Nowy numer 47/2020 Archiwum

Nie jest łatwo stale być na świeczniku

Rodzice osób konsekrowanych. Wystarczy mieć wiary tyle co za paznokciem, aby cieszyć się z tego, że dzieci poszły na służbę u Pana Boga – mówi Edward Mikulski.

Każdy rodzic dokładnie pamięta ten dzień, ze wszystkimi szczegółami. Pamięta nawet, gdzie wtedy stał w swoim domu i co robił – mówi pani Joanna Altman. Momentu, kiedy syn lub córka oznajmia, że chce pójść do seminarium lub zakonu, nie zapomni się do końca życia – mówią zgodnie rodzice kapłanów i sióstr zakonnych z naszej diecezji. – Na początku jest to szok i niedowierzanie – mówi Krystyna Charytoniuk, której córka jest boromeuszką w Trzebnicy. – Być może ten szok jest mniejszy, gdy dziecko np. działa aktywnie w Kościele; nasz Czarek nawet nie był ministrantem – uśmiechają się państwo Zbigniew i Iza Ejsymontowie, rodzice ks. Cezarego Ejsymonta. – W klasie maturalnej rzucił raz czy dwa hasło, że może zostanie księdzem, ale nie braliśmy tego na serio. Syn cały czas marzył o studiowaniu prawa. Kiedy po maturze rozpoczął ten kierunek, wszystko wyglądało na to, że tak już zostanie – opowiadają.

Dostępna jest część treści. Chcesz więcej? Odśwież stronę i czytaj nawet 10 tekstów za darmo.
Szczegóły znajdziesz TUTAJ.
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama