Nowy numer 16/2018 Archiwum

Muzyka pełna historii

Ania Broda, gdy gra i śpiewa, buduje mosty między przeszłością a teraźniejszością i przyszłością.

Agata Bruchwald: Kiedy zakochała się Pani w dawnych instrumentach?

Ania Broda: Rozwojem muzyki zainteresowałam się w liceum. Jeździłam na warsztaty muzyki klasycznej i jazzowej. Tam poznałam ludzi z Teatru Węgajty. Działali blisko mnie, bo ja wtedy mieszkałam w Jankowie. Tworzyli różne formy artystyczne, teatralne, happeningowe. Odnosili to do kultury tradycyjnej, m.in. muzycznej. Tam po raz pierwszy zobaczyłam tradycyjne instrumenty muzyczne. Później dostałam na własność pierwsze cymbały. Tak zaczęła się ta przygoda i… miłość.

W swoim repertuarze ma Pani wiele piosenek, które śpiewali nasi przodkowie. Dlaczego dziś warto do nich wracać?

One mogą stać się inspiracją do tego, co robimy współcześnie. W ten sposób łączymy przeszłość z teraźniejszością i przyszłością. Tworzymy pomost między historią a tym, co się dzieje dzisiaj. Mamy szansę zrewitalizować naszą kulturę niematerialną. Szczególnie ważne jest to na Warmii i Mazurach, Ziemiach Odzyskanych, gdzie było tak wiele przesiedleń. Kultura jest także po to, żeby pogłębiać społeczne więzi. Daje podstawy do tworzenia historii tych ziem.

Utwory, jakie Pani wykonuje, często są bardzo długie. Czy dziś ludzie potrafią słuchać takich piosenek?

Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Kiedy spotykam się ze słuchaczami bezpośrednio, gdy wykonuję utwory na żywo, jest to możliwe. Trudniej jest w przypadku nagrań. Śpiewam białym głosem i gram na starych instrumentach. To niesamowicie działa. Tego nie da się zastąpić nawet najlepszymi nagraniami, bo płyta CD brzmi inaczej. Dźwięk jest odtwarzany przez głośniki, wcześniej zarejestrowały go mikrofony. Ten, który w czasie rzeczywistym wytwarza człowiek, działa w inny sposób. Ma on wiele różnych właściwości, część instrumentów i brzmień wykorzystywana jest m.in. w terapii, leczeniu. W bezpośrednim kontakcie, słuchając długich utworów, ludzie wciągają się w historię i nie odczuwają mijającego czasu. Trudno takie utwory zaprezentować w radiu, bo tam ważnych jest kilka elementów. Z jednej strony słuchacz na jednym nagraniu nie skupia się dłużej niż trzy minuty, a z drugiej czas antenowy rządzi się swoimi prawami. Trudno jest poświęcić dziewięć minut jednej piosence. Kiedy dotykamy tej materii, to jakbyśmy przenosili się w wehikule czasu, tam, gdzie czas płynął trochę inaczej. Kiedyś taka opowieść rzeczywiście mogła trwać bardzo długo. Jeśli sięgniemy do oryginalnych tekstów kolęd, pastorałek, to widzimy, że niektóre z nich miały po kilkadziesiąt zwrotek. Nie trzy, cztery, ale np. piętnaście.

Jaki jest Pani ulubiony utwór?

Mój ukochany utwór to „Jak wygląda wiatr?”. Wykonuję go najczęściej i obserwuję, jak magia dźwięku i słowa czaruje słuchaczy. Ta piosenka łączy pokolenia.

Cymbały wileńskie to trudny instrument do gry?

To nie jest kwestia trudności, ale czasu poświęconego nauce. Rozpoczęcie nauki gry na instrumencie, kiedy trzeba robić to samemu, to pewien życiowy wybór. Dużych możliwości nauki gry na instrumentach dawnych na kursach tak naprawdę nie ma. Zaczęłam prowadzić zajęcia w szkole muzycznej. Mam kilkoro uczniów, ale jest to czasowy projekt. Nie ma regulacji, które pozwoliłyby wprowadzić naukę gry na dawnych instrumentach do powszechnego szkolnictwa, dzieje się więc to tylko na zasadzie kursów. Trudniejszy jest dostęp do tych instrumentów, ale technicznie same w sobie nie są bardziej skomplikowane niż te współczesne. Szukać trzeba także repertuaru. Jednak gdy go odnajdziemy, jest cenniejszy, bo jeśli samemu odkryjemy skarb, to radość z tego jest nieoceniona.

Czy dzieci chcą się dziś uczyć gry na cymbałach?

Tak, chcą, ale problem jest z czasem. Dzieci mają tak wiele różnych zajęć szkolnych i dodatkowych, że trudno jest im go jeszcze znaleźć na naukę gry na cymbałach. Ale takie osoby zgłaszają się do mnie, są bardzo zdolne i szybko się uczą. Bardzo się cieszę, że mogę podzielić się z nimi swoją wiedzą. agata.bruchwald@gosc.pl

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma