• facebook
  • rss
  • Ministranci na manewrach

    Agata Bruchwald

    |

    Gość Elbląski 36/2017

    dodane 07.09.2017 00:00

    Bóg, honor, ojczyzna i poligon wodny, czyli plan wakacyjnego wyjazdu młodzieży.

    Ksiądz Kajetan Jakubowski zaprosił Liturgiczną Służbę Ołtarza na ogólnowojskowe manewry pozaparafialne o kryptonimie Gedeon. Trwały one cztery dni. – Starsi opiekowali się młodszymi, a młodsi słuchali się starszych – opowiada ks. Kajetan.

    Lektorzy dzień rozpoczynali od jutrzni, natomiast ministranci mogli nieco dłużej pospać. Wieczorem wspólnie rozpalali ognisko, a po kolacji był czas na zajęcia szkoleniowo-taktyczne. Wyjazd wpisał się w całoroczny cykl pracy LSO z parafii św. Anny. – Są trzy filary formacji ministranckiej: liturgia, sport, patriotyzm – zaznacza ks. Kajetan. Ważna jest systematyczność. Dlatego ministranci w każdą sobotę mają zbiórki. Lektorzy w co drugi piątek, choć oni także przychodzą na zbiórki ministranckie. Zdarza się, że je prowadzą. W czasie zbiórek czasem organizowany jest „poligon liturgiczny”, czyli nauka asysty. Innym razem ministranci grają w piłkę lub biorą udział w międzyparafialnym turnieju. Bardzo to lubią. W czasie jednego ze spotkań członkowie LSO poszli do lasu. Tam rozmawiali o żołnierzach wyklętych. Baza harcerska ZHP w Ocyplu, gdzie swoje wakacyjne „manewry” odbyli ministranci i lektorzy, może pomieścić ponad 400 osób. Ich grupa liczyła 32 uczestników. Program, który realizowali, jest autorskim pomysłem ks. Kajetana. Nikt się nie nudził – był to wypoczynek połączony z formacją. – Wyjazd był super. Wszyscy bardzo dobrze się bawili. Dla mnie najfajniejsze były zabawy terenowe. Wszyscy dostaliśmy latarki. Byliśmy w dwóch miejscach ośrodka. Naszym zadaniem było przejęcie flagi grupy przeciwnej. Latarki służyły do tego, żeby zaświecić komuś w twarz. Następnie trzeba było wypowiedzieć jego imię. W ten sposób „likwidowało” się gracza. On natomiast swoją latarką musiał zaświecić do góry. Wtedy przychodził sanitariusz i go leczył – tłumaczy Kacper. Gra ta nosi nazwę „Gedeon”. – Było bardzo fajnie. Nie nudziło się nam, wszystko było świetnie zorganizowane – opowiada Bartek. Minusy wyjazdu? Dla Kuby to zbyt mało czasu na sen. Natomiast Szymonowi najbardziej podobało się to, że w okolicznych lasach jest dużo grzybów. Z kolegami sprawdził to już pierwszego dnia wyjazdu. LSO z parafii św. Anny w Sztumie ma utworzoną specjalną grupę na portalu społecznościowym. Należy do niej nie tylko młodzież, ale i rodzice. Dzięki temu m.in. doskonale wiedzą, jak wyglądają zbiórki. Tuż przed wakacjami urządzono grill integracyjny. Spotkały się wówczas całe rodziny ministrantów i lektorów. Czwartego dnia wakacyjnego wyjazdu odbył się spływ kajakowy. Rodzice postanowili także wziąć w nim udział. Przed południem przybyli do Ocypla i popłynęli razem z dziećmi. Dla wszystkich był to czas bardzo dobrej zabawy. Wyjazd był oczywiście dla chętnych, lecz pojechała większość osób z LSO. Obóz odbył się w dużej mierze dzięki pieniądzom, które ministranci uzbierali w czasie kolędy oraz przy pomocy księdza proboszcza z parafii św. Anny w Sztumie.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół