• facebook
  • rss
  • Zapylają maluchami

    Łukasz Sianożęcki

    |

    Gość Elbląski 38/2017

    dodane 21.09.2017 00:00

    „Jeśli wyginą pszczoły, ludziom zostaną cztery lata życia” – mawiał Einstein. Oni jadą przez Polskę ostrzegać przed tym czarnym scenariuszem.

    Gmina Dzierzgoń to kraina mlekiem i miodem – ale przede wszystkim miodem – płynąca – mówił Bogdan Toporkiewicz, pszczelarz z Dzierzgonia. – Dlatego cieszmy się, że możemy w naszym mieście gościć Rajd Maluchów, który jedzie na ratunek pszczołom. To właśnie do tej miejscowości 14 września przybył konwój fiatów 126p, który pod hasłem: „Pszczoły przetrwają, gdy kwiaty zapylają”, podróżował przez Polskę.

    Przez ponad tydzień pszczelarze, miłośnicy miodu, naukowcy, uczniowie i przedstawiciele firm, które na co dzień pomagają pszczelarzom, produkując pasze, urządzenia i różne akcesoria, przemierzali nasz kraj, aby uświadamiać Polaków, jak ważne są w życiu każdego człowieka te owady. Specjalnie z okazji tych odwiedzin pan Bogdan, znany pszczelarz, został mianowany na jeden dzień burmistrzem Dzierzgonia. – Choć jesteśmy niedużą miejscowością, prężenie działają na naszym terenie aż dwie organizacje pszczelarskie – wyjaśniał „jednodniowy burmistrz”. – A są one prowadzone w taki sposób, że mogłyby stanowić dla innych wzór – chwalił dzierzgonian Piotr Mrówka, prezes Stowarzyszenia Pszczelarzy Zawodowych i komandor rajdu. – Dlatego na naszej długiej trasie po prostu nie mogliśmy ominąć tego miasta i tutejszej pasieki. Uczestnicy rajdu w rozmowach nieustannie podkreślali, że najważniejszym celem ich akcji jest przypominanie, jak ważne są pszczoły. – Pszczoły, podobnie jak inne zapylacze, np. trzmiele, potrzebują do życia i rozwoju pyłków oraz nektarów roślin.Żywią się nimi same, a przede wszystkim karmią nimi swoje młode. Bez roślin miododajnych, czyli takich, które wydzielają pyłek i nektar, pszczoły wyginą. Bez zapylania roślin wyginą też same rośliny. Nie trzeba wielkiej wyobraźni, żeby zdać sobie sprawę, jakie to ważne, aby przyroda mogła się harmonijnie rozwijać – mówił komandor rajdu. A dlaczego na swój środek transportu wybrali, akurat fiata 126p? – Maluch to symbol polskiej motoryzacji. Gdy były modne, ja rozpoczynałem swoją przygodę z motoryzacją i pszczelarstwem. Dla mnie to ikona. Dlatego także po to, aby ocalić te samochody od zapomnienia, wybraliśmy je na ten rajd – przekonuje Piotr Mrówka. Ten rajd to akcja ogólnopolska, a nawet międzynarodowa, bo wśród uczestników była jedna zagraniczna załoga (kazachsko-białoruska). Trasa rajdu liczyła ok. 1500 km. Wzięło w nim udział 13 załóg. Wyruszyli 9 września z krakowskiego Rynku Głównego, a podróż zakończyli 16 września w Koszalinie, gdzie na Stadionie im. Figasa 16 i 17 września odbyły się Ogólnopolskie Dni Pszczelarza. W naszej diecezji zmotoryzowani pszczelarze zatrzymali się jeszcze w Elblągu. W tym mieście przywitali ich harcerze, którzy kierując się słowami Roberta Baden-Powella: „Starajcie się zostawić ten świat choć trochę lepszym, niż go zastaliście”, postanowili okazać wsparcie pszczelarzom w ich walce o ochronę pszczół.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół