Nowy numer 16/2018 Archiwum

Orszaki są dla wszystkich

Przed wiekami mędrcy szli za gwiazdą. Dziś my możemy im w tej wędrówce towarzyszyć.

Już po raz czwarty ulicami miast i wiosek diecezji elbląskiej przeszły orszaki Trzech Króli. Zmierzając za gwiazdą oraz Mędrcami ze Wschodu mieszkańcy przeszli do stajenki betlejemskiej, aby oddać pokłon nowo narodzonej Dziecinie.

Jak co roku także na trasie barwnych korowodów stawały przeróżne indywidua starające się odwieść uczestników orszaku od celu ich wędrówki lub przynajmniej spowolnić jego bieg. W Nowym Stawie był to m.in. wąż, który kusił wędrowców różnorodnymi pokusami zaklętymi w jabłko. – Później wąż częstował tymi jabłkami także uczestników orszaku – opowiada Marek. – Muszę przyznać, że choć wszyscy wiedzieli, że to zwykłe jabłka to jednak nie częstowali się nimi zbyt chętnie, zwłaszcza dzieci – uśmiecha się. Różne przeszkody stawały także na drodze orszaku elbląskiego. Niemal natychmiast po wyruszeniu w drogę do stajenki, w stronę uczestników rzuciło się stado potępionych dusz, krzycząc „Zawróćcie!”, „Nie idźcie tędy!”, „Wracajcie do domów!”. – My po prostu staramy się ludziom uświadomić, że ten dzień mogliby spędzić np. przed telewizorem, komputerem lub przy innych rozrywkach. Po co mają się męczyć, marznąć i iść przez miasto – tłumaczył jeden z potępieńców. Wędrujących powstrzymać chciał również Herod. Władca Judei proponował uczestnikom pochodu luksusy swojego dworu. Ale nawet one nie skusiły nikogo. Nikt nie zrezygnował z marszu. Orszak swoją wędrówkę zakończył pod katedrą św. Mikołaja, gdzie następnie odprawiona została Msza Święta. W tym roku hasło orszaków brzmiało: „Bóg jest dla wszystkich – wszyscy do stajenki”. Tegoroczny orszak elbląski był nie tylko rekordowo liczny, ale również obfitował w wiele nowości. Każdy z elbląskich dekanatów stanowił bowiem jeden orszak królewski. Wierni z dekanatu Elbląg Śródmieście stanowili orszak króla reprezentującego Europę i ubrani byli na czerwono. Z kolei wierni z dekanatu Elbląg-Północ reprezentowali Afrykę i nosili szaty koloru niebieskiego, zaś wierni z dekanatu Elbląg-Południe weszli w skład świty króla reprezentującego Azję, a ich kolorem był zielony. Z kolei mieszkańcy Gardei i okolic w czasie tegorocznego Orszaku Trzech Króli dziękowali Panu Boga za dar niepodległości. Uliczne jasełka w parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa zorganizowano po raz trzeci. – Każdy z nas zaniósł w darze Bożej Dziecinie swoje radości i smutki. Poświęcił swój czas Temu, który ukochał nas jako pierwszy. Zostaliśmy wybrani, by dawać świadectwo Prawdzie – mówi Adam Serafinowicz, katecheta. Także po raz czwarty orszak zorganizowano w Sztumie. Był połączeniem tradycji i nowych pomysłów. Podobnie jak w ubiegłych latach, królowie do stajenki jechali konno, a towarzyszyli im rekonstruktorzy z Bractwa Rycerskiego Ziemi Sztumskiej. Po oddaniu pokłonu nowo narodzonemu Jezusowi uczestnicy jasełek swoją radość wyrazili tańcem. Poloneza poprowadził Marcin Katarzyniak, organista parafii św. Anny w Sztumie, z żoną. Zatańczono do kolędy „Bóg się rodzi”. – Orszak to już tradycja. Czas, kiedy można się spotkać, zamanifestować swoją wiarę, pokazać, co tak naprawdę jest ważne w naszym życiu – opowiada pani Ania. – To także okazja, by wspólnie pośpiewać kolędy – dodaje pani Jola. Dla Hani był to już kolejny orszak. Najbardziej podoba jej się w nim to, że może przez miasto przejść w koronie na głowie. Natomiast Ignacy króla grał w czasie jasełek w przedszkolu. Na orszak także założył królewską pelerynę, bo wiedział, że w niej będzie wyglądał dostojniej i... będzie mu cieplej. – Orszak to wielka atrakcja dla dzieci. Szczególnie cieszy je widok zwierząt. Dla najmłodszych ważne jest też to, że mogą iść za gwiazdą – przyznaje pani Ania, mama Ignacego.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma