Nowy numer 24/2021 Archiwum

Jezus jest wytrwały w powoływaniu

– W życiu duchowym człowiek potrzebuje stabilności, klarowności. Niezmienna jest Ewangelia, a nasze kandydatki to czują – mówi s. Agnieszka.

W elbląskim domu zakonnym klarysek od Wieczystej Adoracji obecnie jest 21 sióstr. Najstarszą z nich jest 97-letnia s. Benigna, a najkrótszy staż zakonny ma s. Anna, która we wspólnocie jest oficjalnie od 6 stycznia. Tymczasem kolejne kandydatki pukają do ich drzwi – obecnie formację w nowicjacie odbywa pięć kobiet. W ostatnich latach granica wieku osób decydujących się na rozpoczęcie życia zakonnego przesunęła się. Chęć wstąpienia do zakonu zgłaszają nie tylko osoby po maturze czy właśnie ukończonych studiach, ale bardzo często także te mające około 40 lat. Tak się dzieje w wielu zakonach klauzurowych, nie tylko w elbląskiej wspólnocie.

W powołaniu nie ma spontaniczności

Decyzje o wstąpieniu do zakonu osób w dojrzalszym wieku są bardziej przemyślane niż u nastolatek. Siostra Gaudia, matka przełożona elbląskiej wspólnoty, opowiada, że „one pięknie wchodzą w życie klasztorne”, lepiej wiedzą, o co im chodzi. – One już wcześniej były formowane przez Jezusa, choć być może nie zdawały sobie z tego sprawy. Od dawna bardzo świadomie pielęgnowały więź z Jezusem, ale Pan Bóg ma swój czas i swoje drogi, nie wszystko musi być tak samo poukładane. Dziewczęta nie muszą wstępować do zakonu zaraz po zdanej maturze czy ukończonych studiach, ale wtedy, kiedy Pan Bóg uzna, że nadszedł właściwy czas – tłumaczy s. Gaudia.

– Powołanie to rzeczywistość, która nie pojawia się spontanicznie. To jest coś, co już wcześniej w siostrach było, natomiast one przez różne wydarzenia – źle odczytane albo niezauważone – nie dopuszczały do siebie tego głosu. Wydaje mi się, że tym, co skłania siostry do refleksji, jest bardzo głęboki głód Boga. Dzieje się to w kontraście do tego, co nam oferuje świat – tempo życia, różne niepokoje, dużo niejasności, podważanie autorytetów. A przecież w życiu duchowym człowiek potrzebuje stabilności, klarowności. Niezmienna jest Ewangelia, a one to czują – mówi s. Agnieszka. Inne osoby decydują się przekroczyć próg klasztoru także z tęsknoty za kontemplacją. W świecie doświadczamy wielu impulsów, otacza nas hałas, wszystkie zmysły są pobudzane, a to nie zaspokaja serca. – Kiedy ktoś ma wrażliwą duszę, tym bardziej odczuwa głód kontemplacji – uważa s. Agnieszka. Do wspólnoty zakonnej przychodzą ze zdobytą wcześniej wiedzą, licznymi życiowymi doświadczeniami. I tu siostry zauważają wielkie bogactwo, bo one – żyjąc od lat za klauzurą – nie do końca znają świat zewnętrzny, a kandydatka, która właśnie do nich przyszła, dzięki swoim doświadczeniom lepiej rozumie ludzi, wie, w jakiej konkretnej intencji należy się modlić.

– One są takimi naszymi ambasadorkami, Pan Bóg zostawił je dłużej w świecie, żeby lepiej go poznały, doświadczyły czasem nawet boleśnie tego, co się w nim dzieje. Teraz mogą być bliższe tym, którzy potrzebują naszej modlitwy – zaznacza s. Gaudia. Przykład dał sam Pan Jezus, biorąc udział w doli ludzi. – W komentarzach świętych, którzy mieli szczególne natchnienia, można przeczytać, że Jezus chciał poznać, na czym polega życie ludzi, dlatego stał się człowiekiem. Teraz wybiera oblubienice i pozostawia je dłużej w świecie, żeby więcej doświadczyły. Później wprowadza je na oazę – można powiedzieć – uwalnia od tego, co przeżywały, żeby mogły bardziej czuć z tymi, którzy zostali w świecie i liczą na ich modlitwę – mówi s. Gaudia. – To jest dowód miłości Jezusa i mocy powołania. Doświadczenia życiowe nie są w stanie go zaburzyć, ono powraca w sercu. Jezus jest wytrwały w powoływaniu – dodaje s. Agnieszka.

Od aspiratu do profesji wieczystej

W konstytucjach Mniszek Klarysek od Wieczystej Adoracji czytamy, że „formacja zakonna ma na celu rozwój życia konsekrowanego od chwili wstąpienia do zakonu aż do spotkania się z Bogiem w chwili śmierci”. Formacja ta rozpoczyna się od nowicjatu, który jest podzielony na kilka etapów. Pierwszy z nich to aspirat. Jest to czas, trwający rok, kiedy kandydatka poznaje życie zakonne „od środka”. Wyróżnia się aspirat zewnętrzny i klauzurowy. To, ile czasu kandydatka będzie pozostawać na zewnątrz, jest kwestią indywidualną. Każda ma inne potrzeby. Niektórym wystarczy miesiąc. Wykorzystują go na załatwienie niezbędnych dokumentów, uporządkowanie pewnych sprawy, np. zlikwidowanie konta w banku. Inna osoba tego czasu może potrzebować więcej, bo musi się lepiej zastanowić nad swoją decyzją. Kolejne etapy to postulat, nowicjat, a następnie profesja czasowa, kiedy to nowicjuszka podczas Mszy św. składa pierwsze śluby – posłuszeństwa, czystości i ubóstwa.

Zwieńczeniem tego okresu formacji, trwającego 5 lat, jest złożenie przez siostrę profesji wieczystej. Jest to akt całkowitego, do końca życia oddania się rodzinie zakonnej i Kościołowi. Podczas uroczystości obecny jest biskup, który konsekruje siostrę i wkłada jej srebrną obrączkę z wygrawerowanym imieniem Jezus. Każda kobieta myśląca o życiu zakonnym powinna po prostu skontaktować się z siostrami i umówić na rozmowę. By zgłosić chęć wstąpienia do zakonu, trzeba mieć uporządkowane życie zarówno w kontekście prawa kościelnego, jak i świeckiego. Nie można np. mieć obowiązków związanych z wychowywaniem dziecka, żadnych długów czy też innych zobowiązań. Czasami siostry mogą kandydatce zadawać wiele pytań, zaproponować jej więcej czasu na zastanowienie się, ale – jak mówią – drzwi nie zamykają. Kandydatki, które obecnie odbywają swój nowicjat w elbląskiej wspólnocie, są zgrane, potrafią stworzyć grupę, mają doskonałą organizację.

– To jest szczególny dar. Każda przyszła z innego domu, środowiska, a do siebie pasują, uzupełniają się. Potrafią same tworzyć wspólnotę i udzielać w miarę potrzeby, a jednocześnie są gotowe przyjąć nasze sugestie – opowiada s. Gaudia. Jak mówi, z chęcią opiekują się one najstarszymi siostrami, w szczególności s. Benigną. Utworzyła się wśród nich wielopokoleniowa rodzina. Siostra Gaudia z uśmiechem mówi, że „tak wiele nowicjuszek to tylko s. Benigna mogła załatwić z Panem Jezusem”. Kandydatki do życia zakonnego do elbląskiego domu docierają z całej Polski w różnych terminach, a to oznacza, że ich drogi często się różnią, choć uczestniczą one także we wspólnych zajęciach formacyjnych. Siostry nieustannie czekają na kolejne dziewczęta, przyjmują je z radością i dziękują Panu Bogu za ich obecność. – Jezus jest spragniony obecności oddanych całkowicie dusz i dlatego je odnajduje – podsumowuje s. Agnieszka.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama