• facebook
  • rss
  • A w Horodku płaczą anioły

    Agata Bruchwald

    |

    Gość Elbląski 50/2017

    dodane 14.12.2017 00:00

    Ta historia jest bliska sercu wielu z nas.

    Pani i Królowo nasza! Twojej opieki lud polski uprasza, broń naszej wiary świętej, katolickiej, za którą srodze cierpi lud unicki. Okrutny tyran, prześladowca wiary na nic nie zważa – czy młody, czy stary, do więzień wtrąca i w kajdany kuje. Strach, niech od wiary nikt nie odstępuje – modliły się tytułowe anioły.

    W 1874 roku w Horodku koło Białej Podlaskiej rosyjscy żołnierze zaatakowali ludzi broniących dostępu do unickiej świątyni, którą władze chciały oddać prawosławnej Cerkwi. Na miejscu zginęło 13 mężczyzn, inni zmarli po kilku godzinach. Bito i chłostano także kobiety i dzieci. Historia ta przez lata przekazywana była z pokolenia na pokolenie. 10 grudnia przybliżyli ją mieszkańcom miejscowi artyści. Po zakończeniu przedstawienia „A w Horodku płaczą anioły” ks. Karol Dąbrowski był niezwykle wzruszony. – Jestem pełen podziwu dla osób, które przygotowały ten spektakl. Przyznam się, że dawno nie uczestniczyłem w czymś takim. Dzisiaj dzieci i młodzież wolą siedzieć przed komputerem, a nie angażować się w coś, przez co sami mogą się rozwijać i dawać dobro innym – mówił proboszcz (od 10 grudnia) parafii pw. św. Jana Chrzciciela w Zielonce Pasłęckiej. Aktorzy po premierze ocenili swój występ. – Na tej scenie gram od dziecka, jestem przyzwyczajony do występów. Nie stresowałem się, choć były osoby, które miały tremę. Zagraliśmy tak, jak miało być. Dostaliśmy duże brawa, więc chyba przedstawienie się podobało. Jesteśmy zadowoleni – podsumował Mateusz Krasiński, który grał ojca rodziny.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół