• facebook
  • rss
  • A na obiad łapa niedźwiedzia

    Łukasz Sianożęcki

    |

    Gość Elbląski 40/2017

    dodane 05.10.2017 00:00

    Czym się różniły rozrywki średniowiecznego mieszczanina od tych współczesnych i które były lepsze?

    Życie w średniowiecznym mieście ze zrozumiałych względów różniło się od dzisiejszego życia mieszkańców dużej aglomeracji, ale jeśli przyjrzymy się mu bliżej, okaże się, że schemat życia mieszczanina nie zmienił się aż tak bardzo na przestrzeni tych kilku wieków – mówiła dr Grażyna Nawrolska. Taką tezę posta- wiła w wykładzie pt. „Życie codzienne w miastach państwa krzyżackiego” wygłoszonym w Pasłęckim Ośrodku Kultury z okazji jubileuszu 720-lecia istnienia Pasłęka.

    – I dziś można znaleźć wiele elementów wspólnych. Tak jak dzisiejszy mieszkaniec Pasłęka, tak i ten średniowieczny szedł do pracy, później chciał dobrze zjeść, rozerwać się, a może i zażyć jakichś wydarzeń kulturalnych – wyliczała dr Nawrolska. Jak mówiła, to właśnie głównie z tego powodu, że miasto koncentrowało w sobie te wszystkie możliwości, ludzie osiedlali się w nim. Uczestnikami wykładu byli w dużej części uczniowie pasłęckich szkół. – Myślę, że jestem w stanie sobie wyobrazić siebie żyjącego 500 lat temu – mówi Patryk. – Wygląda na to, że w naszym mieście wiele się działo. Szczególnie przemawia do mnie przyjęcie urządzone za cenę okrętu. Myślę, że z chęcią bym się na takie wybrał – uśmiecha się. – Mistrzowie krzyżaccy często przygotowywali uczty z ogromnym rozmachem – potwierdza prelegentka. – Sprowadzano na nie setki litrów najlepszych win, piw i miodów. Nie brakowało również wykwintnego jadła. Do wielkich przysmaków należały wówczas łapy niedźwiedzie. W jednym z zachowanych rachunków za taką ucztę możemy przeczytać, że w czasie pewnej wieczerzy zjedzono dwa takie zwierzęta. – Myślę, że nas, zwykłych mieszkańców, nie zaproszono by na taką ucztę – mówi Alina. – Poza tym takie życie jest zupełnie nie dla mnie – dodaje. – Bez internetu, bez komórek, no i przy tym brudzie za żadne skarby nie przeniosłabym się do średniowiecza. – Higiena rzeczywiście była na bardzo niskim poziomie – podkreśla prelegentka. – Nie było skutecznego odprowadzania ścieków, rynsztokami płynęło wiele odpadków i brudów, a te często wpadały do rzek, z których czerpana była woda do picia. To z kolei wywoływało choroby i epidemie. W takim środowisku doskonale odnajdywały się szczury, które – jak wiadomo – roznoszą wiele groźnych zarazków. – Na te wszystkie rzeczy patrzymy przez pryzmat współczesności. Ale dla ludzi wówczas żyjących to, o czym mówimy, było normalnym życiem – podsumowywała G. Nawrolska.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół