• facebook
  • rss
  • Jesteśmy żywą świątynią

    dodane 12.10.2017 00:00

    Nad morzem modliły się nie tylko osoby z diecezji elbląskiej. Niektórzy, by do niego dotrzeć, musieli pokonać setki kilometrów.

    Zebrani wokół granic stanowimy żywą świątynię modlitwy, zawierzając Maryi całe dobro, któremu na imię Polska – mówił ks. Michał Mirowski podczas konferencji inaugurującej Różaniec do Granic w kościele Najświętszego Serca Pana Jezusa w Stegnie.

    Ta świątynia była jednym z dziesięciu kościołów stacyjnych diecezji elbląskiej, które brały udział w tej inicjatywie. Do Stegny, gdzie przebiega morska granica naszego kraju, przyjechały setki wiernych, także z głębi Polski. Najliczniej naszą diecezję reprezentowała Iława. Z tamtejszych trzech parafii przyjechało ponad 150 pielgrzymów. Na wspólną modlitwę przybyli także pielgrzymi m.in. z Elbląga, Nowego Stawu, Nowego Dworu Gdańskiego i nieodległej Gdyni. Ale byli również tacy, którzy przebyli setki kilometrów z Torunia, Poznania, Górzna, czy też z okolic Warszawy. – W nazwie dzisiejszego wydarzenia nie chodzi jedynie o granice naszego kraju – wyjaśniał ks. Mirowski. – Poprzez to spotkanie i tę modlitwę chodzi także o dojście do granic samego siebie, swoich możliwości, lęków i pragnień. Tam, gdzie jest moja granica, tam ja dalej już nic sam nie mogę. Dalej może już tylko Pan Bóg. Również przybyli do Stegny pielgrzymi odczytują nazwę inicjatywy symbolicznie. – To, że otaczamy naszą ojczyznę takim łańcuchem modlitwy biegnącym wzdłuż granic, pokazuje, jak fenomenalnym krajem jesteśmy – mówi Marek z Elbląga. – Ale myślę, że każdy z nas powinien spróbować zrozumieć te granice indywidualnie – dodaje. Po Mszy Świętej i adoracji Najświętszego Sakramentu w świątyni w Stegnie uczestnicy modlitwy przeszli wspólnie na plażę. W naszej diecezji największą częścią granicy Polski jest ta, którą tworzy Mierzeja Wiślana z Morzem Bałtyckim. Z kolei modlić się w czasie rejsu po Zalewie Wiślanym zdecydowało się ponad 100 osób. 40 z nich należy do parafii św. Józefa Robotnika w Elblągu. O akcji dowiedzieli się od ks. Grzegorza Puchalskiego. – To jest piękna idea – ocenia pani Ewa. – Matka Boża, Jej Niepokalane Serce to jest moje całe życie. Od Niej zaczęła się moja przygoda z Panem Bogiem. Nie wyobrażam sobie, żeby mogło mnie tu nie być – kontynuuje pani Basia. Pani Iwona i pan Andrzej odchodzili 28. rocznicę ślubu.– Ten dzień chciałem spędzić, modląc się, byśmy przez dalsze lata byli razem – opowiada pan Andrzej. Na statku był sam. Ze względów zawodowych pani Iwona nie mogła wziąć udziału w rejsie.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół