Nowy numer 39/2020 Archiwum

Rycerz, kaznodzieja i oracz

Bardzo często nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak niesamowite historie kryją nasze parafialne świątynie...

Jesteśmy przekonani, że wiemy o nich bardzo dużo, jednak te przypuszczenia skutecznie potrafią obalić historycy sztuki czy konserwatorzy. Jednym z takich przypadków jest późnobarokowy kościół pw. św. Stanisława Kostki w Rodowie. Kiedyś luterański, obecnie katolicki, wciąż jest bardzo słabo rozpoznany pod względem historycznym i artystycznym. Budowę świątyni rozpoczęto w 1754 r., co upamiętnia płyta inskrypcyjna wmurowana nad wejściem południowym – „F. G. Selcke 1754”. Być może umieszczona na niej została sygnatura budowniczego albo cieśli pracującego przy jej budowie, a może – choć to mniej prawdopodobne – jest to imię pastora, który pracował w parafii w czasach jej wznoszenia.

W 1859 r. do kościoła od strony zachodniej dobudowano niewielką, klasycystyczną wieżę. Uwagę znawców sztuki zwróciły malowidła zdobiące jego wnętrze. W kościele „znajduje się zespół ław przeznaczonych dla parafian i kolatorów kościoła, którego lica zdobi niezwykle interesujący zespół malowideł, których pierwowzorem jest książeczka zawierająca projekty tapiserii przygotowanych przez Charlesa Le Bruna dla Ludwika XIV. Dekoracje te na tle zdobień ław w kościołach ewangelickich nowożytnych Prus Książęcych stanowią wyjątek, czerpiąc wzory nie z tradycyjnych źródeł, jakimi były Biblia z ilustracjami Mateusza Meriana, grafiki niderlandzkie czy nawet dzieła Albrechta Dürera, ale z zupełnie nowego obszaru artystycznego” – czytamy w publikacji dr. hab. Piotra Bireckiego „Dekoracja malarska kościoła w Rodowie jako przykład nowych źródeł ikonografii sztuki luterańskiej w Prusach Książęcych”.

– Przez lata kościół był źle interpretowany. Zawsze robiono to pod względem teologicznym, nigdy zaś historycznym. Kiedyś myślano, że malowidła w ławkach są chrystocentryczne, a one są „ludwikocentryczne”, czyli były skierowane na króla Ludwika XIV – mówi ks. Andrzej Mamajek, proboszcz. W parafialnym kościele w Rodowie zachowały się cztery obrazy – przedstawienia alegoryczne. Jeden z nich w sierpniu wrócił do świątyni po renowacji. Obraz ten nawiązuje do fragmentu z Księgi Koheleta: „A jeśli napadnie ich jeden, to dwóch przeciwko niemu stanie; a powróz potrójny niełatwo się zerwie” (Koh 4,12). Dziełem zajmowała się Małgorzata Świtała z Bydgoszczy.

Alegoria przestawia mężczyznę, nawijającego na kołowrót powróz, spleciony z trzech pojedynczych sznurów, które dochodzą odpowiednio do rycerza walczącego na murach, kaznodziei głoszącego z ambony w kościele i oracza podążającego za pługiem w polu. Sznury te pokazują, że władca broni, ksiądz naucza, a chłop karmi. Przekazując obraz do świątyni, M. Świtała powiedziała, że w czasie pracy zwróciła uwagę na to, iż każdy spoglądający na to dzieło miał je odnieść do siebie. Nie myśleć o postaciach na nim przedstawionych jako „ich”, ale jak o sobie, który broni, naucza i karmi. W czasie renowacji odsłonięty został fragment obrazu. Przedstawia on kobietę i dzieci siedzące przy stole. Ich wzrok jest skierowany na mężczyznę znajdującego się naprzeciwko nich. Mężczyzna ten palcem lewej ręki na coś wskazuje. Niestety, stan zachowania oryginału nie pozwolił na szczegółową rekonstrukcję przedmiotu.

Na szlachcica patrzy także człowiek nawijający powróz na kołowrót. Zakładając, że obraz powstał w połowie XVII w., sportretowanym szlachcicem mógłby być Albrecht Schack von Wittenau, właściciel okolicznych ziem, który był gwarantem stabilności. Ciekawą interpretację wymowy ideowej gestu szlachcica przedstawił ksiądz proboszcz. Według niego przypomina to przesłanie kościoła, aby pamiętać o ubogich, nieokreślony zaś przedmiot byłby kawałkiem chleba odkrojonym z bochna, nad którym mężczyzna wznosi prawą rękę z nożem. Historia świątyni w Rodowie wciąż jest pisana. Przyczyniają się do tego kolejne podejmowane przez proboszcza i parafian działania. W uroczystość Wniebowzięcia NMP została poświęcona figura Teotokos.

Ceramiczną rzeźbę przedstawiającą Maryję ze złożonymi dłońmi, w której wnętrzu ukryta jest ikona Dzieciątka Jezus, wykonali prof. Katarzyna Jóźwiak i prof. Jacek Kornacki. Inspiracją do jej powstania były średniowieczne „Madonny szafkowe” – drewniane rzeźby typowe dla obszaru państwa krzyżackiego. Rodowska Maryja jest ich współczesną, autorską interpretacją. – Figura ta powstała także na cześć zmarłego w grudniu ubiegłego roku ks. inf. Mieczysława Józefczyka, który nieustannie mówił o „Madonnach szafkowych”. Jako wykładowca historii sztuki w seminarium uczył nas wielkiej kultury i szacunku do zabytków. Sam był tym niezwykle pochłonięty – zaznacza ks. Andrzej.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama