Nowy numer 24/2021 Archiwum

Rozwijają swoją misję

W tym roku w Kwidzynie przy ul. Braterstwa Narodów działalność rozpoczął Ośrodek Interwencji Kryzysowej. – Bardzo zabiegaliśmy o to, aby znajdował się on tutaj, gdyż cały czas staramy się poszerzać naszą działalność – mówi Andrzej Anuszkiewicz, prezes Fundacji „Żyć Zgodnie”, która ośrodek prowadzi.

Pani Bogumiła przyszła prosić o pomoc wyczerpana tym, że jej córka potrafiła wpadać w ciągi alkoholowe i znikać z domu na kilka tygodni, zostawiając jej pod opieką swoje dziecko. – To było już kilka miesięcy temu. Udało nam się dotrzeć do jej córki i namówiliśmy ją do wzięcia udziału w terapii. Wszystko przebiegało sprawnie. Ona chciała walczyć z nałogiem i robiła duże postępy. Niestety na sylwestra znów wyszła z domu i do dziś nie ma zamiaru wracać – opowiada ks. Piotr Świtajski, założyciel Fundacji „Żyć Zgodnie” z Kwidzyna, która pomaga osobom uzależnionym.

– Niestety, jesteśmy świadkami dziesiątek takich historii, gdyż choroba alkoholowa to bardzo podstępny wróg, a walka z nim jest wyjątkowo trudna – dodaje. – Ale obok tych smutniejszych opowieści mamy także pozytywne historie, jak choćby ta małżonków Marka i Anieli z małej miejscowości spod Kwidzyna, którzy przychodzili do nas zdeterminowani mimo licznych upadków – opowiada Andrzej Anuszkiewicz. – Próbowaliśmy różnych metod, które jednak nie przynosiły widocznych rezultatów. Na szczęście ich chęć wyjścia z nałogu była tak silna, że obecnie rozpoczęli leczenie i od dłuższego czasu pozostają trzeźwi – mówi.

Od planu do rozkwitu

Kiedy na początku września 2019 r. fundacja otwierała swój ośrodek przy ul. Braterstwa Narodów, miała w zasadzie jedynie plan, a do dyspozycji – jeden wyremontowany pokój, w którym można było przyjmować potrzebujących. Dziś, po niespełna półtora roku, ich placówka jest w pełni wyposażona w kuchnię, łazienkę, salę konferencyjną oraz kilka pokoi. Każdego miesiąca niosą pomoc dziesiątkom osób, a władze Kwidzyna wraz z początkiem stycznia 2021 r. zadecydowały, że to tutaj będzie znajdował się miejski Ośrodek Interwencji Kryzysowej. – Bardzo zabiegaliśmy o to, aby OIK znajdował się tutaj, gdyż cały czas staramy się poszerzać naszą działalność. A często zdarzało się tak, że zgłaszały się do nas osoby, których sytuacja – mówiąc najprościej – „nie mieściła się” w naszym statucie. Teraz na szczęście to się zmieni – zapowiada pan Andrzej.

Ośrodek fundacji powstał jako centrum edukacyjno-terapeutyczne dla osób uzależnionych i współuzależnionych. W jego ścianach regularnie spotykają się dwie grupy anonimowych alkoholików. – Pomagamy osobom uzależnionym zarówno od substancji, jak alkohol czy narkotyki, jak i od czynności, czyli z tzw. uzależnieniami behawioralnymi. Staramy się wspierać także ich rodziny – wylicza ks. Piotr. Jak doświadczyli prowadzący ośrodek, tam, gdzie mamy do czynienia z uzależnieniem od alkoholu, często pojawia się również przemoc. Dlatego powołano Lokalny Punkt Pomocy Osobom Pokrzywdzonym Przestępstwem. – Takie osoby mogą więc u nas uzyskać pomoc prawnika, terapeuty, psychologa czy innej wykwalifikowanej osoby. Ponadto dzięki powołaniu OIK powstała możliwość uruchomienia całodobowego telefonu zaufania. Nie tylko nie zatracamy zatem naszej pierwotnej misji, ale jeszcze ją rozszerzamy – uważa ks. Świtajski.

Dotrzeć z przekazem

Ponadto fundacja organizowała warsztaty dla współuzależnionych, dla grupy anonimowych alkoholików, a w sierpniu, który jest miesiącem trzeźwości, prowadziła w licznych parafiach prelekcje ze świadectwami osób uzależnionych i opowiadała o swojej posłudze. – Dla wielu osób to była możliwość usłyszenia, gdzie i w jaki sposób mogą szukać pomocy, jeśli widzą, że mają problem z piciem czy innymi nałogami. To sprawiło, że zaczęła docierać do nas coraz większa grupa potrzebujących – wspomina A. Anuszkiewicz.

– Nie ukrywamy, że możliwość dotarcia z naszą misją przez ambonę kościelną jest nieocenioną drogą pomocy zwłaszcza osobom współuzależnionym – zwraca uwagę kapłan. – Nie oszukujmy się. Osoby aktywnie pijącej raczej nie uświadczymy w kościele. W jej życiu często nie ma miejsca dla Pana Boga, na sakramenty święte. Dlatego w czasie takich spotkań mówiliśmy przede wszystkim, czego nie powinno robić otoczenie osoby uzależnionej, czego nie powinna robić rodzina. Jest to wiedza niezbędna na początek, jeśli chcemy komuś pomóc poradzić sobie z nałogiem – opowiada.

Problem większy, niż myślimy

Ksiądz Piotr, który jest również diecezjalnym duszpasterzem trzeźwości, zwraca uwagę, że wielu osobom cierpiącym z powodu alkoholizmu innych dużo łatwiej zwrócić się z prośbą o pomoc do kapłana. – Pójście do ośrodka uzależnień czy innej instytucji, która oficjalnie zajmuje się tymi sprawami, może być trudne. Zwłaszcza w mniejszych miejscowościach, gdzie ludzie boją się być na językach – opowiada. Jednym z celów fundacji jest również zwiększanie świadomości społecznej na temat problemu alkoholizmu, który – jak mówią jej członkowie – jest w Polsce ogromny.

– Wielu z nas nie zdaje sobie sprawy, jak duża jest skala tego zjawiska. A wystarczy zajrzeć w statystyki publikowane przez Polską Agencję Rozwiązywania Problemów Alkoholowych, które o tym świadczą. To przerażające, ale w Polsce każdego ranka (czyli przed pójściem do pracy) ludzie kupują milion tzw. małpek, czyli butelek z wódką o pojemności ok. 100 ml – mówi ze smutkiem A. Anuszkiewicz. Przedstawiciele ośrodka zauważają, że niestety okres pandemii najprawdopodobniej jeszcze zwiększył spożycie alkoholu. – Z nieoficjalnych danych, które mamy od producentów piwa, wynika, że w marcu ubiegłego roku sprzedało się tyle samo albo nawet więcej butelek co w ubiegłych latach w miesiącach wakacyjnych, kiedy były czynne puby, bary itp. – twierdzi prezes.

Sukces jest możliwy

– Cieszymy się z każdej osoby, której możemy pomóc, choć niestety nie zawsze jest to możliwe. Uzależnienia są straszne, bo osoba chora często do ostatniej chwili twierdzi, że nie jest chora, a często nawet nie ma jej kto o tym powiedzieć – zwraca uwagę pan Andrzej. Żeby pomoc była możliwa, osoba uzależniona musi uwierzyć w jej skuteczność. Bardzo często jednak – jak mówi ks. Świtajski – wychodzi ona z założenia, że jej życie jest niejako potwierdzeniem tego, iż żadna terapia nie jest skuteczna.

– A my w ramach naszych działań pokazujemy, że wyjście z nałogu jest możliwe, że terapie są skuteczne. Pokazujemy osoby, które porzuciły dawne uzależnienia i wiodą normalne życie – mówi A. Anuszkiewicz. – Ważne jest jednak, by tego chcieć i słuchać tych, którzy chcą pomóc. My nie ukrywamy, że działamy w duchu chrześcijańskim. Nie narzucamy tego nikomu, ale też nie negujemy, że w naszej opinii największym terapeutą jest Jezus Chrystus. Jeszcze się bowiem nie zdarzyło, by otwarcie na wiarę i na sprawy Pana Boga w jakimś stopniu utrudniło wyjście z nałogu – podsumowuje kapłan. Imiona podopiecznych ośrodka zostały zmienione.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama