rowerem na Jasną Górę jechała po raz pierwszy. Wcześniej chodziła na pielgrzymki piesze. W tym roku kierowała ruchem. – Było to dla mnie nowe doświadczenie. Zmierzyłam się z drogą w inny sposób. Odpowiadałam za bezpieczeństwo braci i sióstr rowerzystów – tłumaczy Iwona.

    Kierujący ruchem zabezpieczają drogę i wskazują kierunek jazdy. Przejeżdżają trasę przed pozostałymi pątnikami – sprawdzają ją i ustawiają się w strategicznych miejscach. Dzięki nim pielgrzymi mogą bezpiecznie pokonywać kolejne kilometry.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół